James Bond - Quantum Of Solace (2008)

29/12/2008 By: Truposz Kategoria: 04/10, Akcja, Efekty specjalne, Kino

James Bond - Quantum Of Solace (2008)W zapowiedzi czytamy: Bond i M, próbują dociec, jaka organizacja stoi za szantażowaniem Vesper. Podczas przesłuchań Mr. White’a wychodzi na jaw, że to potężna, działająca na całym świecie organizacja, której celem jest przejęcie kontroli nad strategicznymi dla globalnej gospodarki surowcami. W pogoni za nią Bond rusza na Haiti, gdzie nie tylko trafia na trop złoczyńców, ale i poznaje równie piękną, co bezwzględną Camille, która również ma do wyrównania kilka rachunków.

A potem oglądamy i… żałujemy. Te Bondy są coraz nudniejsze. Im bardziej Bond stara się być “na serio” tym gorzej film wychodzi. Coraz mniej cudacznych, wręcz naukowo-fantastycznych gadżetów. Coraz mniej niewyobrażalnych dla człowieka wyczynów. Wszystko zmierza ku ultranowoczesnemu realizmowi. Ubywa zabawy, magii Bonda, rozrywki, którą ceniliśmy.

Bond zmierza nieuchronnie ku unifikacji co oznaca tyle, że traci ducha i swoją indywidualność. Kiedyś Bond to była marka rozpoznawalna, charakterystyczna. Teraz nasz agent mógłby się nazywać jakkolwiek, pracować dla kogokolwiek. I gdyby jakieś małe studio nakręciło taki film o tym samym, to wyprodukowałoby kino klasy B. Nikt by sie tym nie zachwycil. Krytycy dostrzegliby zapożyczenia z Bonda. I tyle.

James Bond - Quantum Of Solace to nudne odcinanie kuponów i masowa produkcja filmu, który ogląda się z coraz mniejszą radością. Sama nazwa i miliony na stworzenie perfekcyjnej od strony realizatorskiej filmu to za mało, żeby zrobić dobry film…

Zobacz nowa wersje
Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz