Filmy,  Publicystyka,  Varia

Kodeks 46 – Muzyka

Krótko. Wspominam muzykę z filmów. Ale nie taką typową muzykę filmową. Typową? Typowa to dla mnie muzyka stworzona tylko na potrzeby filmu. I taka czasem jest lepsza, czasem gorsza. Ale istnieje głównie z filmem, w tle. Słuchać jej jako samodzielnego dzieła przeważnie nie jestem w stanie. Bo o ile doskonale komponuje się z obrazem, o tyle sama w sobie, oderwana od ekranu jest w pewnym sensie wybrakowana. Niewiele z takiej typowej muzyki filmowej mam w głowie i w pamięci. Kilar do Draculi Copolliego – pamiętam. I więcej nic mi w tej chwili nie przychodzi do głowy.

Częściej przypomnę sobie muzykę filmową, która może istnieć i istnieje doskonale samodzielnie, w odłączeniu od obrazu. Kodeks 46 (Code 46 – 2003) to jeden z tych poruszających filmów SF, który koncentruje się na relacjach międzyludzkich w niedalekiej przyszłości a nie na wybuchach i efektach. W filmie wykorzystano Song #6 zespołu Freak Power. I o ile pamiętam album Freak Power (More Of Everything For Everybody, 1996) to jedyny lub jeden z niewielu dość fajnych utworów na ich płycie. Jednak klimatyczny nastój doskonale wiąże się z fabułą filmu. Posłuchajcie:

Michael Winterbottom stworzył doskonałe połączenie muzyki i kina. Duet Samantha Morton jako Maria Gonzales oraz Tim Robbins jako William Geld zapadają w pamięć. Choć film gatunkowo pasuje do melodramatu SF i przez część widzów uznawany jest za nudny, to ja uważam go za niezwykle klimatyczne kino. Kino o smutnej przyszłości, gdzie istnieje zakaz miłości wynikający ze zbytniej zgodności genetycznej dwóch osób.

Oczywiście – podejście niezwykle racjonalne. W końcu zbyt blisko spokrewnione osoby nie powinny płodzić potomstwa – dla dobra tego potomstwa. A świat przyszłości w dużej mierze bazuje na in vitro i anonimowych dawcach gamet. Niemniej jednak sytuacja taka może prowadzić do ludzkich dramatów.

W przyszłości kontrolowanej wręcz totalitarnie zastanawiamy się co jest ważniejsze – reguły (tytułowy Kodeks 46) czy uczucie?

Jeśli nie oglądaliście jeszcze tego filmu – oto trailer – i zachęcam do obejrzenia nie tylko zapowiedzi filmowej, ale całego dzieła Winterbottoma.

Na koniec jeszcze przyznam się do swojego sekretu. Gdzieś na półce z płytami CD spoczywa z trudem zdobyta płyta zespołu Freak Power (More Of Everything For Everybody) a wśród pudeł z płytami DVD – film – Kodeks 46. A wszystko po to by raz na jakiś czas powrócić do tego obrazu i do tej muzyki…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *