La Zona
Jest gdzieś lecz nie wiadomo gdzie, osiedle murem ogrodzone. Taka oaza ciszy i spokoju, gdzie ludzie zyją spokojnie i bezpiecznie, odseparowani od zagrożeń swiata zewnętrznego. Czyste i bezpieczne uliczki. A po drugiej stronie muru - normalnie - złodzieje, bandyci, zło tego świata. A zło ma tą właściwość, że ciągnie je do światła. Do dobra. Do porzadku. Więc gdy pewnej burzowej nocy małe zło otrzymuje szansę wtargnięcia do edenu - wykorzystuje ją. Pociąga to za soba śmierć, neipotrzebną i przypadkową. Śmierć, która przeraża mieszkańców wydzielonej strefy. Motywuje ich do działania. Na gwałt odpowiadają gwałtem.
Spodziewałbym się więc, ze taki film albo przerodzi się w trzymający w napięciu thriller albo w serie ciężkich wyborów moralnych. Tymczasem napięcia nie ma. Jest niby-nastrój niby-budujacy niby-grozę. Trochę brutalnych ujęć. I bardzo proste rozterki moralne. Cała historia jest wyraźnie opowiedziana, żeby nie było wątpliwości, że źli są źli, a ci dobrzy nawet jak są chwilowo źli to są dobrzy. Jak daleko ludzie posuną się, aby chronić własne osiedle? Czy wszyscy będą jednomyślnie wybierać dobro ogółu ponad to co podpowiada im serce lub rozum?

Przebudzenie (Awake)
Thriller medyczny. Trochę bajkowy, a może nawet zbytnio bajkowy. Na samym poczatku nic się nie dzieje. Po pół godziny coś jakby zaczyna się rozwijać. Jest zapowiedź ciekawego dalszego ciągu. Atmosfera gęsnieje i klimat się nasila. Niestety. To tylko chwilowe, przejściowe… Oskara nie będzie. Natomiast całkiem pozytywne wyróznienie.
Mimo wszystko film jest dobry. Dość sprytnie uknuta intryga jednak gryzie się z ostatecznym rozwiązaniem. Dodatkowo trochę irracjonalnych relacji i pojawiających się znikąd postaci psuje ogólne wrażenie. Całość sprawia, że twórcy nie bardzo wiedzieli jak rozwinąć swój pomysł - świadomej narkozy pacjenta. A z braku pomysłu poszli po najmniejszej linii oporu i dosztukowali co im brakowało…
Sama Jessica Alba to za mało…

Mgła - The Mist (USA, 2007)
Horror. Właściwie to lubię horrory, ale jak sie okazało podczas tego seansu - nie wszystkie. Mgła (The Mist) nie załapie się niestety do tych ulubionych. Choć też - nie powiem - nie spadnie z hukiem na samo dno. Ale po kolei - od najbardziej irytujących rzeczy. Po pierwsze - gra aktorska. Tym aktorom chyba nie płacono. Albo nie wyjaśniono jak mają grać. Ciągle coś nie iskrzy, jest sztucznie, a im bardziej sztucznie jest, tym jest śmieszniej (lub głupiej - to zależy od scenki) zamiast żeby było straszniej. Po drugie - klimat. Początek filmu zapowiada niezwykle klimatyczny film. Niestety po paru minutach czar pryska. Reżyser to chyba nie za bardzo miał pomysł jak utrzymać napięcie podczas całego filmu. No i niestety nie wziął też sobie do serca maksymi mistrzahorroru kinowego - Alfreda Hitchcocka (”dobry film musi się zaczynać od trzęsienia ziemi a potem napięcie powinno systematycznie narastać“). Po trzecie - nooo nieee, ale efekty specjalne to sie robi obecnie troche lepsze.

Przeczucie (Premonition)
Gdzie się podziało to kino budujące klimat, powodujące napięcie u widza poprzez to co pojawia się na ekranie? Gdzie narastające zagubienie i intrygująca zagadka? Gdzie szokujące zakończenie, idealne w swej prostocie? No na pewno nie schowało się w filmie pt. “Przeczucie” (Premonition) z Sandrą Bullock w roli Lindy, matki dwójki dziewczynek i żony przystojnego, robiącego karierę męża Jima.
Niestety, ani Sandra Bullock, ani długie (nudne!) ujęcia przy ckliwej, smętnej muzyce, czy też raczej akompaniamencie kilku fortepianowych dźwięków. Ani całą otoczka niby-mistycyzmu związanego z prekognicjami - przewidywaniem zdarzeń przyszłych. Nic z tych rzeczy nie sprawia, aby film był ciekawy. Mnie, jako widza nie zaintrygował, nie zaciekawił, za to doprowadził do ziewania. A taki dobry temat, taki mógł być z tego klimatyczny film, intrygujący, pełny napięcia i dający widzowi to co powinien dobry film dawać - emocje gdzieś na skraju wydarzeń. Ech. Znów nie wyszło.
Sandro Bullock! Zwolnij swojego agenta. Ostatnio wynajduje ci role w filmach, których nie sposób albo obejrzeć, albo niczego nie wnoszą, albo dręczą widza nudą i pustką!

Firewall
Kolejny skok na bank, kolejny film. Tym razem skok wygląda troszeczkę inaczej niż kominiarki, spluwy, alarmy, otoczony bank, policja, zakładnicy, dużo dymu (kojarzycie The man inside? i spektakularny bank robbery?). Tym razem jest ultranowocześnie. Cena postępu - wirtualne, cyfrowe pieniądze. Trudno ukraść, ale jak już się uda, to można milion za milionem…
Film jest średni. Z jednej strony próbuje trzymać widza w napięciu, lecz nie całkiem mu to wychodzi. Jak na kategorię sensacja/akcja ma za małą prędkość, za mało też zaskakuje widza. Cóż - Ford jest już troszeczkę dziadkiem, nie nadaje się do dynamicznej akcji. Z drugiej strony brakuje klimatu, nastroju grozy, co mogłoby zrekompensować powolność filmu i zmienić go w thriller.
Całość… no cóż, powtórzę - film średni…
