Pan życia i śmierci
Pan życia i śmierci można uznać za film sensacyjny - handel bronią, narkotyki, morderstwa, policja, poscigi, przestępcy… W tej kategorii film jest słaby i nawet taka gwiazda jak Cage go nie ratuje.
Ale to by było za proste. Gdy człowiek zrezygnuje z taniej sensacji usłyszy czy raczej zobaczy jakże brutalna historie opowiedzianą tak jak się zdarzyła. Widz dowie się, że handel bronią to tak na prawdę niczym nie różni się od handlu marchewką, czy ostrymi nożami. Towar to towar - zaś to, jak go wykorzysta kupujący to inna sprawa. Często krwawa, ale to nie wina sprzedawcy.
Czy handlarz bronią powinien mieć sentymenty? Czy powinien opowiadać się za jedną stroną konfliktu? Czy raczej nie powinien kierować się moralnością w odpowiedzi na te pytania? Cage pokazuje, ze sprawa ta nie jest taka prosta. Z jednej strony śmierć ludzi zabitych sprzedaną bronią, z drugiej… fakt, że jeśli ty tego nie będziesz robił to i tak zrobi to ktoś inny. Nie będzie pustki, nie będzie ratunku. Zarobić? Czy nie zarobić krwawych diamentów sprzedając broń morderczym bojówkom w Afryce?
Tak, film mi się podobał. Pewnie duża zasługa w tym Cage’a (fani Cage dodają 2 do oceny). On nie jest nijaki. Postacie odgrywane przez niego są specyficzne - z pogranicza romantycznego buntownika, w ciągłej walce ze sobą. Polecam mimo wszystko.

Amityville Horror
Dopiero co obejrzałem Amityville Horror. Całkiem, całkiem horrorek, choć jak dla mnie bez rewelacji, ale także bez nadmiaru kiczu. Film mogę polecić, ale zachwycać się nie każę. Ot taki wypełniacz nieszkodliwy dla zdrowia.
Mam wrażenie, że trochę główny bohater filmu mógłby być lepszy - pod każdym względem - gry aktorskiej, żeby był bardziej przekonywujący. Bo gdyby był, byłoby dużo lepiej. Sama historia opowiedziana jest prosta, wręcz banalna. Szkoda, że nie opowiadał jej Alfred Hitchock… wtedy faktycznie na poczatku byłoby trzesienie ziemi a następnie wzrastałoby napięcie… A tak jest tylko dobrze…
Ale ja nie tylko o tym filmie chciałem. Bo od razu mi się skojarzyło. Skojarzyło z Opętaniem (Stir of Echoes) z Kevinem Baconem. Oooo tak. Gdyby Amityville miało takiego głównego bohatera, gdyby było trochę podobne w szaleństwie do zmagań Kevina w jego domu… Właśnie… Gdyby…
W pojedynku Amityville kontra Opętanie wynik 0 : 1.

Intermission
No i proszę - oto kolejny film, gdzie losy kilku bohaterów przeplatają się, przenikają… itd. Niestety to już było. Nie zaskakuje, nie szokuje, nie interesuje już tak bardzo. Na szczęście ten film zdobywa czymś innym, nie jest kolejną re-produkcją efektu “ach, jak to wszystko ze sobą jest powiązane”.
Film zdobywa swoim klimatem - klimatem czarnej komedii. Fabuła prosta. Muzyka w tle wspaniale uzupelnia obraz. Pelna plejada wyraznie zarysowanych postaci sprawia, ze film zyje pełnią życia.
I to właściwie wszystko. Nie jest to jakies arcydzieło. Nie jest to “gniot niemożebny”. Nie ma się nad czym rozpisywac…
Intermission
Irlandia, 2003, 105 min
reżyseria: John Crowley
scenariusz: Mark O’Rowe
obsada: Colin Farrell, Colm Meaney, Kelly MacDonald
