Rytuał (The Rite, USA 2011)
Diabeł nie istnieje. Egzorcyści to szarlatani.
Mikael Håfström, twórca zapadającego w pamięć filmu Zło (Ondskan, 2003), odrzucającego mnie osobiście horroru 1408 (2007) tym razem opowiada o egzorcyzmach. Rytuał (The Rite) to opowieść o ludziach i o ich postrzeganiu zła. O wierze i jej braku. O walce z szatanem, złem wcielonym, demonami i o tym, jak zło wykorzystuje ludzka ignorancje by szerzyć jeszcze więcej zła. To tak w skrócie, nie zdradzając zbyt wiele z fabuły.
Film jest dobry. Ma “to coś” co powinien mieć film o egzorcyzmach i egzorcystach. Bałem się, że dostanę coś w postaci Constantine - wybuchową mieszankę efekciarstwa z domieszką sacrum. Co nie znaczy, że Constantine jest złym filmem. Uwielbiam Constantine, ale tam wiadomo od początku o umowności i o celu filmu - czystej rozrywce na motywach “demonów i diabłów”. Humor tam pasuje. Efekty. Żarty. A nawet Neo z Matrixa ;)

Paranormal Activity 2
To nie jest film dla ludzi o słabych nerwach, zwłaszcza gdy mieszkają sobie spokojnie w domku…
Początek historii jest nudny lub klimatyczny - każdy nazwie to po swojemu. W formie paradokumentu poznajemy szczęśliwa rodzinkę. Ich dom i codzienne życie. Choć już na początku jedno wydarzenie jest zapowiedzią tego co się wydarzy. Sprytny zabieg, dzięki któremu będziemy mogli z wielu ujęć obserwować potem co się dzieje w dzień i w nocy e wszystkich pomieszczeniach domu oraz na zewnątrz.
Napięcie zaczyna narastać. A ostatnie pół godziny filmu to najbardziej przerażająca część. Zaczyna się niesamowitym i mocnym uderzeniem. Twórcy filmu przez pierwszą godzinę uśpili naszą czujność, przekonując widza, że owszem będzie strasznie. Ale wszystko co straszne będzie się pojawiać powoli. Tak przynajmniej myśli widz. I to jest atut tego filmu - zaskoczenie. Nie, żeby to było coś niespodziewanego. O nie. Raczej forma jest zaskakująca.

Diabeł (Devil, 2010)
Klaustrofobiczny horror, który oduczy cię jeżdżenia windą.
Horror Diabeł (Devil) nakręcony według pomysłu M. Nighta Shyamalana jest pierwszą częścią wymyślonej przez Shyamalana serii The Night Chronicles. To samo w sobie już wzbudza ciekawość jakie będą kolejne filmy. A jaki jest Diabeł? Dygresja - im niższe noty dostają filmy Shyamalana tym bardziej mi się podobają. Nie jest to reguła absolutna, ale jakoś bardziej “na tak” niż na nie.
Tak więc Diabeł, o średniej ocen w granicach 5-6/10 w internecie i recenzjach może u mnie śmiało liczyć na mocne siedem. Głównie za klimat, jaki ten film roztacza i za to jak powoli buduje napięcie. Nie jest to film dla wielbicieli gore, gdzie zamaskowana postać biega z siekierą. Mimo, że w filmie jest kilka mocnych scen, to nie są one sednem całego obrazu. Głównym bohaterem jest zło, i to zło w ludziach. A diabeł domaga się tylko tego, co mu jest należne.

Dorian Gray (2009, UK)
Dorian Gray. Nie pamiętam jak dawno temu czytałem. Więc nie będę się mógł podzielić spostrzeżeniami co do jakości i wierności ekranizacji tej powieści Oscara Wilde’a. Mogę powiedzieć, że oglądałem jak laik nieznający literackiego pierwowzoru. I jako taki laik muszę przyznać, że film mi się podobał niesamowicie.
A co konkretnie? Klimat. Przede wszystkim mroczny klimat filmu. Wspaniały obraz zła niespiesznie wyłaniającego się zza oblicza pięknego, nieskazitelnego anioła. Dorian, który “oddałby wszystko, żeby zachować młodość i urodę jak te uchwycone na płótnie – nawet za cenę duszy” nie zdawał sobie sprawy wypowiadając te słowa, z czym przyjdzie mu się zmierzyć w życiu. Pakt z samym diabłem, łakomym na takie ludzkie słabości oznacza jedno - człowiek wcześniej lub później przegra. Czyniąc zło odda dusze diabłu.

Zbaw mnie od złego (USA, 2010)
Zbaw mnie od złego (My Soul to Take) to film od Wesa Cravena - młodzieżowy thriller familijny. Więc jak przystało na tego typu film, trzeba go oglądać z przymrużeniem oka. Wes Carven nawiązuje do klasyki gatunki i tego co sam kreował, dając widzowi dokładnie to, czego można oczekiwać po takim filmie.
Mamy więc historię z przeszłości, krwistą i opowiedzianą w skrócie. Mamy teraźniejszość, bandę nastolatków obchodzących szesnaste już urodziny w rocznicę śmierci pewnego lokalnego seryjnego mordercy. A więc mamy też i intrygę. Do tego już na samym początku coś zacznie pochłaniać żywota młodych bohaterów a ekran spłynie sztuczną czerwoną posoką, doskonale udającą prawdziwą krew.
