Maria Wachowiak w filmie Pożegnania (1948)
Są takie filmy, na które trafiam przypadkiem. Są tacy aktorzy, którzy zapadają w pamięć. Tym razem całkowicie przypadkiem, kiedyś późno w nocy po włączeniu telewizora trafiłem na stary, czarno-biały polski film pt. “Pożegnania”. I mimo późnej pory, jak przykuty do ekranu, obejrzałem go do samego końca…
Głównym wątkiem przewodnim filmu jest niespełniona miłość Pawła, chłopaka z zamożnej rodziny i Lidki, fordanserki, jak się okazuje z zasadami. W roli Pawła występuje Tadeusz Janczar. Tworzy on postać Pawła, człowieka o skomplikowanej psychice, wewnętrznie rozdartego, zagubionego. Paweł ma problem - nie bardzo sam wie, czego chce. Chce się buntować przeciwko mieszczańskim obyczajom przedwojennej Polski. Lidka zaś to chimeryczna fordancerka. W rolę Lidki wcieliła się Maria Wachowiak, wtedy jeszcze studentka. To jej debiut filmowy, jakże ciepło przyjęty przez krytyków. Paweł i Lidka spotykają się w nocnym klubie i przypadają sobie do gustu. Tak nawiązuje się między nimi platoniczna więź, zwieńczona rozłąką i… ponownym spotkaniem po latach.

Rozpustnik
Noooo, mocne kino (tak je nazywam). Uwielbiam Deppa - filmy z nim zawsze pełne są emocji. Pomimo, że uważam wiele momentów i scen za przesadzone to bardzo, ale to bardzo mi się to podobało. Mogę być nieobiektywny, bo tutaj obok Deppa wspaniale, wyśmienicie, rewelacyjnie pokazuje sie kto? Nie, nie chodzi mi o Malkovicha… Chodzi mi o Samanthe Morton, którą bardzo ale to bardzo polubiłem po “Code 46″ (filmie Michaela Winterbottoma).
Rospustnik to film mroczny. “Brudny”. Przerażający. Rozwiązły. Emocjonalny!

Mordercze lato (reż. Spike Lee)
Ten nienajnowszy film daje radę i dzisiaj. Ogląda się go bardzo przyjemnie. Zwłaszcza po upalnym dniu, gdy marzycie tylko, żeby schować się w wannie z zimną woda i kostkami lodu.
Bo w gorące lato ‘77 w Nowym Jorku było na prawdę gorąco. I na prawdę morderczo. Syn Sama, zwany także mordercą kaliber 44 zabija nastolatki w zaparkowanych w cichych uliczkach samochodach. Policja jest bezradna. W mieście narasta panika. Podejrzliwość. Każdy szuka Syna Sama w swoich jeszcze niedawno znajomych.
“Stare, dobre czasy”

Biała Hrabina (The White Countess)
Cytat: “Akcja rozgrywa się pełnej przepychu, olśniewającej i zarazem zepsutej i rozwiązłej atmosferze Szanghaju lat 30. ubiegłego stulecia. Zbliża się wojna domowa i wkroczenie armii japońskiej. Todd Jackson to amerykański dyplomata, który z pomocą swego tajemniczego japońskiego przyjaciela, szpiega Matsudy, otwiera nocny klub. Jego gwiazdą zostaje Sofia Belinskaya, arystokratka, uciekinierka z Rosji, która z trudem zarabia na życie jako tancerka, a czasami nawet prostytutka. Pomiędzy bohaterami rodzi się uczucie, ale czasy temu nie sprzyjają.”
Film.. Jest przepiękny. Przepych Szanghaju to nic w porównaniu ze wspaniałą muzyką, jaka można posłuchać w tym filmie. Wprowadza ona w nastrój. Maluje dźwiękami to, czego nie da sie pokazać. A potem, potem jest coraz piękniej, coraz smutniej, coraz sentymentalniej. A gdzieś w tle… nadchodzi wojna.
Film polecam gorąco.

Syriana
Z mojego punktu widzenia film atrakcyjny wizualnie, posiadający klimat, wielowątkowy - a przez to ciekawy. Jednak ze względów kulturowych obojętny. W przeciwieństwie do amerykanów - problem kryzysu energetycznego, cen ropy, kontraktów z dalekim wschodem jest mi obcy. To co dla nich jest emocjonujące, co stanowi o ich potędze - czyli ropa, której nie mają, jakby mnie nie dotyczy. Dlatego nie jestem w stanie przyjąć pełnego przekazu, który film prezentuje. Wiem, że przez to sporo tracę, bo film wydaje sie niepełny i reszta wymienionych plusów go nie ratuje. A jednak ocenie go na 7/10 - dość wysoko, ale to właśnie za te wcześniej wspomniane plusy.
