Dziewięć (Nine, aka 9, USA, SF)

17/10/2009 By: Truposz Kategoria: 06/10, Animacja 3D, Fantastyka, Film, Kino

dziewiec-nine-9-usa-sf.jpgNa ten film poszedłem „z marszu”. Przypadkiem. Nie planowałem iść. Nie planowałem oglądać, ale tak się złożyło, że w pewien deszczowy wieczór zawitałem do kina. Obejrzałem. I…

Niespecjalnie mi się podobał. Oczywiście podobanie się jest czysto subiektywne. To napisze co mi się nie podobało. Pierwsza rzecz – to zapożyczenia. W filmie tym mamy same właściwie zapożyczenia z tego co już w kinie było. Historia (mały ktoś ratuje świat), scenografia (postapokaliptyczny świat po walce z maszynami… gdzie to już było? Matrix?), maszyna z czerwonym okiem (połączenie sentinela z HAL9000?), wojenne wstawki połączenia kadrów z Terminatora z Wojną Światów tak dalej. Pacynkowy Pionokio staje do walki z tym wszystkim…

Zapożyczenia same w sobie nie są złe. Przynajmniej ja tak nie uważam. Można zrobić ciekawy film bazujący na zapożyczeniach. Ale tutaj brakło czegoś więcej.

Brakło jednoznacznego klimatu. Świat postapokaliptyczny, zniszczenia, smutek – to dobry kierunek. Poważne kino, w którym wszystko psują humorystyczne wstawki (na szczęście rzadko) oraz… biegające pacynki… No co jak co, ale ja nie potrafię poczuć klimatu świata w zgliszczach, gdy po ekranie biegają pacynki… Z drugiej strony nie jest to komedia jak Shrek bo reżyser starał się jak mógł zrobić z tego film na serio, na poważnie…

I to tyle, co mi się nie podobało. Dla równowagi napisze, że warstwa wizualna jest olśniewająca, animacja taka jak powinna być. Plastycznie film wygląda wyśmienicie… No ale co z tego… Daję 6/10. Bo lubię SF i oryginalność (a tego nie można zarzucić Dziewiątce). Ale więcej nie dam…

Recenzja z FilmWeb

Piękna apokalipsa (kino)

Gdybym miał nieco bardziej skostniały kręgosłup moralny, zapewne rozdarłbym szaty, posypał głowę popiołem i wył wniebogłosy, że oto Shane Acker dokonał straszliwej zbrodni, tworząc pięknego trupa ludzkiej cywilizacji. Ponieważ tak jednak nie jest, mogę spokojnie zachwycać się maestrią animacji, bogactwem wizji i wspaniałą wyobraźnią, która pozwoliła reżyserowi stworzyć całkowicie oryginalną historię, wykorzystującą jednak doskonale znane fanom SF materiały.

W świecie “9″ człowiek należy już do przeszłości. Wszystko wskazuje na to, że zielona niegdyś planeta została całkowicie ogołocona z życia w wyniku wojny rozpętanej między ludźmi a maszynami. Pod zasnutym chmurami niebem ciągną kilometrami ruiny wspaniałych niegdyś budowli, a tu i ówdzie można jeszcze natknąć się na jakieś truchło. Na tym cmentarzysku jedynymi poruszającymi się i w miarę inteligentnymi postaciami są bezwzględna maszyna-bestia oraz kilka szmacianych laleczek. Jedną z nich jest nowo ‘narodzony’ 9. To za jego sprawą obudzona zostanie straszliwa Maszyna, źródło apokaliptycznego zniszczenia. On też stanie się inicjatorem działań mających na celu jej pokonanie.

Tak jak szmaciani bohaterowie są tworami powstałymi z połączenia wielu różnych powszechnie dostępnych materiałów, w które tchnięta został ludzka dusza, tak i film jest zlepkiem wielu doskonale znanych pomysłów, które w magiczny niemal sposób przekształciły się w całkowicie wyjątkową historię. “9″ jest tym wszystkim, czym powinna być współczesna opowieść SF. Film Ackera ma szansę zachwycić i tych, których rozczarował chociażby “Terminator: Ocalenie” (ta sama w gruncie rzeczy fabuła tu jednak nabrała wizualnego rozmachu i narracyjnej konsekwencji, przy której obraz McG zdaje się jedynie niedokończonym szkicem), i tych, którzy kochają animacje Tima Burtona. Acker jest idealnym antidotum na sterylne produkcje Disneya, Pixara, Sony i DreamWorks, ponieważ udowadnia, że film animowany jest bardziej różnorodny, niż się większości widzom wydaje. “9″ przywodzi też na myśl literacki nurt new weird tak, że prawie chciałbym, aby Acker wziął się za zaadaptowanie “Dworca Perdido”… Prawie.

W całych tych zachwytach nad “9″ umknąć może jedna drobna wada. Otóż sama fabuła jest mocno uproszczona, podobnie jak i ekspozycja bohaterów. Przy tak twórczej wyobraźni wydaje się, że z powodzeniem film mógł być o pół godziny dłuższy, a całość nieco bardziej skomplikowana z wyraźniej zaznaczonymi zwrotami akcji. Są to jednak drobne wady w tej pięknej opowieści, którą spokojnie mogę polecić każdemu fanowi opowieści postapokaliptycznych.

Marcin Pietrzyk.
Źródło: http://www.filmweb.pl/f240275/9,2009/recenzje?review.id=8557

Zobacz nowa wersje
Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz