Dom Latających Sztyletów
Chiny, roku 859. Po 241 latach dobrobytu, dynastia Tang jest u schyłku. Cesarz jest słaby i niekompetentny. Jego rządy, okaleczone przez korupcję , już nie kontrolują ziemi. Niepokój pokrywa cały kraj. Wioska za wioską, tworzy podziemne przymierze…”Dom Latających Sztyletów”. Opierający się na hrabstwie Feng Tian, nieopodal Cesarskiej Stolicy, Dom Latających Sztyletów ukrywa się w cieniu, okradając bogatych by dać biednym, zyskując sobie wsparcie i podziw ludzi. W tym samym czasie, obawiają się i są znienawidzeni przez ich zaciekłych rywali, miejscowych delegatów…
Tyle fabuła. Film jest już tradycyjnie pokazówką walk wręcz, wyolbrzymionych efektów „bajkowych” i tanecznych ciosów, uników, rzutów czymś ostrym, strzałów z broni nawet palnej. Niestety, wraz z pojawieniem się kolejnego tego typu filmu, kino dalekowschodnie zaczyna nam powszednieć. To już nie ten sam zachwyt nad obrazem jak kiedyś. To już nie przyczajony tygrys, ani nie ukryty smok. To kolejny film.
Jednak mimo wszystko obraz ten może dobrze bawić. Nie piszę tutaj, że to komedia. Broń boże. To raczej lekki film awanturniczy. Przygody w przeszłości, pokazane nam obecnym, tak, żebyśmy zrozumieli. Do tego szczypta dalekiego wschodu, innej kultury, abyśmy poczuli się bajkowo. Poczuli inny świat, innych ludzi. Obejrzeli plastyczne pejzaże, kolorowe ubiory. No i piękne kobiety :)
Film polecam. Mnie się podobał. Na pewno wielu z Was przypadnie do gustu.
Tłumaczenie tytułu w oryginale: “Zasadzka z dziesięciu stron”

Nikt tego jeszcze nie skomentował.
Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL
Dodaj komentarz