Tożsamość (Unknown, 2011)
Tożsamość (Unknown) to dobry thriller sensacyjny. Niestety tylko dobry. Ale o wszystkim w swoim czasie.
Niezaprzeczalnie film buduje napięcie od niemal samego początku. Spokojna wyprawa do Berlina na konferencje naukową - żona z mężem naukowcem. Czego tu się można spodziewać. Tymczasem już na samym początku zaczyna się intryga.
Hotel. Zgubiony bagaż. Wyprawa taksówka na lotnisko. Wypadek. Kilkudniowy pobyt w szpitalu. Śpiączka. Brak żony przy boku męża? Wypis na własne życzenie. Hotel. Żona… która nie poznaje męża, wręcz twierdząc, że jest kimś obcym, nieznanym. Liam Neeson aka Dr Martin Harris stracił siebie. Stracił swoją tożsamość. Zaczyna się właściwa akcja.

Clubbed (UK, 2008)
Jakby nie próbować, to nie da się nazwać naszych dystrybutorów “bystrzakami”. Premiera światowa filmu Clubbed miała miejsce na jesieni 2008 roku. A już wiosną 2011 pojawiło się DVD z dystrybucją Clubbed w Polsce. Brawo za refleks. Ale dlaczego o tym pisze? Dlatego, że film osadzony jest w złotej erze brytyjskiej sceny klubowej. A siła przekazu z roku na rok słabnie w takiej sytuacji. To tak jakby teraz pierwszy raz oglądać Mordercze Lato. Patrzy się na to z pewnej perspektywy.
W każdym bądź razie - nie jest źle. Historia opowiada o bramkarzach nocnego klubu, o dilerach narkotyków, o gangsterach i całej ciemnej stronie, która nieodłącznie towarzyszy miejscom zabawy i nocnej rozrywki - czyli klubom. Opowiada też o tym, jak stać się silnym. I właśnie silnym staje się główny bohater - robotnik, który ma przegrane życie a żona (w separacji) przy córkach opowiada jaki to tatuś jest słaby, bezsilny.

Car (Rosja, 2009)
O tym, że rosyjskie produkcje nie odstają już od produkcji amerykańskich nie muszę pisać. Warsztat techniczny jest na podobnym poziomie. Różnice są jedynie w przedstawianiu świata. W amerykańskiej produkcji zawsze wiemy, że to tylko fikcja. Nawet najbardziej brutalny czy zepsuty świat czy rzeczywiste historie zawsze postrzegamy przez pryzmat fikcji. Oglądamy, godzimy się i… zapominamy. Rosjanie potrafią zaś uderzyć mocno, pokazać obrazy naturalistyczne do bólu i przekonać widza, że tak było na prawdę. I taki jest właśnie Car. Film do bólu wręcz brutalny przez swoją naturalność. Bez upiększania i gry pod publiczkę. Przerysowany w celu osiągnięcia u widza odpowiedniego efektu - zapamiętania filmu.
Car - film pokazuje szaleństwo, jakie opętało Iwana Groźnego, gdy “wymyślił sobie” że spełnia wole bożą. Z wielką dbałością o szczegóły (wizualne, nie wiem jak z historycznymi). Dopełniony sugestywną muzyką film przedstawia przerażające i odstraszające oblicze władcy-boga. I choćby dlatego warto ten film obejrzeć.

Zbaw mnie od złego (USA, 2010)
Zbaw mnie od złego (My Soul to Take) to film od Wesa Cravena - młodzieżowy thriller familijny. Więc jak przystało na tego typu film, trzeba go oglądać z przymrużeniem oka. Wes Carven nawiązuje do klasyki gatunki i tego co sam kreował, dając widzowi dokładnie to, czego można oczekiwać po takim filmie.
Mamy więc historię z przeszłości, krwistą i opowiedzianą w skrócie. Mamy teraźniejszość, bandę nastolatków obchodzących szesnaste już urodziny w rocznicę śmierci pewnego lokalnego seryjnego mordercy. A więc mamy też i intrygę. Do tego już na samym początku coś zacznie pochłaniać żywota młodych bohaterów a ekran spłynie sztuczną czerwoną posoką, doskonale udającą prawdziwą krew.

Schron (Shelter, 2010)
Co jakiś czas pojawiają się filmy łączące Boga, czarną magię, voodoo, zamierzchłe mniej lub bardziej dzieje oraz mędrca oko i szkiełko w jedną całość, aby dać współczesnemu widzowi namiastkę tego, czego nie może dotknąć swoimi racjonalnymi rękami. Część z tych filmów to szmira niesamowita, niektóre można uznać za dobre. Jednak większość, tak jak i w tym przypadku, to po prostu filmy przeciętne.
Film od początku daje nadzieję na coś ciekawego. Rozdwojenie osobowości. Roztrojenie osobowości. I jedyne czego brakło w Schronie to jakaś błyskotliwa idea wystająca poza schemat voodoo i Boga, żeby film stał się nieprzeciętny. Wybrano jednak przeciętność. I w tym obszarze film się nawet dobrze broni.
