Teksas pola śmierci (Texas Killing Fields, 2011)
Makabryczny thriller sensacyjny z nie taką małą odrobiną dramatu.
To co mi się podobało w tym filmie, to sposób prowadzenia narracji. Doskonale udaje nam się poznać śledczych oraz to, jak zmagają się z przeciwnikiem - seryjnym mordercą. Doskonale ich poznajemy - więc nie są papierowymi postaciami ganiającymi ze spluwami po okolicy. Przy okazji mamy możliwość oglądać amerykańska prowincję, jakże inna od tego, co w filmach koncentrujących się na życiu w wielkich metropoliach widać. To brutalny świat prowincji. A film zainspirowany został prawdziwymi wydarzeniami i prawdziwymi polami śmierci w Teksasie.
Całości dopełnia doskonały klimat lat 70-tych. Choć ostatecznie można by powiedzieć, że ten film to taki obecny CSI tylko dawniej. Mniej rozterek, więcej akcji. Choć „więcej” ma tutaj całkiem inne znaczenie niż w przypadku CSI.
Opis dystrybutora: Od 1971 roku w okolicach miasta Teksas znaleziono ciała 61 kobiet. Miejscowy detektyw-służbista Mike Sounder (Sam Worthington) i jego partner z Nowego Jorku Burian Heigh (Jeffrey Dean Morgan) rozpracowują sprawę sadystycznego, seryjnego mordercy, który okrutnie okalecza swe ofiary, a potem porzuca ich ciała na pobliskich bagnach. Śledztwo jest bardzo trudne, a przeciwnik sprytny. Wygląda na to, że kolejna ofiarą ma być podopieczna Briana, nastoletnia Anne (Chloë Grace Moretz), która znika nagle bez śladu. Detektywi rozpoczynają wyścig z czasem.
Ocena 8/10 (w kategorii - klasyczne podejście do seryjnych morderców).

Nikt tego jeszcze nie skomentował.
Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL
Dodaj komentarz