Rekonstrukcja (Reconstruction)

31/03/2005 By: Truposz Kategoria: Efekty specjalne, Film

Rekonstrukcja (Reconstruction)Obejrzalem dziwny film. Dziwną on opowiada historię. Na pierwszy rzut oka bez sensu, składu i ładu. Po późniejszym zastanowieniu jednak wszystko się układa w logiczny ciąg. Przynajmniej mnie się udało ułożyć całość tak, że jestem z siebie zadowolony, bo czuję, że znalazłem klucz do całości.

Teraz mogę stwierdzić, ze to trochę jakby ten film inspirowany byl Lynchowskim Mulholland Drive. Ale tylko inspirowany, bo “zrzynki” w nim raczej nie ma. W każdym bądź razie wszystko wygląda ciekawie. Oglądanie wciąga, choć film jest raczej spokojny, i niektórym może się wydawać, że nudny. Na pewno jest indywidualny i oryginalny.

Ciekawy także jest obraz w tym filmie. Montaż bardzo mi się podobał. Efekty nadają klimat, specyficzny klimat. Trochę nerwowy, trochę wielkomiejsci. Na pewno nocny, przesycony dymem i przeczuciem, że coś wisi w powietrzu. Że coś się jeszcze zdarzy. Rozegra.

I moze na tym skoncze. Pozwole Wam samym się przekonać co to za (dziwny) film.

reżyseria: Christoffer Boe
scenariusz: Christoffer Boe, Mogens Rukov
obsada: Nikolaj Lie Kaas, Maria Bonnevie, Krister Henriksson
gatunek: dramat
kraj: Dania, 2003

Mechanik (The Machinist)

28/03/2005 By: Truposz Kategoria: 08/10, Christian Bale, DVD, Dramat, Kino, Obyczajowy

Mechanik (The Machinist)Czy ten film odbije sie glosnym echem wśród polskich widowni? Chyba nie. Jest po pierwsze troche za amerykanski. U nas tego typu “problemy” nie sa znane. Istnieja, wygladaja inaczej, ale sa pochowane. Lata poprzedniego systemu przyzwyczaily nas, ze nie ma problemow. Lata nowego post-komunistycznego kapitalizmu i kolorowej telewizji dają zas nam przekonanie, ze swiat zachodu jest pelen usmiechnietych dziewczyn z mcdonalda, szczesliwych biznesmenow, usmiechnietych staruszek… Nikt nie wierzy, ze tam, w krainie mlekiem i miodem plynacej, uni naszej kochanej europejskiej czy w bracie-stanach-buszu-zjednoczonym może byc bieda, jakies choroby, problemy ludzi…

Po drugie film jest brzydki, zeby nie powiedziec - odrazajacy. Widok Reznika (statystycznemu Polakowi) przywoluje skojarzenia obozow zaglady raczej niz problemow natury psychicznej. W filmie niewiele jest rzeczy pieknych, wszystko szare, brudne, obskurne. Nawet szczury wystepuja pieknie w rolach drugoplanowych. Mroczno i niefajnie. A tymczasme mamy wiosne w kraju…

Po trzecie - film nie jest prosty w odbiorze. Przeciez traktuje o problemach. Nie jest seria widowiskowych wybuchów, z ktorych bohater wychodzi bez drasniecia, zadowolony, usmiechniety, w niepobrudzonych dżinsach marki dżinsy. Jest wiec zaprzeczeniem kina rozrywkowego, kina popowego, zle komponuje sie z multipleksowa publicznoscia, smakiem popkornu i bulgotem coli.

Sukcesu filmowi nie wróżę. Ale warto obejrzeć. Całkiem dobre kino…

Mechanik (The Machinist)
Hiszpania, 2003, 90 min

reżyseria: Brad Anderson
scenariusz: Scott Kosar
obsada: Christian Bale, Jennifer Jason Leigh, Aitana Sanchez-Gijon

Mgły Avalonu (Mists of Avalon)

By: Truposz Kategoria: 08/10, DVD, Miniserial, TV

Mgły Avalonu (Mists of Avalon)“Magiczna legenda Camelotu opowiedziana w nowy i zaskakujący sposób - oczami kobiet mieszkających na dworze króla Artura.”. Ten film to obowiązkowa pozycja dla fanów Celtyckiego Mistycyzmu. A dla pozostałych - najprawdopodobniej przynajmniej warta zobaczenia adaptacja legend starej Brytanii.

