Skazaniec (Felon, 2008)
“Film jest ciekawy, nie nudzi, nie dłuży się i chociaż nie jest oryginalną produkcją, to dobre aktorstwo i umiejętnie napisany scenariusz sprawiają, że jest wart obejrzenia.”
Obejrzałem film i zgadzam się. A skoro zgadzam się w każdym napisanym na FilmWebie słowie, to zamieszczam poniżej cytat całości recenzji:
O tym, jak nie dać się złamać
“Felon” to kolejny film o ciężkim życiu niesłusznie skazanych obywateli USA, osadzonych w osławionych więzieniach. Ric Roman Waugh, scenarzysta i reżyser, za pomocą prostej historii przedstawił nam specyfikę oddziałów o zaostrzonym rygorze. Scharakteryzował skazanych i strażników dzierżących niepodzielną władzę w tym odizolowanym świecie. Podobnych filmów powstało już wiele, do klasyki gatunku należy na pewno “Więzień Brubaker”, a z nowszych produkcji na uwagę zasługuje “Ostatni bastion”, i co ciekawe w obu główną rolę gra Robert Redford.

Nieznajomi / The Strangers (2008)
Bez duchów, zjaw, potworów, zjawisk nadprzyrodzonych. Bez tony efektów specjalnych. Bez azjatyckich dziewczynek z czarnymi długimi włosami. Bez zmutowanych potworów rodem ze wzgórz co mają oczy. A jednak jest to wyśmienite, choć minimalistyczne, kino grozy. Horror w dobrym, starym klasycznym stylu. Tak wiec nie spodziewajcie się po Nieznajomych (The Strangers) niczego więcej niż gry własnej wyobraźni. Ale to właśnie ta wyobraźnia osaczy Was i uderzy najmocniej.
To miał być uroczy romantyczny wieczór w domku na uboczu. Miał być – bo wyszło jak zwykle, czyli horror na uboczu. Przerażający tym bardziej,gdyż film oparty jest na faktach. Ile w nim prawdy, a ile fikcji i wymysłów reżysera i producenta – nie wiadomo. Jednakże ten mały film dwójki aktorów (no i kilku postaci pobocznych) mimo kilku drobniejszych minusów jest niesamowicie zapadającym w pamięć obrazem kina grozy.

Hancock (2008)
Nadeszła era nowego superbohatera
Jestem pod dużym wrażeniem – wakacyjna i lekka komedyjka o pijanym superbohaterze przerosła moje oczekiwania. A oczekiwania miałem niewysokich lotów. Ot wakacje, upał, trailer Hancocka obiecywał lekką rozrywkę a jednocześnie rozrywkę po amerykańsku lecz bez pierdzenia czy innych fekalnych dowcipów. Zarośnięty Will Smith z butelką trunku nie byle jakiego jako superbohater przemawiał do mnie z zapowiedzi dużo bardziej niż samotny ostatni człowiek z I Am Legend. Więc nastawiłem się na totalny relaks, przeciętna dawkę humoru. W końcu to nie Shrek czy coś w ten deseń jak Panda Kung Fu (choć o Pandzie słyszałem, że ponad przeciętność się nie wybija, a wręcz ostro przynudza…).
Po dwudziestu minutach filmu byłem już święcie przekonany, że dostane to i tylko to, co było w kinowej zapowiedzi. A więc latającego menela, zarośniętego i wulgarnego murzyna, który potrafi latać jak Superman, ale ubiera się w łachmany i nie należy do białych kołnierzyków (czytaj: inteligentnych pracowników biurowych, którzy mają spokojne, czyste, ułożone życie) po pracy. A z racji nadprzyrodzonych mocy został przypadkowym superbohaterem.
I wtedy, właśnie wtedy zaczęło się dziać!

Open City (Moobangbi Dosi)
Open City (Moobangbi Dosi) to erotyczny thriller sensacyjny produkcji południowokoreańskiej. Reżysera już poznaliśmy, bo Son Ye Jin stworzył takie filmy, jak A Moment to Remember czy April Snow. Tym razem dostajemy wyśmienite kino… akcji? O nie, nie do końca i nie głównie. Film, pomimo, że są tam sceny walk wręcz i wątek kryminalny, nie jest szablonowym kinem akcji w stylu amerykańskim. Film daje satysfakcję widzowi, bo nie traktuje go jak popcornowego ćwierćinteligenta wypranego z uczuć i pozbawionego rozumu. Open City opowiada o gangu kieszonkowców. To po krótce. Bo Open City to film o ludziach i relacjach międzyludzkich. W amerykańskim filmie akcji dostalibyśmy złych ciętych z szablonu “zły nr 17″ i dobrych oraz szlachetnych wyciętych z innego szablonu. Tymczasem w Open City, pomimo rozróżnienia dobrych i złych, zachowania bohaterów już nie są takie proste i oczywiste. Nasi bohaterowie nie są płascy i szablonowi - a wyraziści, dobrze nakreśleni, skrywający w sercach swoje - często tragiczne - historie z przeszłości. Ten cały, jak to się mówi, background rzutuje na ich zachowania. I dzięki temu sprawia, że film jest dobry. Jest dobry, bo pełny żywych ludzi, prawdziwych silnych uczuć.
Niestety w Polsce to chyba mało kto słyszał o tym filmie. Jakaś wzmianka znajduje się na Filmwebie. Kupić ani obejrzeć w kraju nie ma gdzie. Film można jedynie nabyć wysyłkowo np. w sklepie www.yesasia.com

Poziom -2 (P2)
Poziom -2 (P2) to horror, który ominął nasze kina szerokim łukiem i wszedł od razu w wersji DVD. A szkoda. Szkoda, bo porównując go np. z wcześniejszym One Missed Call lepiejby się stało gdyby to P2 weszło do kin…
P2 to historia rozgrywająca się w podziemnym parkingu pewnego biurowca. W wigilijny, późny wieczór, gdy już prawie wszyscy poszli do domu, na poziomach parkingu odbywają się przerażające zmagania między demonicznym parkingowym, pracownikiem ochrony, a młodą i ambitną Angelą, która jako ostatnia postanowiła wyjść z pracy.
