Miasto Gniewu (Crash)
Crash to kolejny film, ktory obejrzalem z przyjemnością i który pragnę polecić. Choc nie jest to kino ambitne, a i juz kilka razy widzielismy filmy, gdzie losy wielu przypadkowych ludzi splatane sa w spojna calosc, i wydawaloby sie, ze nie mozna nic nowego zrobic w tej materii to jednak mozna to pokazac na inny sposob. I to sie widzom spodoba.
Miasto Gniewu - tytulowe LA - przesycone jest gniewem, a wlasciwie to zloscia. agresja, brakiem zaufania, brakiem czlowieczenstwa. Ludzie zamiast sobie pomagac w pierwszym odruchu walcza ze soba, warcza na siebie. Takie zycie - powiecie. Ale jesli my, oni, ludzie tego nie zaczna zmienaic to tak zostanie i juz nikomu nie bedzie sie mozna pozalic, ze nie jest tak fajnie i kolorowo jak w bajce.
A w filmie jest kolorowo, i to kolorowo-narodowosciowo. Film pokazany jest przez pryzmat ameryki i amerykanow. A amerykanie to narod, ktory powstal z ludzi przybylych z calego swiata. Kolorowych. Kazdy kolor. Kazda religia. I oczywiscie stereotypy. Murzyn-zlodziej, bialy policjant-swinia, facet z tatuazem-homee, bandyta… I mozna tak dalej wymieniac…
W swoj sposob film zmusza do zastanowiania sie nad soba. Jakim jestem, to jedno. Jak sie potocza moje losy - to drugie. I znow nic nie jest albo czarne, albo biale. Ktos do szpiku zly, w kryzysowej sytuacji podejmuje wlasciwa decyzje. Ktos inny, pechowo trafia, i choc dobry jest, to niestety mu w zyciu nie wychodzi.
Film ogląda się przyjemnie. Wszelkie te zmagania ludzi z codziennymi problemami okrasza fenomenalna (moim zdaniem) sciezka dzwiekowa. Wielkie miasto i brak tego, co charakterystyczne dla wielkich hollywoodzkich produkcji to niewatpliwie zalety. Ten film nie odmóżdża. Niesie ze sobą treść, którą, pomimo, że nie żyjemy w ameryce, warto odkryć.
I uczmy sie tolerancji! Choc jest to trudne, bardzo trudne.
Crash - Zdobywca Oscarów 2006 w trzech kategoriach: najlepszy film, montaż i scenariusz oryginalny.

Nikt tego jeszcze nie skomentował.
Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL
Dodaj komentarz