Czarny Łabędź (Black Swan, 2010)

26/12/2010 By: Truposz Kategoria: 09/10, Horror, Kino, Psychologiczny, Thriller

czarny-labedz-2010-black-swan1.jpgDarren Aronofsky i wszystko jasne.

Choć może wręcz przeciwnie. Gdyby się zastanowić jak sklasyfikować ten film to chyba najbliżej byłoby mu do horroru, thrillera i filmu psychologicznego. I może tego się trzymajmy - tak będzie nam prościej, tym bardziej, że nie ma to większego znaczenia. Film Aronofsky’ego kipi emocjami. Nie od początku, bo początek zaczyna się dość spokojnie i akcja zawiązuje się dość długo. Przez ten wstęp Darren wprowadza widza w świat baletu, balerin, konkurencji między nimi i dążenia do doskonałości.

Następnie rozpoczyna się iście aronofski odlot. Balet po emocjach okraszony brakiem wyraźnego rozgraniczenia między snem i jawą. Natalie Portman odtwarzająca postać głównej bohaterki - tancerki Niny, jest… szokująco dobra. Zastanawiałem się przed obejrzeniem filmu, czy Portman to dobry wybór do filmu kogoś takiego jak Aronofsky.

Po seansie nie mam najmniejszych wątpliwości - ten film stał się obrazem jednego aktora. Niesamowita kreacja Portman wywołuje u widza najwięcej emocji. Od znudzenia i braku wiary w postać Niny na samym początku aż po zaciskanie pięści (z nerwów, nie ze złości!) w końcówce filmu.

Nie sposób nie wspomnieć także o muzyce - doskonale uzupełniającej filmowe (arcy)dzieło.

Arcydzieło? Nie boję się tak napisac. Czarny Łabędź wyróżnia się wśród innych filmowych obrazów tym, że gra mocno na emocjach widza. Mocno zapada w pamięć i jeśli się nie mylę teraz, wierząc swojemu przeczuciu, długo jeszcze będzie tkwił mocno w pamięci.

Ocena 9/10

Inni o filmie - Filmweb (recenzje widzów):

Za wielce dziwny uważam fakt, że cieszącemu się uznaniem zarówno widzów, jak i krytyków Darrenowi Aronofsky’emu do tej pory nie przyznano nominacji do nagrody Akademii. Żywię nadzieję, że zmieni się to w ciągu paru najbliższych miesięcy, wraz z nadejściem gali oscarowej, bo “Czarny łabędź” to film, za który na tą nagrodę niewątpliwie zasłużył.

Główna bohaterka to Nina (Natalie Portman) – młoda i ambitna baletnica, która swoją codzienność dzieli na treningi oraz mieszkanie z nadopiekuńczą, acz kochającą matką. Pewnego dnia w życiu Niny następuje przełom – otrzymuje ona szansę wcielenia się w upragnioną rolę Królowej w “Jeziorze łabędzim”. Jej upór w dążeniu do celu i odnalezieniem w sobie doskonałości zaczyna jednak przekraczać normy i pochłaniać ją coraz bardziej, a położeniu dziewczyny nie pomaga pojawienie się w zespole baletnicy z San Francisco, Lily (Mila Kunis), która wydaje się być zainteresowana protagonistką. Wkrótce wschodząca gwiazda zaczyna tracić rozeznanie pomiędzy tym, co jest realne, a co tylko wytworem wyobraźni…

Już od pierwszych scen zauważyć można, że oto do czynienia mamy z kolejnym obrazem Aronofsky’ego – stawia on na naturalność środowiska, podobnie jak w “Zapaśniku” (kamera “śledzi” główną bohaterkę), ale i używa kamery 16-milimetrowej, co jest pewnym precedensem. Dzięki temu czujemy zarówno emocjonalną więź z Niną, jak i doświadczamy prawdziwego kina – reżyser wraz ze swoim operatorem Matthew Libatiquem przeciwni są używaniu innego formatu, podkreślając, że odbiera on pewną magię.

Największe brawa należą się “Czarnemu łabędziowi” nie tylko za sugestywną reżyserię, czy znakomite zdjęcia wspomnianego już Libatique’a, ale również za aktorstwo. Natalie Portman gra tu najlepszą ze swoich dotychczasowych ról, doskonale spisując się jako dziewczynka powoli stająca się kobietą, zagubiona, zrozpaczona artystka, a także po prostu – tancerka. Warto wspomnieć, że aktorka w ramach przygotowania uczyła się baletu przez ponad rok i efekty tych starań są aż nadto widoczne – jak to określił Libatique na konferencji prasowej, która miejsce miała po otwarciu festiwalu Camerimage i pokazie filmu – Portman “ma taniec wymalowany na twarzy”. Nie ustępuje jej znacznie Mila Kunis, będąca w filmie rywalką i kompletnym przeciwieństwem spokojnej, ułożonej Niny. Nie da się także ukryć, że obie aktorki przyciągną zapewne do kin sporą część męskiej publiki. Na drugim planie przyzwoicie spisują się poza tym Vincent Cassel i zapomniana już nieco Winona Ryder… Czytaj dalej na FilmWebie…

Zobacz nowa wersje
Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz