Egzorcyzmy Emily Rose
Po pierwsze i na początku odradzę film osobom, które mają wybujałą wyobraźnię, które sobie postanowiły obejrzeć film w domowym zaciszu, jak już wyjdzie na DVD, na swoim kinie domowym. Odradzam tym bardziej, jeśli dom, w którym mieszkają znajduje się na uboczu a wypełniają go oprócz domowników zwierzaki wszelakie (zwłaszcza koty). Jeśli gdzieś jeszcze są niedaleko konie i kościół, gdzie odprawiają egzorcyzmy… to lepiej niech od razu nastawi się na oglądanie czegoś mniej strasznego… Tym bardziej, że każdej nocy wybija godzina 3.00 …
Resztę gorąco zachęcam do zapoznania się z historią życia i śmierci Emily Rose - dziewczyny, którą opętały demony…
Film jest klasyczną retrospekcją wydarzeń z sali sądowej w których uczestniczył Ojciec Moore - ksiądz i egzorcysta, znajomy rodziny państwa Rose. Zostaje on oskarżony z urzędu o nieumyślne spowodowanie śmierci Emily. Na tej sali rozgrywa się nie jedna walka, ale dwie - jedna, miniona, walka Emily z demonem, druga - o prawdę - czy demony i całe to “voo-doo” istnieje. Agnostyk kontra wierzący. I Katolik kontra Szatan.
Opowiedziana historia mrozi krew w żyłach. Fakt istnienia zła objawiającego się przez opętanie jest w filmie kluczowy. Pojawiają się pytania. Jak? Dlaczego? Po co? Rozgrywka w sferze duchowej dzieje się na ekranie, ale także - w dużej części - w głowie widza. Gdy się do tego zbliżymy - ciśnienie rośnie. Napięcie wstrząsa.
Sam film zrobiono wiarygodnie. Nie dostajemy “po oczach” efektami, sztucznością. Wszystko jest prawdziwe, realne. Namacalne. Zło istnieje, choć nie objawia się w ferii barw, wybuchów, ogni piekielnych. Ono jest tam, gdzieś głęboko. A film pokazuje tylko czubek góry lodowej. Sygnalizuje pewne zjawiska. Co innego być niemoralnym - jakim może być człowiek. Co innego być czystym złem, bez motywacji, złem samym w sobie. I to film pokazuje wiernie.
Można się oczywiście trochę przyczepić do naginania(?) faktów i przekoloryzowania - ale zgadzam się, bez pewnego “mistycyzmu” tak na prawdę niewiele byłoby do pokazania i niewiele byłoby “ciekawego” - widz by się szybko znudził. Walka z demonem nie jest sama w sobie fascynująca, nie jest widowiskowa - ta walka odbywa się w sferze duchowej. A kino to obraz - musi coś pokazywać.
Niemniej jednak warto polecić ten film ludziom spragnionym grozy, prawdziwej, mistycyzmu. Których nie przeraża sztuczne komputerowe zło. Tutaj dostaną na co zasłużyli…

Nikt tego jeszcze nie skomentował.
Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL
Dodaj komentarz