Egzorcyzmy Emily Rose

30/10/2005 By: Truposz Kategoria: 08/10, Based on true story, Film, Horror, Kino

Egzorcyzmy Emily RosePo pierwsze i na początku odradzę film osobom, które mają wybujałą wyobraźnię, które sobie postanowiły obejrzeć film w domowym zaciszu, jak już wyjdzie na DVD, na swoim kinie domowym. Odradzam tym bardziej, jeśli dom, w którym mieszkają znajduje się na uboczu a wypełniają go oprócz domowników zwierzaki wszelakie (zwłaszcza koty). Jeśli gdzieś jeszcze są niedaleko konie i kościół, gdzie odprawiają egzorcyzmy… to lepiej niech od razu nastawi się na oglądanie czegoś mniej strasznego… Tym bardziej, że każdej nocy wybija godzina 3.00 …

Resztę gorąco zachęcam do zapoznania się z historią życia i śmierci Emily Rose - dziewczyny, którą opętały demony…

Film jest klasyczną retrospekcją wydarzeń z sali sądowej w których uczestniczył Ojciec Moore - ksiądz i egzorcysta, znajomy rodziny państwa Rose. Zostaje on oskarżony z urzędu o nieumyślne spowodowanie śmierci Emily. Na tej sali rozgrywa się nie jedna walka, ale dwie - jedna, miniona, walka Emily z demonem, druga - o prawdę - czy demony i całe to “voo-doo” istnieje. Agnostyk kontra wierzący. I Katolik kontra Szatan.

Opowiedziana historia mrozi krew w żyłach. Fakt istnienia zła objawiającego się przez opętanie jest w filmie kluczowy. Pojawiają się pytania. Jak? Dlaczego? Po co? Rozgrywka w sferze duchowej dzieje się na ekranie, ale także - w dużej części - w głowie widza. Gdy się do tego zbliżymy - ciśnienie rośnie. Napięcie wstrząsa.

Sam film zrobiono wiarygodnie. Nie dostajemy “po oczach” efektami, sztucznością. Wszystko jest prawdziwe, realne. Namacalne. Zło istnieje, choć nie objawia się w ferii barw, wybuchów, ogni piekielnych. Ono jest tam, gdzieś głęboko. A film pokazuje tylko czubek góry lodowej. Sygnalizuje pewne zjawiska. Co innego być niemoralnym - jakim może być człowiek. Co innego być czystym złem, bez motywacji, złem samym w sobie. I to film pokazuje wiernie.

Można się oczywiście trochę przyczepić do naginania(?) faktów i przekoloryzowania - ale zgadzam się, bez pewnego “mistycyzmu” tak na prawdę niewiele byłoby do pokazania i niewiele byłoby “ciekawego” - widz by się szybko znudził. Walka z demonem nie jest sama w sobie fascynująca, nie jest widowiskowa - ta walka odbywa się w sferze duchowej. A kino to obraz - musi coś pokazywać.

Niemniej jednak warto polecić ten film ludziom spragnionym grozy, prawdziwej, mistycyzmu. Których nie przeraża sztuczne komputerowe zło. Tutaj dostaną na co zasłużyli…

Zobacz nowa wersje
Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz