WWW Strach (Fear Dot Com, USA 2002)
Czasem nie mogę po prostu zrozumieć, co kieruje przy tworzeniu tego typu naiwnych, nietrzymających klimatu filmów. Nie bójmy sie powiedzieć - produkcji beznadziejnych, próbujących kopiować i dostosowac jakieś motywy z innch filmów w tak beznadziejny sposób i do tego całkiem na poważnie, że powstaje nieziemska szmira…
INNI O FILMIE
Policyjny detektyw Mike Reilly (Stephen Dorff) prowadzi śledztwo związane z kilkoma pozornie różnymi morderstwami. Jak się wkrótce okazuje pomiędzy ofiarami istnieje “coś” co je w sposób pośredni wiąże… Każda z zabitych osób odwiedzała witrynę internetową FEAR.COM prowadzoną przez tajemniczą “czarną wdowę” - kobietę której obsesją jest śmiertelna gra ze swoimi “gośćmi” internetowymi…
Źródło:
http://www.filmweb.pl/f34277/www+strach,2002/opisy

Insanitarium (2008)
INNI O FILMIE:
Dość standardowa produkcja. Ani specjalnie odkrywcza ani też specjalnie zła. “Insanitarium” próbuje ‘nowego’ podejścia do opowieści o zombie. Tym razem ludzie stają się nimi za sprawą eksperymentalnego leku, który redukuje je do zdziczałych koneserów ludzkiego mięsa. Ten twist znamy z wielu podobnych produkcji. Tu jedynym urozmaiceniem jest osadzenie akcji w szpitalu psychiatrycznym. I to był dobry pomysł, tyle że wykonano go połowicznie. O wiele ciekawiej byłoby, gdyby główny bohater naprawdę był wariatem, a nie go tylko udawał. W sekcji ’sceny usunięte’ są właśnie sekwencje z wizjami. Były one co prawda indukowane przez leki, więc w sumie był to słaby pretekst, ale widać, że w pewnym momencie był plan uczynienia z Jacka bardziej świrniętą osobę. Szkoda że nic z tego nie wyszło.

Wezwani (No-Do, 2009)
Inni o filmie (FilmWeb):
Najnowszy hiszpański horror “Wezwani” to gratka dla tych, którzy lubują się w spiskowych teoriach dziejów. Elio Quiroga, łącząc dwa popularne wątki, stworzył historię, która, choć ciekawa, tak naprawdę zaostrza jedynie apetyt widzów na więcej.
Z jednej strony jest to tradycyjna opowieść o nawiedzonym domu. Oto rodzina wprowadza się do idealnego, zdawałoby się, domostwa, które co prawda obarczone jest przeszłością, ale nowym właścicielom to nie przeszkadza. Oczywiście, to się szybko zmieni, kiedy w domu zaczną dziać się coraz dziwniejsze rzeczy. Początkowo ich świadkiem jest tylko żona, co budzi w mężu obawy o jej stan psychiczny. Z drugiej strony mamy historię pewnego księdza i tajemnej organizacji wewnątrz Kościoła, zajmującej się ocenianiem zjawisk paranormalnych pod względem ich cudowności. Zjawiska te rejestrowane są na taśmie filmowej. Jedna ze szpul będzie kluczem do odkrycia zagadki nawiedzonego domu.

Dead Space - Downfall
Muszę przyznać, że po animowanym filmie, który dodatkowo jest wstępem do gry komputerowej (Dead Space, Electronics Arts) nie spodziewałem się tego, co dostałem.
71 minut.
71 minut klimatycznego filmu, nie zawaham się napisać, w klimacie Obcego. 71 minut narastającego napięcia i otaczającej zewsząd grozy. 71 minut podczas których widz czuje się przerażony. Nie wiem jako oni to zrobili, żeby stworzyć animację, przeszywającą dreszczykiem. Ale udało im się. Dawno, już dość dawno nie czułem takiego napięcia oglądając jakikolwiek film.
Dead Space - Downfall opowiada o zajściach na pokładzie statku Ishimura, który ma za zadanie przetransportować na Ziemię kamień - znaleziony na odległej kolonii, daleko w kosmosie, artefakt. Jak się łatwo domyślić, artefakt ma niebanalne znaczenie dla wydarzeń, jakie rozegrają się na pokładzie statku kosmicznego Ishimura. Film to połączenie science-fiction, w kresce podobnego trochę do też animowanego Riddicka (twórcy brali dobre wzorce) i horroru gore. Obraz przywołuje z pamięci takie inne produkcje jak Obcy (Alien), Ukryty horyzont (Event horizon) czy też wspomniany animowany film związany z uniwersum Riddicka (gry komputerowaych jak i filmów).

Serum (2006)
Horror Serum pojawił się właśnie jako dodatek do magazynu Kino Domowe. Poniżej znadziecie fragment recenzji z sewisu www.kinomaniaki.com:
„Serum”, jest horrorem nowym i jak na takowy przystało, niestety bazuje on na wielu innych starych, sprawdzonych tytułach z nurtu grozy. Już pierwsze ujęcia, których akcja rozgrywa się w ciemnawej kostnicy na myśl przywiodły mi slajdy z kultowego dzieła Stuarta Gordona „Reanimator” z 1985 roku. Szalony doktor pragnący stworzyć lek zapewniający ludziom nieśmiertelność (tudzież przywracający ich do życia), niestety zamiast zamierzonej mikstury tworzy zabójczo niebezpieczny związek chemiczny zamieniający człowieka w zombie. Resztę chyba już każdy dopowie sobie sam…
