Sen Kasandry (Cassandra’s Dream)
Z perspektywy mojego poddasza arcydziełem ten film nie jest. Wydawało się, po ostatnich dwóch filmach Woody’ego, że wyjazd z Nowego Jorku wyszedł mu na dobre i powraca do świetnej formy. Ale ten film rozczarowuje. Rozczarowuje nie dlatego, że jest kiepski ale dlatego, że nie utrzymał trendu wzrostu po Match Point i Scoop. Są świetni aktorzy, jest szybka fabuła, nie głupi scenariusz, mamy i ciekawą puentę. Ale zabrakło jakiejś werwy intelektualnej, czegoś na kształt “Seks Nocy Letniej” lub choćby dobrej komedii jak w Klątwie Skorpiona. Akcja toczy się strasznie płytko i gibko, tak jakby reżyser chciał koniecznie pokazać nam jak najszybciej swój pomysł na zakończenie i powiedzieć: No to co Wy na to. No i niewiele można powiedzieć, bo przesłanie jest poważne a tymczasem nie było żadnej zabawy z widzem, żadnej próby żonglerki konwencjami i wciągnięcia w wir zdarzeń. Dwóch braci, jeden wyważony i łebski (Ewan McGregor) drugi wyluzowany hazardzista (Colin Farrell). Kochają się jak bracia, cieszą wspólnymi szaleństwami, pomagają w potrzebie, znajdują odpowiednie dla siebie kobiety (odpowiednio: wyzwolona artystka i prosta kelnerka). Wszystko jest jasne proste i czytelne. Nawet postawiony przed nimi życiowy dylemat, zbrodni dla ratowania rodziny a po prawdzie dla kasy, rozważany jest jak picie porannej kawy. Nawet zastosowany chwyt rozmowy w deszczu nie dodaje tej scenie żadnej dramaturgi. Ot londyński shower - i taki jest też ten film. Obejrzeć można i warto ale od Allena wymagać trzeba więcej.

Open City (Moobangbi Dosi)
Open City (Moobangbi Dosi) to erotyczny thriller sensacyjny produkcji południowokoreańskiej. Reżysera już poznaliśmy, bo Son Ye Jin stworzył takie filmy, jak A Moment to Remember czy April Snow. Tym razem dostajemy wyśmienite kino… akcji? O nie, nie do końca i nie głównie. Film, pomimo, że są tam sceny walk wręcz i wątek kryminalny, nie jest szablonowym kinem akcji w stylu amerykańskim. Film daje satysfakcję widzowi, bo nie traktuje go jak popcornowego ćwierćinteligenta wypranego z uczuć i pozbawionego rozumu. Open City opowiada o gangu kieszonkowców. To po krótce. Bo Open City to film o ludziach i relacjach międzyludzkich. W amerykańskim filmie akcji dostalibyśmy złych ciętych z szablonu “zły nr 17″ i dobrych oraz szlachetnych wyciętych z innego szablonu. Tymczasem w Open City, pomimo rozróżnienia dobrych i złych, zachowania bohaterów już nie są takie proste i oczywiste. Nasi bohaterowie nie są płascy i szablonowi - a wyraziści, dobrze nakreśleni, skrywający w sercach swoje - często tragiczne - historie z przeszłości. Ten cały, jak to się mówi, background rzutuje na ich zachowania. I dzięki temu sprawia, że film jest dobry. Jest dobry, bo pełny żywych ludzi, prawdziwych silnych uczuć.
Niestety w Polsce to chyba mało kto słyszał o tym filmie. Jakaś wzmianka znajduje się na Filmwebie. Kupić ani obejrzeć w kraju nie ma gdzie. Film można jedynie nabyć wysyłkowo np. w sklepie www.yesasia.com

