Sin City - Miasto Grzechu
Sin City - Miasto Grzechu.I co ja mam o tym filmie napisać? Po części mi się podobał. Po części zaś nie. To może napisze co mi się najbardziej podobało, a potem co mniej…
Klimat filmu jest niesamowity. Taki właśnie odrealniony. Jednocześnie indywidualny – to chyba najlepiej oddaje klimat. Indywidualny. Wszechotaczająca atmosfera zepsucia moralnego, grzechu, zła czającego się gdzieś na progu widzialności, smrodu rozkładu, dymu, alkoholu… Biała broń. Broń palna. I deszcz.
Bohaterowie są jakby żywcem wyjęci z komiksów. Czarni. Biali. Jak i szare postacie. Więcej o ich motywacjach i o nich dowiadujemy się z narracji, jaką prowadzą. Opowiadają o swoim życiu. O tym co zrobili i co oraz jak zrobią w przyszłości.

Upadek (Der Untergang)
Obejrzałem ten film o upadku trzeciej rzeszy. Obejrzałem ostatnie chwile ojca narodu niemieckiego, Adolfa Hitlera. Jego niemoc, jego wariactwo, jego miotanie się w bezsilności i jego nieskończoną wiarę w naród niemiecki. I jako film ten obraz mi się podobał.
Nie rozstrzygałem jak bardzo jest on zgodny z historią i faktami. Obawiam się, że mało kto wie jak było na prawdę. Pokazanie prawdy po tylu latach, nawet z relacji naocznych świadków, jest niewątpliwie trudne.
Film polecam. Jest to dobre kino i niesie ze sobą pewne informacje historyczne. Więc warto.

THX 1138
THX 1138 to dość “wiekowe” kino I choć tematyka w SF odnośnie społeczeństwa przyszłości była już nie raz przedstawiana, to w tym wypadku THX 1138 będzie się, jak mniemam, jeszcze długo bronił. Tym bardziej, że np. w przeciwieństwie do Roku 1984 nie jest oparty na powieści - a przynajmniej nei zauważyłem, żeby był - i jest obrazem stworzonym tylko i wyłącznie na potrzeby kina.
Film ten to bardziej traktat filozoficzny, niż przedstawienie pomysłu na totalitarny ustrój i manipulację człowiekiem w imie jego szczęśliwości. Obraz dość przerażający, musze powiedzieć. I dziękujmy wszechmocnemu, że czegoś takiego nie jest nam dane doświadczaći oby nigdy nie było.
Tyle pisania o THX 1138 - właściwie to co powyżej to tylko na zachętę. Niech kazdy sam oceni czy warto się temu przyglądac i czy warto późniwj komentować…

Pręgi (reż. Magdalena Piekorz)
Hmmmm, polskie kino jakoś mi “nie wchodzi”. No ale próbować trzeba. Znów nie weszło. Choć tym razem nie było tak tragicznie jak poprzednio i jak jeszcze wcześniej. Być może przed polskim kinem wciąż jest nadzieja - może tą nadzieją są polscy pisarze i adaptacje filmowe ich powieści?
Sam film mimo wszystko jest dość… szablonowy. Postacie przedstawione sa płaskie. Jakoś za mało w nich ekspresji i życia. Za mało się o nich dowiadujemy. Wszystko tak po łebkach, jakoś tak sztucznie, plastikowo.
Być może lepszy byłby z tego teatr, głośno wymawiane kwestie, wyraźne dialogi i przemyślenia. Taki autoportret przy kieliszku i lustrze. Film wyszedł “nie teges”. Szkoda polecać, choć pewnie kto chce i tak zobaczy.

Maria łaski pełna (Maria full of grace)
Ten film, wbrew tytułowi, nie jest filmem religijnym, natchnionym. Nic z tych rzeczy. Jest to opowieść o dziewczynie, która wciela się w rolę “muła” i przemyca we własnym żołądku narkotyki z serca Kolumbii, Bogoty, wprost do Nowego Jorku. Jeden przelot i można w ojczyźnie wykupić dom, wielki piękny dom dla całej rodziny. Czyż nie jest to alternatywa do pracy przy kwiatach do końca swojego życia, w poniżeniu i za lichą stawkę? Oczywiśćie że jest.
W filmie śledzimy losy Marii, jej buntu, poszukiwania i w końcu decyzji wejścia w nielegalne interesy. Jeden lot. Tylko jeden. Cóż może się zdarzyć. No a jednak - trochę, jeśli nie wiele - może. I aby się dowiedzieć co może się wydarzyć i jak moga odmnienić się losy człowieka warto obejrzeć ten film. Polecam.
