Ziemia Żywych Trupów (Land of the Dead)
Będzie ultra krótko. Cóż. Resident Evil to nie jest (i tak lepsze od Ultraviolet, ale do Wzgórza Mają Oczy brakuje temu ohohohoho). Właściwie to spodziewałem się więcej gore, gore, gore. A tutaj cała akcja to odstrzeliwanie zombiaków na odległość. I tylko zombiaki z bliska atakują, jak już podejdą. Wszystko przez to staje sie ciut zbyt sterylne, do tego wyprane z emocji. Nie ma nastroju, klimatu takiego,jaki powinien towarzyszyć przemarszowi martwych przez kraj żywych…

Wzgórza mają oczy (The hills have eyes)
Perfekcyjny horror gore - od razu powiem, ze najlepszy jaki w tym roku widziałem. Wyśmienity, wyśmienity klimat, odpowiednia dawka strachu i wystarczająca ilość krwi i przemocy. Fascynujące.
New Mexico, pustynia, skrót który ma oszczędzić kilku kilometrów na drodze do Kalifornii a akurat grają California Dreamin’ w radiu. Tak zaczyna się sielanka, prawdziwy amerykański sen w czasach, gdy… Kilka bomb atomowych wybuchło w ramach testów. Zimna wojna. Jaki związek to może jednak mieć z naszymi bohaterami i Route 40 to California… Bloody path to … ale nie uprzedzajmy faktów ;)
Co spotka naszą wesołą rodzinkę żywcem z plakatów w Fallout? Czy szczęśliwie dojada do celu swojej podróży? Polecam uzbroić się w silne nerwy i… zapaść się wygodnie w fotel. Niemało, oj niemało wrażeń zostało gwarantowane przez te dwie godziny…

Underworld
Wampiry i wilkołaki żyją we współczesnym świecie i się zwalczają. Bardzo dobry temat na film, mimo, ze moim zdaniem trochę oklepany. Ciągle ostatnio ktoś zwalcza kogoś. Predator kontra Alien. A to inne cuda… Film trochę przynudza, Za dużo walki,z a dużo strzelania, za mało fabuły, za mało klimatu. Tak można go określić. Grozy właściwie w nim brak. Współczesne wampiry są jakieś takie nijakie. A współczesne wilkołaki przypominają bardziej psy niż groźne wilki. Szkoda. Psuje to klimat. No i filmu nie będę polecał… Bo najfajniejsza z niego jest okładka.

Casshern
Casshern to obraz, który zaparł mi dech w piersi. Po pierwsze i chyba najważniejsze formą przekazu, a ta jest niebagatelna… Właściwie to ciężko powiedzieć, czy ten film to film animowany z wstawkami aktorskimi czy wręcz odwrotnie. W każdym bądź razie obraz pełny jest mariażu nowoczesnej animacji komputerowej oraz wmieszanych w nią ludzi.
Ale nie myślcie sobie, że to taki zwykły film z efektami. O nie. Ten film pod kątem obrazu to totalny miks wielu form - od czarno białej kamery, poprzez ujęcia z 8mm hobbystycznej kamery aż po najnowocześniejszą technikę filmowania. A wszystko na dodatek jest tak wyważone, że nie ma sie poczucia przesady. Każdy, ale to dosłownie każdy element obrazu gra, stanowi tło lub jest po prostu potrzebny bo coś znaczy…
Film jest niezwykle dynamiczny. Są momenty, w czasie których przyspiesza wręcz niemożliwie, po za granice percepcji widza. Gdy do tego dochodzi mocna, szybka i dynamiczna muzyka to czujemy się niemal jakbyśmy siedzieli okrakiem na startującej rakiecie kosmicznej. Pęd, huk, światło… A potem cisza, uspokojenie, stan nieważkości. I znów przerwa, uspokojenie. A zaraz potem wybuch o sile eksplozji jądrowej…
A historia? Jest prosta. Gdyby się zastanowić to jest prosta - wojna jest zła, po prostu. I to by było wszystko gdyby nie fakt, że Casshern opowiada tą historię w sposób zawikłany. Nie jest już ona taka prosta, przesycona jest różnymi wątkami - to prawie tak jakby to był film w filmie nakręcony w filmie. Nie spodziewałem się, że tyle brutalnych obrazów wojny, tyle przesłań od człowieka do człowieka można tak opowiedzieć. Tak zakręcić. Tak dużo dać do zrozumienia.
Nie wiem, czy udało mi się powyżej oddać choć ułamek tego, jaki ten film jest. Niewątpliwie będę musiał do niego jeszcze wrócić. Teraz jestem jakby w lekkim szoku, a może to po prostu objawy przegrzania szarych zwojów. Za dużo obrazów, emocji, uczuć, przekazów, faktów, przemocy, miłości, robotów, wojny, wybuchów, człowieczeństwa, walki, zrozumienia, zdrady, podstępu… Za dużo Casshern… :)

Boogeyman
Koszmar zaczął się, gdy chłopiec miał 8 lat. Ojciec Tima został wciągnięty przez tajemniczą siłę do szafy i na zawsze zniknął z życia swoich bliskich. Młodego człowieka prześladuje obawa, że sam kiedyś stanie się ofiarą legendarnego Boogeymana.
Film, którego producenci maczali palce w The Grunge (Klątwie) a wyreżyserował Stephen T. Kay, nie jest horrorem przesyconym akcją. Sprawy dzieją sie tutaj powoli i jedynie w końcówce nabierają szybszego tempa. A tak - wędrujemy z głównym bohaterem do jego domu z dzieciństwa i chcemy stawić czoło nieistniejącemu Boogeymanowi. Bo Boogeyman nie istnieje, prawda? Wiec wystarczy jedna noc w tym domu żeby pozbyć się strachów z dzieciństwa. I zacząć spokojne dorosłe życie…
Tymczasem z głośnym trzaśnięciem zamykają się drzwi… Gdzieś po deskach słychać szybki tupot… A w szafie miga zapalona żarówka…
Film został wydany w wersji na DVD za 11,90 w serii Kino Grozy (Carisma Entertainment)
*) Boogeyman - The bogeyman, also boogeyman, boogyman, or bogyman, is a ghost-like monster that children often believe is real. See: en.wikipedia.org/wiki/Boogeyman
In Poland - in some regions, like Silesia or Great Poland, children are mock threatened with bebok (babok, bobok), a bogeyman-like creature from old Polish legends.