Film urzeka magią, klimatem i muzyka Loreeny McKennit. Film urzeka swoją opowieścią - w wiekszości mrocznymi historiami związanymi z mityczną krainą Avalon, władcami panującymi w Brytanii, walczącymi z Saksami. A historie te są wciągające, mroczne, często krwawe, bolesne. Jednym słowem ciekawe. Film, choć bardzo długi, ogląda się ciągle oczekując nowych wydarzeń, wyjaśnień. Ciągle pytamy się - co będzie zaraz? Czy się uda? O czym jeszcze nie wiemy?

Ech… piekny film… :)

Mgły Avalonu (Mists of Avalon)
USA, 2001, 175 min, obyczajowy

reżyseria: Ulrich Edel
obsada: Anjelica Huston, Joan Allen, Julianna Margulies

Intermission

26/03/2005 By: Truposz Kategoria: 05/10, Czarna komedia, Film

IntermissionNo i proszę - oto kolejny film, gdzie losy kilku bohaterów przeplatają się, przenikają… itd. Niestety to już było. Nie zaskakuje, nie szokuje, nie interesuje już tak bardzo. Na szczęście ten film zdobywa czymś innym, nie jest kolejną re-produkcją efektu “ach, jak to wszystko ze sobą jest powiązane”.

Film zdobywa swoim klimatem - klimatem czarnej komedii. Fabuła prosta. Muzyka w tle wspaniale uzupelnia obraz. Pelna plejada wyraznie zarysowanych postaci sprawia, ze film zyje pełnią życia.

I to właściwie wszystko. Nie jest to jakies arcydzieło. Nie jest to “gniot niemożebny”. Nie ma się nad czym rozpisywac…

Intermission
Irlandia, 2003, 105 min

reżyseria: John Crowley
scenariusz: Mark O’Rowe
obsada: Colin Farrell, Colm Meaney, Kelly MacDonald

Wersja Ostateczna (Final Cut)

14/03/2005 By: Truposz Kategoria: 04/10, DVD, Fantastyka, Kino, Robin Williams

Wersja Ostateczna (Final Cut)W niezbyt odległej przyszłości (a może w odległej… ale te ulice wyglądają tak współcześnie) pewna korporacja wpadła na genialny pomysł i wyprodukowała bio-implant, który “rejestruje” życie człowieka. Po śmierci tego człowieka wspomnienia sa “zgrywane” i montażyści układają z tego materiału “wspomnienie” zmarłego. Sortują, przeglądają, tną materiał - kształtują wspomnienia.

Robin Williams… Jakoś nie jestem fanem tego aktora. A już do kina sci-fi to on mi najmniej pasuje. A kino to bez wątpienia sci-fi jest. Fantastyka naukowa może nie emanuje z ekranu i nie biegają po ulicach roboty gonione przez rozwścieczoną małpę jak mieliśmy to w “Ja, Robot”. Film zdecydowanie nie jest kinem rozrywkowym-wizualnie. Akcja też nie jest wartka jak górski potok. Wygląda na to, że z założenia film miał skłaniac do przemyśleń. No więc i skłania…

A moje przemyślenia są następujące. Ja to już (kurna) gdzieś widziałem. I to nawet nie trzeba daleko szukać. Był taki film Strange Days. Co prawda, tam nie było implantu, ale można było ubrać pod perukę taką mackę i nagrywać swoje życie. Ale idea podobna. Tak więc w Final Cut pomysł jakby poszedł dalej. I wydawałoby się, że przez to powinno być lepiej. Niestety wielki potencjał pomysłu został nieudolnie wykorzystany. Bo dostałem ni to kino psychologiczne (w A.I. Sztuczna Inteligencja Spielberga więcej było przemyśleń, i to często głebokich), ni to science-fiction, ni to dramat (naszego montazystę bowiem prześladują wspomnienia z dzieciństwa - obserwował śmierć kolegi, niejako przez swoje działanie spowodowaną). Co gorsza, w filmie brak spójności i logika troszke kuleje przez to naciąganie na siłę.

Brak w filmie głębi i tego magicznego pierwiastka X. Mogło być kino na miarę, lub choćby dobre. Dostajemy przeciętny, rozwleczony film, który nie może się zdecydować czy być fantastyką naukowa czy przypalonym omletem.

Mimo, że film trzyma w miarę równy poziom (gdzieś na dole), i nie jest produkcją całkowicie skazaną na porażkę to moim zdaniem szkoda czasu na kino…