Bliżej (Closer)
Uwaga, w tej opini znajdują się wulgaryzmy. Jeśli nie masz 18 lat, zakończ czytanie już teraz. Jeśli jesteś osobą wrażliwą - uprzedzam - czytasz na własna odpowiedzialnośc.
Wlasciwie to ten film, na pierwszy rzut oka, jest o tym kto kogo kiedy i gdzie przerżnął. Na drugi rzut oka - podobnie. Dopiero chwila zastanowienia i przesledzenie kto kogo gdzie i jak potraktował, owocuje tym, iż wydaje się nam, że odkrywamy o czym ten film jest. Rzesze zakrzykną, że wularyzm i brutalność filmu jest niczym nie uzasadniona. Ja uzmyslawiam sobie właśnie, że bez tego film byłby mdły. W tej formie w której zaś został podany odzwieciedla prawdę. Prawdę dotyczoąco poszukiwania partnera. Prawdę dotyczoącą problemów, które pojawiają się potem, w byciu i życiu razem.
Czego szukamy w życiu? Czego może szukać striptiserka w życiu? No przecież, zakrzykną tłumy - ani chybi, gdzie tylko dupy dać, i byle drożej! Przecież, skoro ona robi to (znaczy rozbiera się publicznie) to i dupy pewnie daje. Wiec pragnie tylko rżnąć się. Ale skąd ty to możesz wiedzieć? Zapytam. Życie nie jest biało-czarne. Nasze wybory są ważne, najważniejsze zaś są te, które dotyczą także innych osób. Czasem łatwiej okłamać i “nie ma problemu”. Powiedzieć prawdę czy złamac komuś serce, stracić jego zaufanie.

Truposz (reż. Jim Jarmusch)
Truposz (ang. Dead Man), określany mianem westernu egzystencjonalnego, jest hołdem Jarmuscha, pokłonem ku wspaniałej, minionej epoce kina amerykańskiego, pełnego Indian, białych osadników, prerii - czyli westernu w amerykańskim kinie. Ten zrealizowany w technice czarno białej film jest prostą opowieścią o losach pewnego młodego mężczyzny, który chcąc nie chcąc został poszukiwanym przez prawo rewolwerowcem.
Dla mnie epoka kinowego, filmowego dzikiego zachodu jest odległa. Owszem, oglądałem jakieś westerny, kiedyś - ale raczej dzieckiem w kolebce będąc. Temat ten mnie nie fascynował - o wiele ciekawsze dla mnie były książki o dzikim zachodzie. Nieśmiertelny Karol May chociażby. Bo jakiż chłopiec nie fascynował się przygodami wśród czerwonoskórych? Stąd może i mój słaby odbiór Jarmuschowskiego Dead Man-a. Film nasycony niezrozumiałą symboliką nie był łatwy w odbiorze. A może po prostu nie na taki film akurat miałem ochotę w ten dzień? W filmie wyraziście przebija się indywidualizm reżysera i jego swoiste podejście do tematu. Należy mu się uznanie.
Dla kogo więc jest to film? Na pewno, nie dla ludzi, szukających pospolitej rozrywki i odprężenia w kinie. Być może dla fanów Jarmuscha samego w sobie jest to pozycja obowiązkowa.
