Lejdis

15/06/2008 By: NW Kategoria: 01/10, Kino polskie, Komedia

lejdis_1.jpgZ perspektywy mojego poddasza jest chyba za daleko, bo za cholere nie mogłem znaleźć komedii. To miał być hit ? Matko jedyna przecież przez cały film podobał mi się jeden tekst przy którym się uśmiechnąłem i jeden gag (moja żona uśmiechnęła się ino raz - i to oczywiście w innym momencie). Przepraszam ale myślałem, że na komedii będę się śmiał. Tu nawet nie było sitcomowego głupiego dowcipu. Tu go nie było. Fabuła ? Gdzie ? Ktoś chyba oglądał seriale typu Ally McBeal albo Seks w Wielkim Mieście i uznał, że jak tak samo zrobi film to już wystarczy. A pod koniec filmu to zrobił się w ogóle jakiś para egzystencjonalny dramat. Kolega mówi, że po prostu ja nie byłem targetem tego filmu. Nie jestem w stanie sobie go wyobrazić.  Jaki target ? Żeby zdefiniować target trzeba wiedzieć o czym ma być film. Autorzy chyba do dzisiaj szukaja zagubionych stron z parzystymi numerami scenariusza. Jedna może refleksja - ja nie wiem skąd taki przekrój społeczny kobiet, skąd ich zachowania (ciągłe kur…owanie było bezsensu po prostu). Wychodziło by na to, że każda polka myśli tylko o seksie, używa mężczyzn do spełnienia zachcianek lub odreagowania, jest cyniczna, pyszczy na każdym kroku, przeklina jak grypsera, a jak już nie daj boże się zakocha to z tego są same problemy. No cóż, współczuje autorom i tym polakom, którzy tylko taki obraz polek znają. Mój jest całkiem inny i przyjemny. No ale na szczęście nie mieszkam w Warszawie i nie popiętroliło mi się w głowie. 

Maria Wachowiak w filmie Pożegnania (1948)

01/01/2008 By: Truposz Kategoria: 08/10, Kino polskie, Obyczajowy, Psychologiczny

Maria WachowiakSą takie filmy, na które trafiam przypadkiem. Są tacy aktorzy, którzy zapadają w pamięć. Tym razem całkowicie przypadkiem, kiedyś późno w nocy po włączeniu telewizora trafiłem na stary, czarno-biały polski film pt. “Pożegnania”. I mimo późnej pory, jak przykuty do ekranu, obejrzałem go do samego końca…

Głównym wątkiem przewodnim filmu jest niespełniona miłość Pawła, chłopaka z zamożnej rodziny i Lidki, fordanserki, jak się okazuje z zasadami. W roli Pawła występuje Tadeusz Janczar. Tworzy on postać Pawła, człowieka o skomplikowanej psychice, wewnętrznie rozdartego, zagubionego. Paweł ma problem - nie bardzo sam wie, czego chce. Chce się buntować przeciwko mieszczańskim obyczajom przedwojennej Polski. Lidka zaś to chimeryczna fordancerka. W rolę Lidki wcieliła się Maria Wachowiak, wtedy jeszcze studentka. To jej debiut filmowy, jakże ciepło przyjęty przez krytyków. Paweł i Lidka spotykają się w nocnym klubie i przypadają sobie do gustu. Tak nawiązuje się między nimi platoniczna więź, zwieńczona rozłąką i… ponownym spotkaniem po latach.

(więcej…)

Trzeci

05/11/2005 By: Truposz Kategoria: 04/10, DVD, Kino drogi, Kino polskie, Marek Kondrat

Trzeci - KondratFilm pt. “Trzeci” to polskie kino drogi z Markiem Kondratem, weteranem ekranu, i parą młodych aktorów. Kino drogi, bez przygody za to z niby-przesłaniem. Na polskim morzu pływa sobie odlotową łódką małżeństwo - on i ona, już się chyba niezbyt dobrze rozumieją, ale związek trwa. On pracuje, dobrze zarabia, ale musi być wierny firmie i przerwać urlop w najpiękniejsze dni. Ona… cóż ma do powiedzenia. Żyje w cieniu jego osoby, jego pracy, jego kasy…

Przy nieuważnym i w pośpiechu wchodzeniu do portu przewracają małą łódeczkę z Kondratem na pokładzie. Wyciągają go z wody - ot taki dziwny staruszek, który sadzi teksty oderwane od rzeczywistości - ich rzeczywistości. Później tak się układa, że Konrat towarzyszy im w drodze znad morza do Krakowa (chwile się to jedzie). Jakby nie było - przejażdżka samochodem przez całą Polskę…

(więcej…)

Pręgi (reż. Magdalena Piekorz)

04/05/2005 By: Truposz Kategoria: 04/10, DVD, Film, Kino, Kino polskie, Obyczajowy

Pręgi (reż. Magdalena Piekorz)Hmmmm, polskie kino jakoś mi “nie wchodzi”. No ale próbować trzeba. Znów nie weszło. Choć tym razem nie było tak tragicznie jak poprzednio i jak jeszcze wcześniej. Być może przed polskim kinem wciąż jest nadzieja - może tą nadzieją są polscy pisarze i adaptacje filmowe ich powieści?

Sam film mimo wszystko jest dość… szablonowy. Postacie przedstawione sa płaskie. Jakoś za mało w nich ekspresji i życia. Za mało się o nich dowiadujemy. Wszystko tak po łebkach, jakoś tak sztucznie, plastikowo.

Być może lepszy byłby z tego teatr, głośno wymawiane kwestie, wyraźne dialogi i przemyślenia. Taki autoportret przy kieliszku i lustrze. Film wyszedł “nie teges”. Szkoda polecać, choć pewnie kto chce i tak zobaczy.