Death Sentence (Wyrok Śmierci)

06/12/2007 By: Truposz Kategoria: 07/10, Akcja, Dramat, Kevin Bacon, Kino, Thriller

Death Sentence (Wyrok Śmierci)Dobrzy i źli. Film Death Sentence to trzymający w napięciu, dość szablonowy, niezbyt przesadzony dramatyczny thriller.

Jak to zwykle w takich filmach bywa, Nick Hume (Kevin Bacon) prowadzi rodzinne życie, pełne radości. Wraz z żoną Helen (Kelly Preston) wychowują 2 synów - pierworodnego, zapalonego sportowca i hokeistę, który może się pochwalić wieloma sukcesami i młodszego, żyjącego w cieniu “złotego” brata. Sielanka. Niestety pewnego wieczoru na oczach ojca ginie starszy syn, zabity podczas obrzędu inicjacji przez członka gangu. Bezradny ojciec rezygnuje z pomocy sądu i wymierzenia tzw. “sprawiedliwości” i zaczyna wymierzać sprawiedliwość na własną rękę. Niestety ta podjęta decyzja okaże się dramatyczna w skutkach dla niego i jego rodziny…

(więcej…)

Zobacz nowa wersje

Labirynt Fauna

08/04/2007 By: Truposz Kategoria: 07/10, Efekty specjalne, Fantastyka, Kino

Co mogę napisać o filmie, który ani mnie nie urzekł ani nie przekonał do siebie, ani nie zauroczył ani nic. No może nie tak do końca nic. Film to kawał dobrej, rzemieślniczej roboty. Z akcentem na “rzemieślnicza”. Moim zdaniem reżyser czy producenci nie bardzo wiedzieli co chcą nakręcić i co chcą pokazać. I wyszło im “byle co” albo może “takie przeciętne coś”. Zrezygnowali z happy endu, tak jakby samo to (niehollywoodzkie zakończenie filmu) miało przysporzyć im chwały, glorii i nawet sie udało - bo Ameryka to kupiła, Oskary dała.

A mimo to film jest pusty. Ani nie porusza na poważnie tematów “ziemskich” - a więc totalitaryzmu. Postacie, nawet kapitana, nie wspominając już o partyzantach - są jakieś takie niewyraźne, zbyt słabo zarysowane. Brak im charyzmy. Brak im przekonania, że żyją na prawdę. Z drugiej strony jest baśniowy świat, labirynt, faun, ropucha, tajemna księga. I tu też brak jakiejś głębi, brak uczuć i emocji. Owszem jest wiele wodotrysków, efektów, bardzo dobrze skomponowanych, tak, że niektórzy mogą ich nie dostrzec i żyć przekonani, że to film bez efektów. tworzą one baśniowy klimat, lub raczej - starają się ile mogą. Ale same efekty nigdy nie stworzą dobregofilmu. Brak wyraźnego przekazu, wyraźnych emocji, obrysowanych muzyką. Cały film zaś wydaje się tylko w połowie udany. A szkoda. Mogło być dużo lepiej. Gdyby nie zabrakło tego ulotnego “czegoś”… Ocena 7/10 za próbę stworzenia filmu ponadprzeciętnego.

Zobacz nowa wersje

Wzgórza mają oczy (The hills have eyes)

29/10/2006 By: Truposz Kategoria: 09/10, DVD, Gore, Horror, Kino

Perfekcyjny horror gore - od razu powiem, ze najlepszy jaki w tym roku widziałem. Wyśmienity, wyśmienity klimat, odpowiednia dawka strachu i wystarczająca ilość krwi i przemocy. Fascynujące.

New Mexico, pustynia, skrót który ma oszczędzić kilku kilometrów na drodze do Kalifornii a akurat grają California Dreamin’ w radiu. Tak zaczyna się sielanka, prawdziwy amerykański sen w czasach, gdy… Kilka bomb atomowych wybuchło w ramach testów. Zimna wojna. Jaki związek to może jednak mieć z naszymi bohaterami i Route 40 to California… Bloody path to … ale nie uprzedzajmy faktów ;)

Co spotka naszą wesołą rodzinkę żywcem z plakatów w Fallout? Czy szczęśliwie dojada do celu swojej podróży? Polecam uzbroić się w silne nerwy i… zapaść się wygodnie w fotel. Niemało, oj niemało wrażeń zostało gwarantowane przez te dwie godziny…

Zobacz nowa wersje

Amityville Horror

26/05/2006 By: Truposz Kategoria: 05/10, Horror, Kino

Dopiero co obejrzałem Amityville Horror. Całkiem, całkiem horrorek, choć jak dla mnie bez rewelacji, ale także bez nadmiaru kiczu. Film mogę polecić, ale zachwycać się nie każę. Ot taki wypełniacz nieszkodliwy dla zdrowia.

Mam wrażenie, że trochę główny bohater filmu mógłby być lepszy - pod każdym względem - gry aktorskiej, żeby był bardziej przekonywujący. Bo gdyby był, byłoby dużo lepiej. Sama historia opowiedziana jest prosta, wręcz banalna. Szkoda, że nie opowiadał jej Alfred Hitchock… wtedy faktycznie na poczatku byłoby trzesienie ziemi a następnie wzrastałoby napięcie… A tak jest tylko dobrze…

Ale ja nie tylko o tym filmie chciałem. Bo od razu mi się skojarzyło. Skojarzyło z Opętaniem (Stir of Echoes) z Kevinem Baconem. Oooo tak. Gdyby Amityville miało takiego głównego bohatera, gdyby było trochę podobne w szaleństwie do zmagań Kevina w jego domu… Właśnie… Gdyby…

W pojedynku Amityville kontra Opętanie wynik 0 : 1.

Zobacz nowa wersje

Zupelnie jak milosc (A lot like love)

30/12/2005 By: Truposz Kategoria: 08/10, DVD, Kino, Komedia romantyczna

A lot like loveZupełnie jak miłość (A lot like love) to bardzo przyjemne, relaksujace kino w stylu dobrej komedyjki romantycznej. Czego dotyczy historia, to tlumaczyc chyba nie trzeba - bo jak to bywa zwykle - milosci. I jej poszukiwania. Decyzji w zyciu i takie tam roznosci.

Film oglada sie bardzo dobrze, w pelni relaksujac. Usmiechajac sie czasem od ucha do ucha. Trzeba oprzyznac, ze film ma swoj specyficzny klimat. A klimat ten zawdzieczamy takze w duzym stopniu muzyce. O tak, to prawdziwa uczta dla ucha: Third Eye Blind (”Semi-Charmed Life”), Smash Mouth (”Walkin’ On The Sun”), Eagle-Eye Cherry (”Save Tonight”), The Cure (”Mint Car”), Hooverphonic (”Mad About You”), Ray LaMontagne (”Trouble”), Travis (”Know Nothing”), Chicago (”If You Leave Me Now”), Groove Armada (”Hands of Time”), Jet (”Look What You’ve Done”) I Butch Walker (”Maybe It’s Just Me”).

Polecam Zupelnie jak milosc - bardzo pozytywny film :) Ratujacy upadający gatunek komedii romatycznych :)

Zobacz nowa wersje