Pozdrowienia z Paryża (From Paris with Love, 2010)
Nie wiem jak ten film zaklasyfikować - właściwie to kino akcji, trochę ma być thrillerem, trochę sensacją. Ale najlepiej by było wpisać go na listę komedii. Bo gdy już się człowiek przekona do tego, żeby traktować “Pozdrowienia z Paryża” jako lekką komedię sensacyjną to można dać całkiem wysoka ocenę.
Mamy wybuchy, mamy narkotyki, mamy akcję i mamy Travoltę.
Całość można przełknąć bez czkawki…
Ocena: 5/10 (całkiem wysoka!)

Hellsing - Wampir Jej Królewskiej Mości (Anime, Serial)
Nie przepadam za filmami o wampirach i z wampirami w roli głównej. I to niestety rzutuje mocno na moja opinię o serialu - który z jednej strony wydał mi się nudny fabularnie. Z drugiej - zaskakująco atrakcyjny od strony wizualnej, przedstawionych, dobrze zarysowanych postaci oraz tempa akcji okraszonego fajną oprawą muzyczną.
Więc wszystko w filmie od strony technicznej realizacji, oraz spójności świata - jest na wysokim poziomie. Reszta to kwestia gustu.
Postaram się być obiektywny - dla fana anime i wampirów to pozycja obowiązkowa i śmiało gdybym był fanem dałbym ocenę 9/10. Dla pozostałych osób, które nie lubią jaakoś szczególnie ani wampirów, ani anime… hmmm… 5/10.
INFORMACJE O HELLSING
Organizacja Hellsing oficjalnie nie istnieje. Lecz bez niej kraj już dawno zostałby zalany falą wampiryzmu. To właśnie specjalnie szkoleni agenci tej organizacji, prawie każdego dnia ryzykują i poświęcają życie, chroniąc kraj przed krwiożerczymi wampirami, ghulami i innymi stworzeniami z piekła rodem. Jest między nimi ktoś wyjątkowy - ich “tajna broń”, bez której nie daliby sobie rady - wiekowy wampir Alucard - to właśnie on jest naszą ostatnią linią obrony przed nadciągającym z otchłani ciemności zagrożeniem.

Robin Hood (2010, USA)
Robin Hood Ridleya Scotta to można powiedzieć prequel do tych przygód Robina, które znamy. Poznajemy tutaj historię łucznika, uczestnika wyprawy na Jerozolimę z wojskami Króla Anglii zwanego Lwim Sercem. I taka pierwsza moja refleksja – czy biorąc pod uwagę to, że Ridley nakręcił prequel, to czy naturalną koleją rzeczy (taka maniera w kinach ostatnio) doczekamy się części kolejnej, już o Robinie – Zbójniku.
Sam film o Robinie jest zrobiony sprawnie – w końcu to wielka produkcja, tutaj nie może być żadnej pomyłki. Scenariusz jest dość spójny, z tym co już znamy – z późniejszymi losami i przygodami Robina. Jednak sam film niczym nie zaskakuje ani nie wywołuje emocji. Ale czy ostatnio jakiś film Ridleya był ponadprzeciętny? Jakoś nie potrafię sobie przypomnieć. (więcej…)

2012 (USA 2009, katastroficzny)
Miałem wielką, nieprzepartą ochotę na obejrzenie lekkiego katastroficznego kina zrobionego z rozmachem. No to wybrałem się i obejrzałem. Gdyby nie moje nastawienie, to pewnie teraz bym pomstował. A tak, całkiem przyjemnie się oglądało. Prawie całkiem przyjemnie…
Całość banalna - zbliża się katastrofa. Nie mam pretensji dla Emmericha - przeciez to kino lekkie i dla masowego (amerykanskiego lub zamerykanizowanego) odbiorcy. Wiecpozim naukowy podstaw konca swiata pomine. Pomine tez milczeniem cala fabule krecaca sie wokol glownych bohaterow. Bo tutaj nie ma co pisac - musza byc standardowi bohaterowie filmow katastroficznych. W dobrym, amerykasnkim, patetycznym wymiarze.
Pierwsze pol godziny tego ponad 2 godzinnego filmu nic sie nie dzieje. Niby narastac ma napiecie, ale nie narasta. To nie Hitchcock. Racja. Ale trochę napięcia by sie przydało. Potem zaczyna się “katastrofa”. I znow poza wysmienitymi wielkiej skali efektami specjalnymi nie ma nic. Ktos ginie. Ktos cudem nie ginie. Ale przynajmniej zaczyna sie cos dziac. I juz do konca filmu nie jest tak zle. Tylko jakies ze dwie przerwy na drzemke i ziewanie. (więcej…)

Udław się (Choke, 2008)
Cóż można było powiedzieć. Nie każda filmowa ekranizacja prozy Palahniuka będzie dorównywać literackiemu pierwowzorowi. Choke to nie Fight Club. Bez dwóch zdań.
A jeśli nie czytaliście książki “Udław się” Palahniuka, to najlepiej omijajcie ten film z daleka. Bo wyda wam się nudny, naiwny, i niepełny. Zbyt dużo w nim uproszczeń. Zbyt mało objaśnień. W dwóch godzinach streszcona zostałą skomplikowana fabuła i ściśnieta spora dawka emocji. Z książkowego Palahniuka został tylko zarys fabuły, uproszczonej, ugrzecznionej, sympatycznej i przesłodzonej. Wyrżnieto zaś bez pardonu wszystko to, co stanowiło o potędze powieści. Więc i niewiele zostało. Film poniżej przeciętnej. Ani to rozrywka. Ani film zmuszający do refleksji i przemyśleń. Takie nie bardzo wiadomo właściwie co…
Recenzja z portalu FilmWeb.pl: Dławiąc się życiem
Życiem nadzwyczaj łatwo jest się zadławić, co wywołuje natychmiastowy odruch wymiotny. Nic dziwnego, że z chęcią ucieka się od niego, rzucając się w wir konsumpcji, gdzie seks może być takim samym towarem jak każdy inny. Jego wyjątkowość polega wyłącznie na tym, że daje krótkotrwałą ułudę spełnienia i błogiej nicości. W takim uprzedmiotowionym świecie, ażeby uzyskać odrobinę ciepła, trzeba dławić się po knajpach, oszukując przypadkowe osoby. Jedyna osoba, która z definicji nas kocha, nie dość, że powoli umiera, to jeszcze w wyniku demencji nie jest w stanie przypomnieć sobie imienia swojego syna, a tym bardziej wyjawić, kto był jego prawdziwym ojcem. Tak właśnie wygląda świat Victora Manciniego, uzależnionego od seksu naciągacza, którego praca polega na całkowicie bezsensownym paradowaniu w strojach kolonialnych, po całkowicie wyprutej z głębszych uczuć planecie.

