Surogaci (Surrogates, USA, SF)

17/10/2009 By: Truposz Kategoria: 08/10, Akcja, Bruce Willis, Efekty specjalne, Fantastyka, Film, Kino

surogaci-surrogates-usa-sf.jpgCiekawe kino SF rozwijające trochę koncepcję sztucznych ludzi z A.I. Sztuczna Inteligencja Spielberga oraz, nie śmiejcie się, z końcowych scen pokazujących społeczeństwo „informatyczne” w filmie Wall-e. Do tego całkiem udane kino akcji w klimatach SF. Bruce Willis, choć już nie najmłodszy, sprawdza się dobrze w swojej roli. A nawet ma szansę, dzięki swojemu surogacie, wyglądać całkiem młodo. Ciekawe.

Cały pomysł mógł być może i ciekawiej zrealizowany, rozbudowany, sylwetki odrobinę bardziej zarysowane. Ale to miał być hit kasowy a nie europejskie kino intelektualne. Mimo wszystko całość jest dobrze zbalansowana. Nie mamy kiczu. Efekty specjalne stanowią tylko tło dla wydarzeń. Akcja jest. Widz się nie nudzi. I nawet chwilę się może zastanowić nad swoim życiem. Może pora częściej wstawać od WoWa…

Ja dam 8/10.

(więcej…)

Alpha dog

15/05/2008 By: Truposz Kategoria: 03/10, Based on true story, Bruce Willis, Dramat, Film, Kino, Sensacja

Alpha dogAlpha dog to film z dość dobrą obsadą a jednocześnie tragicznie kiepski. Nic go nie ratuje przed moją krytyczną oceną, z która pewnie część z Was sie nie zgodzi.

Samą obsada filmu się nie uratuje (inna sprawa, że często się taki film dobrze sprzeda, bo gawiedzi będzie się wydawało, że jak tam Willis gra to och ach…). A w Alpha dog właściwie nie ma nic po za obsada. Jest fabuła - oparta na faktach historia o tym, jak w szemranym towarzystwie dilerów i jednocześnie ćpunów dochodzi do mniejszych lub większych spięć. Ktoś komuś pożyczył kasę, ktoś komuś nie oddał, ktoś komuś coś jest dłużny, a ktoś komuś nie daje drugiej szansy. W potoku wulgaryzmów i imprez poznajemy bohaterskich dilerów i ich problemy. Nuda panie, jak stąd do księżyca. Żeby nie usnąć pojawia się w fabule kupa, śmierdząca i na środku kosztownego dywanu. Sprawa się zaognia. Jedni źli zaczynają źlić się na innych złych w efekcie czego ktoś zginie. No i potem film znów usypia, bo ci źli są przedstawieni jako nie tacy do końca źli, ale w sumie jednak źli i bach-bach, czy raczej ratatututututututtytyttypifpaf. Koniec filmu to jeszcze kto ile dostał latek i kogo kiedy złapano.

Dla kinomana - ten film to ani dokument, ani fabularnie ciekawy film. Ot takie niebałdzowiadomoco. Nudny, nietrzymający w napięciu, nie powodujący smutku ani żadnych innych emocji twór filmopodobny.

Sin City - Miasto Grzechu

Sin City - Miasto GrzechuSin City - Miasto Grzechu.I co ja mam o tym filmie napisać? Po części mi się podobał. Po części zaś nie. To może napisze co mi się najbardziej podobało, a potem co mniej…

Klimat filmu jest niesamowity. Taki właśnie odrealniony. Jednocześnie indywidualny – to chyba najlepiej oddaje klimat. Indywidualny. Wszechotaczająca atmosfera zepsucia moralnego, grzechu, zła czającego się gdzieś na progu widzialności, smrodu rozkładu, dymu, alkoholu… Biała broń. Broń palna. I deszcz.

Bohaterowie są jakby żywcem wyjęci z komiksów. Czarni. Biali. Jak i szare postacie. Więcej o ich motywacjach i o nich dowiadujemy się z narracji, jaką prowadzą. Opowiadają o swoim życiu. O tym co zrobili i co oraz jak zrobią w przyszłości.

(więcej…)