Zmierzch / Twilight (USA, 2009)

07/02/2010 By: Truposz Kategoria: 07/10, DVD, Film, Horror, Kino

zmierzch-twilight-2009.jpgRomans z wampirem w wersji dla nastolatek.

Zmierzch (Twilight) to kino młodzieżowe, bez 2 zdań. I przeznaczone dla widza tak w okolicach do 16 lat. Wszystko w tym filmie jest typowe dla filmu młodzieżowego – fabuła (oparta na powieści, pewnie dlatego nie taka durna jak to się czasem zdarza), sposób narracji (spokojny, wręcz powolny, przypominający trochę Grzechy Niewinności), przewidywalność (wiemy właściwie co będzie i jak się skończy). Wszystko dobrane tak aby wycisnąć być może trochę łez i czasem lekko przestraszyć. Napisałbym nawet, ze to troszkę emo-film, bo jakoś przez cały czas miałem takie skojarzenia gdy widziałem wampiry-nastolatki, nawet podczas groźnych scen walki. Jednocześnie nie jest to film zły, eksploatowany na wszelkie strony temat wampirów we współczesnej Ameryce podany jest całkiem strawnie. Są nawet bardzo fajne sceny w filmie (szczególnie podobała mi się wampirza gra w bejsbol). Realizacja też bardzo klimatyczna – w mrocznych, wypranych z kolorów barwach. Ogólnie jako kino młodzieżowe, mogę ocenić dość wysoko – daję 7/10.

INNI O FILMIE:

Autor: Tomasz Piętowski, Stopklatka.pl, 9 grudnia 2008

Oryginalna para

Literatura, jak i kino młodzieżowe, lubuje się ostatnimi czasy we wszelkich tajemniczych i nieco mrocznych zjawiskach. „Zmierzch” tylko zaczyna się dość niewinnie – młoda dziewczyna, Isabella, przyjeżdża do swojego ojca, mieszkającego w jednym z najbardziej deszczowych miasteczek w stanie Washington. Nowa postać w nowej szkole dość szybko znajduje sobie wielu bliskich przyjaciół. W oko wpada jej chyba najbardziej tajemniczy chłopak w całej placówce oświatowej. Jak dowiaduje się od rezolutnych koleżanek – już wiele dziewczyn starało się o niego, niestety bezskutecznie. Edward – bo tak ma na imię miejscowe bóstwo – absolutnie nie daje się przez żadną niewiastę rozkochać. Jak sprawa się potoczy dalej, nietrudno się domyślić.

Isabella i Stefan z czasem zaczną lgnąć do siebie. To oczywiste. W „Zmierzchu” to wzajemne zbliżanie się pary bohaterów zostało opowiadane dość ciekawie, a co najważniejsze – płynnie. Napięcie wzrasta stopniowo, cały czas również odczuwamy jakiś uwierający niepokój, kiedy patrzymy na blado – trupią cerę bożyszcza całej szkoły średniej i jego świdrujące, demoniczne spojrzenie. Ewidentnie więc, coś jest nie tak. Wkrótce okaże się, że Edward, jak również i jego rodzina, należą do wampirycznych sił nie z tego świata, są jednak demonami już ucywilizowanymi – żywią się jedynie krwią zwierząt. Takie wampiry na diecie wegetariańskiej.

 

Napięcie z tej produkcji może nie dorównuje temu, jakie odczuwamy w najlepszych filmach grozy, jest jednak dość ciekawe i solidnie skonstruowane. Naturalnie, trzeba pamiętać, że jest to film, bądź co bądź młodzieżowy – na wiele ekscesów nie można sobie pozwolić. Fakt, faktem, że nasz bohater Edward cały czas ma piekielną ochotę pokąsać lico swojej wybrance. Ta jednak ufa mu bezgranicznie i wierzy, że jej luby nic złego nie zrobi. Ładnie to zostało przedstawione – miłość bohaterów to ciągłe napięcie, graniczące ze strachem. Ciągła walka ze zwierzęcymi, potwornymi instynktami Edwarda, który sam siebie nazywa po prostu idealną maszyną do zabijania (oprócz umiejętności wysysania krwi potrafi również błyskawicznie szybko się poruszać, jest też obdarzony nadludzką siłą).

 

Ciekawym jest, że „Zmierzch” – koleje dziecko kultury popularnej – wnosi jeszcze inną charakterystykę wampirycznych bohaterów. Szkoda o tyle, że tym razem już naprawdę nie wiem, komu wierzyć, jeśli chodzi na przykład o reakcję tych demonicznych istot na promienie słoneczne. „Wywiad z wampirem” wyśmiał tezę, jakoby naturalne światło miało naszych bohaterów skutecznie unicestwiać. Z kolei w „Miasteczku Salem” Stephena Kinga, jak również w nowej produkcji skandynawskiej „Pozwól mi wejść” bliski kontakt ze słonkiem owocował efektownym stanięciem w płomieniach. W „Zmierzchu” mamy jeszcze inne rozwiązanie – wampiry pod wpływem promieni UV zdradzają swoje oblicze, świecąc się i migając niczym bożonarodzeniowa choinka. Cóż – też ciekawe.

 

Jedna z głównych zalet tek produkcji jest ciekawy nastrój, zbudowany tak przy pomocy głównych postaci i ich wzajemnych, miłosnych relacji, jak również przy użyciu środków filmowego wyrazu. Granatowo – szara kolorystyka obecna praktycznie w całym filmie, wiecznie (z drobnymi wyjątkami) zachmurzone niebo naprawdę robią wrażenie. Drażni nico brak konsekwencji – Edward i jego bliscy nie zawsze efektownie połyskują, nawet gdy słońce na nich pada. Niezbyt udane jest również wprowadzenie bohaterów negatywnych, w tym głównego, oponenta, który pojawia się w jednej ze scen, jak z podziemi, rozkłada na czynniki pierwsze całą sielankę oryginalnej pary zakochanych, chociaż wcześniej nic na to nie wskazywało. Taki scenariuszowy kopniak nieco zaburzający kompozycję całego filmu. Bez wątpienia jednak „Zmierzch” jako kino młodzieżowe daje rade, chociaż do ideału mu daleko.

Źródło: Stopklatka.pl

Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz