Chińska szkatułka (Chinese Box)

29/11/2004 By: Truposz Kategoria: 09/10, Dramat, Obyczajowy

Hong-Kong. Już niebawem Chiny przejmą to miasto, dawną niezależną kolonie i utworzą z niej swoją prowincję. Na tle wydarzeń poprzedzających ta przełomową chwilę, na tle niepokojów i całego wachlarza nastrojów mieszkańców rozgrywa sie osobisty dramat Johna, brytyjskiego dziennikarza. Ten zakochany w Hong-Kongu człowiek skrycie kocha piękną Chinkę. Wyznanie skrywanego uczucia utrudnia mu fakt, iż jest ona związana z chińskim biznesmenem, człowiekiem wielkim i wpływowym, za którego ona pragnie wyjść. Sprawę komplikuje nieuleczalna choroba Johna - pozostało mu zaledwie parę miesięcy życia. Jak spędzić ostatni chwile swojego życia, gdy wiadomo, że koniec jest już tak blisko.

Film fenomenalnie oddaje klimat wielkiego miasta, miasta, które miesza kulture zachodu i wschodu. Jest to swoisty fenomen - mnie wszystkie tego typu filmy zdobywają klimatem. Czy będzie to cyberpunkowy Ghost in th e Shell, czy futurystyczny Blade Runner, czy też bardziej wspolczesny film, jak Lost in Translations. Może to w końcu być basniowo-zaczarowany In the mood for Love czy jakże życiowy Happy Together. Klimat Japonii, Chin, Korei - tamtej części świata jest urzekający i oszałamiający. Podobnie tutaj. Chciałoby się wejść w kadr i zostać w tym mieści. Spotkać szpetną dziewczynę Jin i zakochac się choć na chwilę. A potem zginąć między ludźmi, powędrować wśród tłumów z kamera a na końcu odnaleźć swoje miejsce, ciągle będąc człowiekiem…

Zobacz nowa wersje

Truposz (reż. Jim Jarmusch)

19/11/2004 By: Truposz Kategoria: 08/10, Jim Jarmusch, Psychologiczny, Western

Truposz (ang. Dead Man), określany mianem westernu egzystencjonalnego, jest hołdem Jarmuscha, pokłonem ku wspaniałej, minionej epoce kina amerykańskiego, pełnego Indian, białych osadników, prerii - czyli westernu w amerykańskim kinie. Ten zrealizowany w technice czarno białej film jest prostą opowieścią o losach pewnego młodego mężczyzny, który chcąc nie chcąc został poszukiwanym przez prawo rewolwerowcem.

Dla mnie epoka kinowego, filmowego dzikiego zachodu jest odległa. Owszem, oglądałem jakieś westerny, kiedyś - ale raczej dzieckiem w kolebce będąc. Temat ten mnie nie fascynował - o wiele ciekawsze dla mnie były książki o dzikim zachodzie. Nieśmiertelny Karol May chociażby. Bo jakiż chłopiec nie fascynował się przygodami wśród czerwonoskórych? Stąd może i mój słaby odbiór Jarmuschowskiego Dead Man-a. Film nasycony niezrozumiałą symboliką nie był łatwy w odbiorze. A może po prostu nie na taki film akurat miałem ochotę w ten dzień? W filmie wyraziście przebija się indywidualizm reżysera i jego swoiste podejście do tematu. Należy mu się uznanie.

Dla kogo więc jest to film? Na pewno, nie dla ludzi, szukających pospolitej rozrywki i odprężenia w kinie. Być może dla fanów Jarmuscha samego w sobie jest to pozycja obowiązkowa.

Zobacz nowa wersje