Elitarni (Tropa de Elite, 2008)
Elitarni to dość brutalne kino w formie zbliżonej do reportażu. Oglądając ten film można się poczuć jak odkrywca nowych światów. Innych rzeczywistości. Widz zaczyna się zastanawiać na ile przejaskrawiono niektóre momenty, a na ile całość. I czy to jest czysta fikcja, czy też tak jest na prawdę. W tym drugim przypadku pojawia się takie dziwne uczucie, jakby przerażenie związane z tym, jak wygląda “inny świat”.
Film można obejrzeć w internecie dzięki platformie iplex.pl - a więc całkowicie legalnie i całkowicie za darmo. Przed seansem obejrzymy jedynie kilka reklam, których i tak jest zdecydowanie mniej niż przed seansem w kinie czy w telewizji. Czyżby nowa era dla “kinomaniaków”? Zawsze, o dowolnej porze, za darmo - filmy prosto do widza? Zobaczcie!
Jest rok 1997, do Rio de Janeiro ma przylecieć papież Jan Paweł II. Przełożeni wyznaczają kapitanowi Nascimento (należącego do oddziałów specjalnych policji) eliminację dilerów ze slumsów. Kapitan bardzo angażuje się w zadanie. Pragnie jednak odejść ze służby, gdyż żona spodziewa się dziecka i naciska na niego, żeby porzucił niebezpieczną posadę. Nascimento jest zmuszony znaleźć godnego sobie następcę. Potencjalnymi kandydatami stają się jego dwaj przyjaciele z dzieciństwa: skrupulatny, ale lekko wybuchowy Neto, oraz spokojny Matias. Obydwaj niedawno wstąpili w szeregi służby.

Człowiek, który gapił się na kozy
“Cała masa żenujących dialogów, które mają wielką szansę przejść do kanonu kina jako wzór grafomanii i blagi.” - Polityka/Kultura
Ufff. Oniemiałem. Takiego filmu, tak złego, nie spodziewałem się po takiej obsadzie. Właściwie to może film nie dla mnie. Po prostu w moich oczach to głupi film.Całkowicie pozbawiony jakiegoś sensu. Przypuszczam też, że znajdzie on, poza twórcami, jakąś grupkę fanów, dla których będzie arcydziełem. Jednak nie dajcie się nabrać. Ten film ani nic nie wnosi, anie nie jest śmieszny, ani nie jest czymś nowym, zaskakującym. Jakimś cudem powstał “cudak”całkowicie nijaki. Nie wart poświęcania swojego czasu… Ech a ja głupi dałem się złapać…
Ocena 0/10
Inni o filmie:
“Newage’owych wojskowych-mnichów, zwanych dla uproszczenia Rycerzami Jedi i ćwiczących się w telekinezie oraz tai chi, grają wyśmienici aktorzy: George Clooney, Jeff Bridges, Kevin Spacey, zaś mało bystrego żurnalistę, odkrywającego szokującą prawdę, Ewan McGregor. Ale nawet oni nie ratują scenariuszowych mielizn, żenujących dialogów, niedowcipnych sytuacji, które mają wielką szansę przejść do kanonu kina jako wzór grafomanii i blagi.” - całość tutaj: Polityka/Kultura

Ładunek 200 / Gruz 200 (Rosja, 2007)
Dramat produkcji Rosyjskiej z 2007 roku, który mocno uderza w widza. To trudny film. Brzydki. I zostawiający widza po seansie - lekko mówiąc - skołowanym. Ciągle jestem pod ogromnym wrażeniem, bo film - powiem szczerze - wstrząsnął mną dość mocno. Dlatego kończę swoje pisanie i poniżej cytuję recenzję z serwisu Stopklatka.
INNI O FILMIE:
Stopklatka.pl - recenzja
Oblicza nihilizmu
„Ładunek 200” to film ważny i bezkompromisowy. Bałabanow nie uległ podszeptom kulturalnych decydentów, poszedł na przekór politycznym wymaganiom i pokazał taki obraz Rosji, który powinien stanąć kością w gardle hura-optymistycznym propagandzistom z Kremla.
Jest rok 1984, totalitarne imperium dogorywa, u progu stoi już pierestrojka. Ideologie powoli upadają, obwieszczony zostaje koniec historii. W prowincjonalnym miasteczku, przy porannej herbacie, ciągną się jeszcze klasyczne dysputy marksistowskich dialektyków i cerkiewnych neofitów, ale służą one raczej zagłaskaniu nudy niż wznieceniu ideowego żaru. Ludzie żyją już nie w wielkiej historii, ale obok niej. Teraz upomina się o nich dzisiejszy świat, rezultat tego, co się skończyło. Ten świat pokazuje swe upiorne oblicze.

9 kompania / 9 рота (Rosja, 2009)
Afganistan, kraina nigdy i przez nikogo nie zdobyta. Piękna i surowa. Przyjazna i wroga zarazem.
9 kompania to współczesne wojenna kino rosyjskie. Debiut reżysera. Jedna z najdroższych produkcji rosyjskich (9 milionów dolarów!). Rozmach niespotykany w rosyjskiej kinematografii. Sam film to hołd złożony bohaterskim rosyjskim żołnierzom walczącym w Afganistanie. Film oparty na prawdziwych wydarzeniach. Tak w telegraficznym skrócie można napisać o 9 kompanii.
Obejrzałem ponownie.

Generation Kill / Czas wojny (USA, mini serial)
Pewna historia amerykańskich żołnierzy podczas inwazji na Irak.
Generation Kill to miniserial produkcji amerykańskiej. Wydawałoby się, że temat wojny w Iraku jest już w kinie wyeksploatowany. Dlaczegoż więc warto zwrócić uwagę na Generation Kill? Bo jedno jest pewne – warto!
Gdy zacząłem oglądać pierwszy odcinek, miałem mieszane uczucia, przesunięte raczej w kierunku „o nie, ja tego nie będę oglądał, nudzi mnie”. Ale im dłużej oglądałam tym lepiej poznawałem żołnierzy, ich problemy i ich życie. Jednocześnie zaczęła mnie wciągać historia i zachwycać sposób pokazania współczesnej wojny od zaplecza. Tematem filmu bowiem nie jest ciągły atak i pokazywanie wojny jako ciągłych starć naszych bohaterów którzy bohatersko z uśmiechem pacyfikują kolejne stanowiska wroga. Wojna w tym filmie jest pusta – w przenośni i dosłownie. Utarczki z wrogami zdarzają się sporadycznie – to pierwsza pustka na tym pustkowiu. Bezsens wojny – to kolejna pustynia. A do tego wszędzie wkoło jest pustynie, więc jedyne co można robić to czekać, rozmawiać, reperować pojazdy, i słuchać przychodzących rozkazów. No i w czasie przejazdu konwoju podziwiać niczym na tropikalnym safari… to co wojna zostawia po sobie – śmierć, kalectwo, zniszczenie, biedę.

