Droga bez powrotu 2 (Wrong Turn 2 - Dead end)
Droga bez powrotu 2 (Wrong Turn 2 - Dead end) to jak łatwo się domyślić kontynuacja Drogi bez powrotu - horror gore rozgrywający się w lasach Virginii. Druga część nie ma wiele wspólnego z poprzednią, pierwszą częścią. Owszem, podobny jest motyw - w lasach zamieszkują mutanci, zdeformowana rodzina kanibali, którzy to wykorzystują każdą okazję by upolować sobie coś na obiad. I tyle podobieństw. Niestety “dwójka” zatraciła klimat jedynki, gdzie najpierw powoli, wraz z bohaterami, odkrywaliśmy w jakim jesteśmy niebezpieczeństwie, a następnie film przeradzał się w soczyste, ociekające krwią gore. Był i klimat, i trochę napięcia, i wszystko się dobrze (a właściwie to bardzo źle) kończyło. Jedynka miała urok i dla zwolenników gore była smakowitym, choć niskobudżetowym, kąskiem.
Droga bez powrotu 2 pozbawiona jest tego wszystkiego, a przez to jest znacznie gorsza. Tym którzy w ogóle nie lubią gore stanowczo odradzam.

Poziom -2 (P2)
Poziom -2 (P2) to horror, który ominął nasze kina szerokim łukiem i wszedł od razu w wersji DVD. A szkoda. Szkoda, bo porównując go np. z wcześniejszym One Missed Call lepiejby się stało gdyby to P2 weszło do kin…
P2 to historia rozgrywająca się w podziemnym parkingu pewnego biurowca. W wigilijny, późny wieczór, gdy już prawie wszyscy poszli do domu, na poziomach parkingu odbywają się przerażające zmagania między demonicznym parkingowym, pracownikiem ochrony, a młodą i ambitną Angelą, która jako ostatnia postanowiła wyjść z pracy.

Nieodebrane połączenie (One missed call)
Nieodebrane połączenie (One missed call) to film, horror, na który nie warto wybierać się do kina. Niestety film, który w założeniu miał straszyć, nie straszy. Nie ma w nim odrobiny grozy, przerażenia. Aktorzy nieudolnie próbują odgrywać swoje role i też im to niezbyt wychodzi. Film jest banalnie prosty, fabuła naiwna, a całość trąci bylejakością. Niestety tak się kończą próby naśladownictwa i zapożyczania motywów skąd tylko można, wzorowanie się na czymś co już było. I ani to przerażający klimatyczny horror w stylu The Ring, ani to rozrywkowy horror jak “Krzyk” czy “Pokonać przeznaczenie”. Ot takie byle co…

Drapieżnik (The flock, USA, 2007)
Film Drapieżnik (The flock) z Richardem Gerem zaskoczył mnie całkowicie. Po pierwsze dlatego, że jakoś nie przepadam za Richardem, więc i nie wiązałem z filmem jakichś większych nadziei. Po drugie, że to miał być kolejny amerykański thriller - a te ostatnio przeżywają kryzys większy niż giełdy światowe. Tymczasem film ten to miłe zaskoczenie.
Richard Gere gra urzędnika, u nas się mówi, kuratora, który kontroluje swoich podopiecznych - wszelakiego rodzaju menty społeczne związane z przestępstwami na tle seksualnym. Jednak Errol Babbage ma swoje sposoby. Są one co prawda kontrowersyjne, ale skuteczne. Choć są także przyczyną jego kłopotów - w związku ze skargami przestępców zostaje zmuszony do odejścia. 18 dni przed opuszczeniem pracy dostaje do przeszkolenia swojego następcę. Tymczasem w okolicy ginie młoda dziewczyna. Zaczyna się poszukiwanie…
Film ma wyśmienity klimat, ilustrowany spokojnymi ujęciami brudnej, zepsutej ameryki. Nie ma tutaj sterylności, za to z każdego skrawka obrazu sączy się coś złego. Taki obraz, spokojny, nawet gdy w biegu, może się podobać. A mnie się podoba. Film nie jest dynamiczny, pomimo ostrych zrywów momentami. To i dobrze. Nie zmienia się w beznadziejne kino akcji czy film sensacyjny. Sprawy dzieją się powoli, spokojnie, napięcie narasta, a my wiemy, że zdążamy ku nieuchronnemu zakończeniu…
Film mogę polecić nie tylko widzom lubującym się w thrillerach (dla nich 8/10) ale wszystkim, którzy chcą zobaczyć (po raz kolejny) jaka brudna, brutalna, złowieszcza może być Ameryka…

8 części prawdy (Vantage point, USA, 2008)
8 części prawdy (Vantage point) to solidny thriller w amerykańskim stylu. Cechą wyróżniającą go jest niesamowity montaż i pokazanie historii z kilku punktów widzenia. Ten zabieg najwyraźniej tak spodobał się tłumaczowi, że stworzył koszmarny polski tytuł.
Ale wracając do filmu… Montaż i ujęcia oraz przedstawienie całej intrygi to najmocniejszy atut tego filmu, cała reszta niestety jest gorsza. Mamy tutaj epizodyczną rolę Sigourney Weaver. Tak troszkę ni przypiął, ni przyłatał. Nic by się nie stało, gdyby jej rolę odegrałą jakaś mniej znana aktorka. No ale wtedy na plakacie nie możnaby napisać: ” Sigourney Weaver”. Podobnie jest z epizodem w jaki został wpleciony Forest Whitaker. Właściwie nie odgrywa on żadnej znaczącej roli a jak na thriller i film akcji to wplatanie dziwnego wątku rodzinnego w całość jest trochę na siłę. Po za tym przez całe to zamieszanie z Whitakerem zakończenie jest takie, jakby nagle czas minął i należało film w tym momencie uciąć.
Sama fabuła jest fatalna. Zebrano tutaj wszystko co było już w innych filmach, zneutralizowano, wymieszano, zmiksowano i spróbowano ulepić od nowa. No i skutkiem jest całkowita miałkość fabularna. Do tego dodano super-hero w amerykańskim stylu, wiernego ochroniarza, który już raz uratował życie prezydenta i teraz, wróciwszy do służby, dokonuje nadludzkich wyczynów bez mrugnięcia okiem. Ot taki klon niezniszczalnego…
Film ogląda się przyjemnie o tyle, że nie wymaga od widza większego skupienia. Widz nie angażuje się w akcje, ani nie sympatyzuje z postaciami tam występującymi. Ot takie kino przeciętne, lekkie i przyjemne. Dlatego u mnie niska ocena - za brak “tego czegoś nieuchwytnego”.
