Firewall
Kolejny skok na bank, kolejny film. Tym razem skok wygląda troszeczkę inaczej niż kominiarki, spluwy, alarmy, otoczony bank, policja, zakładnicy, dużo dymu (kojarzycie The man inside? i spektakularny bank robbery?). Tym razem jest ultranowocześnie. Cena postępu - wirtualne, cyfrowe pieniądze. Trudno ukraść, ale jak już się uda, to można milion za milionem…
Film jest średni. Z jednej strony próbuje trzymać widza w napięciu, lecz nie całkiem mu to wychodzi. Jak na kategorię sensacja/akcja ma za małą prędkość, za mało też zaskakuje widza. Cóż - Ford jest już troszeczkę dziadkiem, nie nadaje się do dynamicznej akcji. Z drugiej strony brakuje klimatu, nastroju grozy, co mogłoby zrekompensować powolność filmu i zmienić go w thriller.
Całość… no cóż, powtórzę - film średni…

Mordercze lato (reż. Spike Lee)
Ten nienajnowszy film daje radę i dzisiaj. Ogląda się go bardzo przyjemnie. Zwłaszcza po upalnym dniu, gdy marzycie tylko, żeby schować się w wannie z zimną woda i kostkami lodu.
Bo w gorące lato ‘77 w Nowym Jorku było na prawdę gorąco. I na prawdę morderczo. Syn Sama, zwany także mordercą kaliber 44 zabija nastolatki w zaparkowanych w cichych uliczkach samochodach. Policja jest bezradna. W mieście narasta panika. Podejrzliwość. Każdy szuka Syna Sama w swoich jeszcze niedawno znajomych.
“Stare, dobre czasy”

Labirynt Fauna
Co mogę napisać o filmie, który ani mnie nie urzekł ani nie przekonał do siebie, ani nie zauroczył ani nic. No może nie tak do końca nic. Film to kawał dobrej, rzemieślniczej roboty. Z akcentem na “rzemieślnicza”. Moim zdaniem reżyser czy producenci nie bardzo wiedzieli co chcą nakręcić i co chcą pokazać. I wyszło im “byle co” albo może “takie przeciętne coś”. Zrezygnowali z happy endu, tak jakby samo to (niehollywoodzkie zakończenie filmu) miało przysporzyć im chwały, glorii i nawet sie udało - bo Ameryka to kupiła, Oskary dała.
A mimo to film jest pusty. Ani nie porusza na poważnie tematów “ziemskich” - a więc totalitaryzmu. Postacie, nawet kapitana, nie wspominając już o partyzantach - są jakieś takie niewyraźne, zbyt słabo zarysowane. Brak im charyzmy. Brak im przekonania, że żyją na prawdę. Z drugiej strony jest baśniowy świat, labirynt, faun, ropucha, tajemna księga. I tu też brak jakiejś głębi, brak uczuć i emocji. Owszem jest wiele wodotrysków, efektów, bardzo dobrze skomponowanych, tak, że niektórzy mogą ich nie dostrzec i żyć przekonani, że to film bez efektów. tworzą one baśniowy klimat, lub raczej - starają się ile mogą. Ale same efekty nigdy nie stworzą dobregofilmu. Brak wyraźnego przekazu, wyraźnych emocji, obrysowanych muzyką. Cały film zaś wydaje się tylko w połowie udany. A szkoda. Mogło być dużo lepiej. Gdyby nie zabrakło tego ulotnego “czegoś”… Ocena 7/10 za próbę stworzenia filmu ponadprzeciętnego.

Samotne Serca (Lonely Hearts)
Ten film nie wszystkim przypadnie do gustu.
Część z Was uzna, że to przegadany, nudny film dziejący się w latach 40-tych. Część z Was zaś, w tym i ja, zachwyci się powolną fabułą, spokojnym rozwojem sytuacji, a także doskonale zarysowanymi postaciami.
Po zarys fabuły odsyłam na stopklatkę albo gdziekolwiek.
Tymczasem polecam Samotne Serca w te deszczowe i wietrzne jesienne dni tej wiosny…

Przystań (Haven, 2004)
Dramat/Sensacja. Pamiętacie Crash (Miasto Gniewu)? Oto podobna opowieść, której akcja toczy się w raju podatkowym na Kajmanach. Wiele przeplatających się i zazębiających histori, wielu ludzi, wiele emocji. Miłość, złość, nienawiść, pożądanie, zdrada i lojalność oraz jeden milion nieuczciwie zarobionych dolarów. I oto piękna wyspa powoli przemienia sie w piekielne miejsce pełne przemocy.
Bardzo udany film. Jeśli komuś podobał sie Crash - to i tutaj odda sie przyjemności oglądania.
Warto też wspomnieć o rewelacyjnej muzyce towarzyszącej temu filmowi. Rewelacyjnej - bo bardzo dobrze ilustrującej to co sie dzieje, nadającej klimat. I nie, nie jest to muzyka orkiestrowa, ani tez zbyt popularne popowe kawałki. Jak w poprzedzającym Crashu - jest czego posłuchać. W trakcie i pewnie po filmie.
Polecam!
