Szpieg (2011)
Gdyby nie Gary Oldman to bym chyba usnął.
Nie, film nie jest zły, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie jest też nudny. Jednakże jest na tyle powolny, że trzeba uzbroić się w moc silnej woli, aby nie pomyśleć „to teraz czas na drzemkę”.
Klimat mroczny spowity kłębami papierosowego dymu. Tajemnice i gry. Zabawa w kotka i myszkę. To bez wątpienia nie jest efekciarski James Bond, ani młody i dynamiczny film z agentem Bournem. To zagadka, śmierć czająca się na tych, co wiedza zbyt wiele. Ogląda się dobrze (mimo wszystko).
Opis dystrybutora: “Szpieg” to “doskonały” (The Spectator), “olśniewający” (The Wall Street Journal), “dwugodzinny orgazm” (Filmweb). To znakomita ekranizacja bestsellerowego thrillera szpiegowskiego Johna le Carré w oscarowej obsadzie. Po raz pierwszy brytyjski wywiad zdradza tak wiele tajemnic, z pracy swoich najlepszych agentów.
Przygody Jamesa Bonda przy tym filmie to opowieści dla grzecznych dziewczynek. George Smiley - agent mający dostęp do najpilniej strzeżonych tajemnic wywiadu, tocząc walkę z czasem rozpocznie śledztwo, które ujawni największy skandal w historii MI6.
Ocena 7/10 (nawet dla tych co lubią thrillery szpiegowskie)

Nikt tego jeszcze nie skomentował.
Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL
Dodaj komentarz