Alpha dog
Alpha dog to film z dość dobrą obsadą a jednocześnie tragicznie kiepski. Nic go nie ratuje przed moją krytyczną oceną, z która pewnie część z Was sie nie zgodzi.
Samą obsada filmu się nie uratuje (inna sprawa, że często się taki film dobrze sprzeda, bo gawiedzi będzie się wydawało, że jak tam Willis gra to och ach…). A w Alpha dog właściwie nie ma nic po za obsada. Jest fabuła - oparta na faktach historia o tym, jak w szemranym towarzystwie dilerów i jednocześnie ćpunów dochodzi do mniejszych lub większych spięć. Ktoś komuś pożyczył kasę, ktoś komuś nie oddał, ktoś komuś coś jest dłużny, a ktoś komuś nie daje drugiej szansy. W potoku wulgaryzmów i imprez poznajemy bohaterskich dilerów i ich problemy. Nuda panie, jak stąd do księżyca. Żeby nie usnąć pojawia się w fabule kupa, śmierdząca i na środku kosztownego dywanu. Sprawa się zaognia. Jedni źli zaczynają źlić się na innych złych w efekcie czego ktoś zginie. No i potem film znów usypia, bo ci źli są przedstawieni jako nie tacy do końca źli, ale w sumie jednak źli i bach-bach, czy raczej ratatututututututtytyttypifpaf. Koniec filmu to jeszcze kto ile dostał latek i kogo kiedy złapano.
Dla kinomana - ten film to ani dokument, ani fabularnie ciekawy film. Ot takie niebałdzowiadomoco. Nudny, nietrzymający w napięciu, nie powodujący smutku ani żadnych innych emocji twór filmopodobny.

Bitwa o Irak (Battle for Haditha)
Zaczynam mieć dość takich filmów jak Bitwa o Irak (Battle for Haditha). Jakich? Fabularyzowanych dokumentów albo nie dokumentów o wojnie w Iraku, o Guantanamo, o terrorystach (wiem, temat modny ostatnio) i rozpatrywaniu moralności działań wojennych, pokazywania cierpień cywilów podczas wojny, niesprawiedliwości itp. Dlaczego mam dość? Bo to wszystko juź wiemy, już nam pokazano, nie ma za bardzo o czym dyskutować - wojna jest złą, wojna wyzwala nieludzkie zachowania, wojna to śmierć, zemsta, cierpienie, znów śmierć i tak dalej. Zamknięte koło.
Samemu filmowi od strony fabularnej jak i wizualnej nie mam niczego do zarzucenia. Historia prosta i prosto opowiedziana. W końcu po jednej stronie prości zamachowcy, po drugiej prości żołnierze. I jedni i drudzy nie do końca wiedzą o co walczą, dlaczego zabijają. Mają jeden cel - przeżyć to wszystko. Są i przesłania do widza - czytelne i proste (dla prostego widza :) ).
Nie biorąc pod uwagę moich niechęci opisanych na początku daje 7/10. Bo to jednak solidny film.

Kanibal z Rotenburga (Grimm love)
Sąd apelacyjny we Frankfurcie nad Menem skazał we wtorek 44-letniego informatyka Armina Meiwesa, nazwanego przez niemieckie media “Kanibalem z Rotenburga”, na dożywocie. W 2001 r. Meiwes zabił i częściowo zjadł mężczyznę poznanego przez internet. (źródło)
Film Kanibal z Rotenburga to przerażające kino, oparte na autentycznych wydarzeniach. Nie jest to horror. Brak tutaj miejsca na fikcję. Jest to utrzymana w onirycznej formie historia niemieckiego mordercy i kanibala Armina Meiwesa (z zawodu informatyka), która miała miejsce w Niemczech w XXI wieku. Dokładnie w marcu 2001 roku. Całość została uwieczniona na taśmie video, która później była dowodem w sądzie.

Egzorcyzmy Emily Rose
Po pierwsze i na początku odradzę film osobom, które mają wybujałą wyobraźnię, które sobie postanowiły obejrzeć film w domowym zaciszu, jak już wyjdzie na DVD, na swoim kinie domowym. Odradzam tym bardziej, jeśli dom, w którym mieszkają znajduje się na uboczu a wypełniają go oprócz domowników zwierzaki wszelakie (zwłaszcza koty). Jeśli gdzieś jeszcze są niedaleko konie i kościół, gdzie odprawiają egzorcyzmy… to lepiej niech od razu nastawi się na oglądanie czegoś mniej strasznego… Tym bardziej, że każdej nocy wybija godzina 3.00 …
Resztę gorąco zachęcam do zapoznania się z historią życia i śmierci Emily Rose - dziewczyny, którą opętały demony…
Film jest klasyczną retrospekcją wydarzeń z sali sądowej w których uczestniczył Ojciec Moore - ksiądz i egzorcysta, znajomy rodziny państwa Rose. Zostaje on oskarżony z urzędu o nieumyślne spowodowanie śmierci Emily. Na tej sali rozgrywa się nie jedna walka, ale dwie - jedna, miniona, walka Emily z demonem, druga - o prawdę - czy demony i całe to “voo-doo” istnieje. Agnostyk kontra wierzący. I Katolik kontra Szatan.

Upadek (Der Untergang)
Obejrzałem ten film o upadku trzeciej rzeszy. Obejrzałem ostatnie chwile ojca narodu niemieckiego, Adolfa Hitlera. Jego niemoc, jego wariactwo, jego miotanie się w bezsilności i jego nieskończoną wiarę w naród niemiecki. I jako film ten obraz mi się podobał.
Nie rozstrzygałem jak bardzo jest on zgodny z historią i faktami. Obawiam się, że mało kto wie jak było na prawdę. Pokazanie prawdy po tylu latach, nawet z relacji naocznych świadków, jest niewątpliwie trudne.
Film polecam. Jest to dobre kino i niesie ze sobą pewne informacje historyczne. Więc warto.