Nieuchwytny (Untraceable)
Nieuchwytny (Untraceable) to całkiem przyzwoity thriller. Może nie jest to jakaś rewelacja. Ale jest klimatyczny i dość dobrze zrobiony. Technicznie nawet bardzo dobrze - mamy klimatyczną muzykę. Mamy budujące nastrój ujęcia, trochę dużo padającego deszczu. Mamy w końcu fabułę z kolejnym człowiekiem, który ma za złe światu to czy owo i manifestuje to przez morderstwa. Ale czy aby na pewno możemy nazwać go mordercą? Niestety tego wątku nie podjęli twórcy filmu. Poszli na łatwiznę. Więc mamy dobrych i mamy złych. Dobrzy stają na głowie, żeby złapać złego. Sprawa nie podlega dyskusji. Dzięki czemu w fotelu nie targają nami nerwy. Wiemy jak to się wszystko skończy. I możemy oglądać nie angażując się zbytnio w całość. Nie musimy także obawiać się zbyt wielu zaskoczeń, zwrotów akcji. Reżyser prowadzi nas liniowo od początku do końca. Czy to dobrze? Czy źle? Z dwojga złego to chyba wole taką prostą narrację niż jakby miał to być nieskładny, niespójny thriller. A tak choć odrobinę naiwny, jest prawie wiarygodny. Czyli prawie dobrze. Tak dobrze na 6/10.

Bitwa o Irak (Battle for Haditha)
Zaczynam mieć dość takich filmów jak Bitwa o Irak (Battle for Haditha). Jakich? Fabularyzowanych dokumentów albo nie dokumentów o wojnie w Iraku, o Guantanamo, o terrorystach (wiem, temat modny ostatnio) i rozpatrywaniu moralności działań wojennych, pokazywania cierpień cywilów podczas wojny, niesprawiedliwości itp. Dlaczego mam dość? Bo to wszystko juź wiemy, już nam pokazano, nie ma za bardzo o czym dyskutować - wojna jest złą, wojna wyzwala nieludzkie zachowania, wojna to śmierć, zemsta, cierpienie, znów śmierć i tak dalej. Zamknięte koło.
Samemu filmowi od strony fabularnej jak i wizualnej nie mam niczego do zarzucenia. Historia prosta i prosto opowiedziana. W końcu po jednej stronie prości zamachowcy, po drugiej prości żołnierze. I jedni i drudzy nie do końca wiedzą o co walczą, dlaczego zabijają. Mają jeden cel - przeżyć to wszystko. Są i przesłania do widza - czytelne i proste (dla prostego widza :) ).
Nie biorąc pod uwagę moich niechęci opisanych na początku daje 7/10. Bo to jednak solidny film.

Zabójca (War)
Zabójca (War) to film z gatunku sensacja i akcja - zmagania Jeta Li i Jasona Stathama, dwóch twardych gości okłada się pięściami, strzela do siebie, pała żądzą zemsty i tak dalej. Potem w ruch ida jeszcze katany, więcej i więcej ludzi umiera od kul, upada z odciętym,i rękami. Ogólnie - rzeźnia w stylu Yakuzy. Walka dobrego i złego często jest tematem filmów sensacyjnych. Jakaś fabuła być musi. Ktoś z kimś walczyć musi, ktoś kogoś musi nielubić. Tym razem jest podobnie. Więc nic nowego, nic odkrywczego - śmierć przyjaciela, zemsta, poszukiwanie zabójcy - to wszystko napędza akcję. I tak właśnie trzeba patrzyć na ten film - prosty do bólu, dobrze zrealizowany film akcji. W przeciwnym wypadku ocena drastycznie się obniża…
Film ogląda się dobrze od początku. Niestety później widz rozczarowuje się załamaniem akcji. Niby rozwija się intryga, jednak to rozwijanie mogłoby być bardziej wciągające. Koło połowy uświadamiamy sobie, że nic się nie dzieje. Gdybym w tym momencie wyłączył film ominęłaby mnie jednak dobrze zrobiona końcówka.
