brak zdjecia | no photo
Recenzje / Opinie,  Seriale

Bates Motel

Dzieło wszech czasów Alfreda Hitchcocka znane jest każdemu i mimo iż od premiery minęło już 60 lat, a współczesne kino serwuje nam inne, bardziej ekscytujące i mocniejsze doznania, to Psychoza, bo oczywiście o niej mowa, niezmiennie budzi uczucie niepokoju i intryguje. Intryguje nie sam fakt mordu, który ma tam miejsce, a relacja Normana z jego matką. I nie ma chyba osoby, która nie zastanawiałyby się nad tym, co lub kto stworzyło Normana. Czy rzeczywiście powodem była niezdrowa relacja z matką, czy może Norman tak zwyczajnie i po prostu miał bałagan pod beretem? Sama Psychoza nam nie wyjaśnia nic, a kilka sequeli, które zmierzyły się z tym tematem, poszło w zapomnienie.

Kolejną i chyba bardzo udaną próbę, podjęli twórcy serialu Bates Motel. Jest to prequel Psychozy, opowiadający o nastoletnim Normanie i genezie Normana takiego, jakiego znamy z dzieła mistrza. W serialu w rolę młodego Normana wcielił się Freddie Highmore i w moim odczuciu zagrał genialnie. Równie dobrze, jak Highmore wypada piękna Vera Farniga (nominowana do Oscara i Złotego Globu za rolę filmie W chmurach) w roli matki Normana, której na imię nomen omen Norma.

Akcja serialu osadzona jest w niewielkim miasteczku, na którego obrzeżach funkcjonuje niewielki motel. Norma, kilka miesięcy po tragicznej śmierci męża, przeprowadza się do miasteczka z nastoletnim Normanem i chce tu prowadzić zakupiony za pieniądze z odszkodowania wspominany już motel. W odróżnieniu od filmu matki tutaj mamy kilka wątków, które oplatają rodzinę Normana niczym bluszcz. Niektóre z nich scenarzyści mogli sobie spokojnie darować, gdyż nijak się mają do głównej linii fabuły, jednak są one wplecione w fabułę na tyle sprawnie, że nie przeszkadzają.

Przez pięć sezonów uczestniczymy w życiu matki i syna, obserwujemy ich toksyczną relację oraz pogrążanie się Normana w szaleństwie. Podobnie jak w większości seriali, jedne sezony są mocniejsze, inne nieco słabsze, ale o żadnym nie można powiedzieć, że jest kiepski. Moim, jak najbardziej subiektywnym zdaniem, najlepszy był sezon ostatni, a Highmore, mówiąc kolokwialnie, przeszedł w nim samego siebie. Norman to z wyglądu przeciętny młody chłopak, który mimo iż nie szafuje mimiką ani emocjami, w jakiś sposób przyciąga, magnetyzuje i pociąga. Czasem wydaje się zagubiony i bezbronny, czasem jest cyniczny, bezlitosny i przykry. Podobnie jest z rolą Very Farnigi. Ona również jest niejednoznaczna. Raz Normę kochamy, współczujemy jej, innym razem wkurza tak, że chciałoby się jej nawtykać. Twórcy zadbali o to, aby widz samodzielnie zdecydował, co ma sądzić o bohaterach Bates Motel. Nie ma tu czarnych ani białych postaci, każda z nich potrafi zaskoczyć i wzbudzić skrajne emocje. Sama relacja między matką a synem również jest nieoczywista. Chwilami twórcy sugerują, że ich związek może być czymś więcej niż relacją matka syn, momentami zdaje się, że oboje chcieliby się od siebie uwolnić. Norma niewątpliwie kocha syna miłością matczyną, ale zaborczą, zazdrosną i nieładną. Ona wie, że z jej synem jest coś nie tak, wie, że powinna i mogłaby mu pomóc, ale nie chce, nie może, boi się.

Motel oraz dom Batesów to kopie tych znanych z Psychozy. Fantastycznie współgrają z niepokojącym klimatem serialu. Dzięki temu, że mamy do czynienia z serialem, mamy też okazję poznać lepiej oba budynki. Dom jest elegancki, ale ponury i ciężki, niczym gotyckie zamczysko. Motel z kolei jest typowy, pozbawiony osobowości. Bardziej osobliwi są natomiast jego goście, z których każdy w jakiś sposób wiąże się z wydarzeniami dziejącymi się w miasteczku.

Mimo iż klimat serialu jest ciężkawy, to nie przygnębia, można więc z ciekawością zagłębiać się w losy bohaterów. Ja czuję niedosyt, chciałabym więcej sezonów, to chyba jednak niemożliwe, gdyż piąty sezon zamknął wszystkie wątki, nie pozastawia złudzeń co do tego, że kontynuacji nie będzie.

Polecam, dla mnie to mocne 9/10.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *