The Cold Light of Day (2012)

31/08/2012 By: Truposz Kategoria: 02/10, Akcja, Film, NUDA, Thriller

cold-light-of-day-2012_tn.jpgFilm w którym Bruce Willis ginie.

Thriller. Akcja. Szkoda czasu. Film ani nie jest pełnokrwistym thrillerem, częściowo przez swoją naiwność wspieraną humorem w momentach gdy nie powinno być nikomu do śmiechu. A gdy już widz zostaje przekonany, że to nie jest na poważnie, że trzeba się śmiać – dostaje po oczach powagą, jaką film stara się nadymać. Przez co oczywiście robi się śmiesznie, ale nie wesoło. Robi się nijak. Ni to świnka, ni morska.

Z akcją już jest lepiej. Akcja jest. Znaczy ganiają się, biegają, strzelają. Mamy też przemianę bohatera. Z mięczaka w bohatera. Zadziwiająco dobrze radzi sobie nasz hero w tym wszystkim. Jakby jednak urodził się z predyspozycjami do bycia bohaterem. Ale przez pomyłkę przez całe swoje dotychczasowe życie zajmował się niewłaściwa pracą – biznesem, firmą… Tutaj w lot pojmuje, że bieganie z bronią to fajna zabawa i jego żywioł. No dobrze, przekoloryzowałem, ale chciałem oddać myśl moją główną.

Intryga banalna, znów chodzi o aktówkę, o którą wszyscy walczą. Dobrzy, źli i ci niezidentyfikowani. Są więc i ci dobrzy i ci źli pokazani. A ci źli są trochę jak w kinie familijnym – jacyś tacy… ciapciusie. A demoniczna Sigourney „samo zło” Weaver jest tak demoniczna jak Wilk z bajki o Wilku i Zającu z czasów gdy ZSRR istniał.

Ocena: 2/10

Te 2 pkt to za Willisa, że ginie i nie jest to śmierć otoczona patosem amerykańskiej flagi.

Zobacz nowa wersje
Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz