Silent Hill: Apokalipsa (2012)

19/03/2013 By: Truposz Kategoria: 02/10, DVD, Fantastyka, Film, Horror

silent-hill-apokalipsa-2012.jpgDość długo trwało, aż kontynuacja filmu Silent Hill z 2006 roku pojawi się na ekranach. Parę dobrych lat. Wygląda zaś na to, że Silent Hill: Apokalipsa z dopiskiem 3D pojawiło się za sprawą myśli „hej, może zrobimy kontynuację w 3D – ludzie to kupią”. Nie wybrałem się na 3D do kina bo w moim przekonaniu efekty 3D tylko szkodzą filmom. A jak coś jest w 3D to jest gorsze, bo za duży nacisk producenci kładą na tanie efekciarstwo. Cóż, gawiedź to lubi wyskakujące z ekranu obcięte palce. Mnie zaś to nie imponuje. Jeśli film jest dobry, to jest dobry także w 2D.

Druga odsłona Silent Hill ma wszystko, czego potrzebuje dobra rzemieślnicza robota, a brakuje wszystkiego co z rzemieślniczą robotę przekształca w zapadający w pamięć obraz. Zacznę od najlepszego – wizualnie Silent Hill jest swoistą perełką. Scenografia jest perfekcyjnie dopasowana i w znacznej mierze oddaje klimat zarówno pierwszej części jak i cyklu gier video – pierwowzoru. Z resztą jest dramatycznie gorzej. Zacznijmy od nawiązania do fabuły i klimatu gry – producenci mają przed sobą jeszcze pewną drogę przez ciernie, zanim zrozumieją, że im wierniejszy przekład gry na film tym gorzej dla filmu. Odbiór jednego jak i drugiego medium jest inne. Film to rozrywka bierna – uczestniczymy w niej w sposób dość ograniczony. Ot gapimy się i słuchamy (o „słuchamy” będzie później). Uczestnictwo w grze to inne emocje i czynny udział. W końcu w grze sterujemy postacią, w pewnym zakresie się z nią utożsamiamy. Także w pewnym zakresie decydujemy czy zginie, czy sobie poradzi, czy przeżyje. To zaangażowanie i wcielenie się w rolę sprawia, że przestraszyć nas może niemal cokolwiek wyłaniające się gdzieś z mroku. W filmie wyskakujące z szafy Bobo nie straszy… Niestety w Silent Hill: Apokalipsa – mało co straszy.

Miało być o słuchamy… Film jest dość cichy. A wiadomo, że muzyka potrafi budować klimat czasem znacznie lepiej niż obraz. W grach wideo często pojawiał się motyw przewodni, po którym aż ciarki spływały po plecach. Kontrast a zarazem dopasowanie. W tym filmie – jakoś zapomniano o tym, że dźwiękiem, muzyką można bardziej przestraszyć niż efekciarstwem wizualnym.

Mało strasznie, mało przerażająco jakoś jest w Silent Hill:Apokalipsa. Mało strasznie też jest z „potworami”. Są chyba zepsute. Gdy w pierwszym filmowym Silent Hill pojawiał się Piramidogłowy to dreszcze przebiegały przez całe ciało a atmosfera gęstniała tak, że nawet on by nie mógł jej pokroić swoim ostrzem. Tutaj dostajemy pająka z manekinów, co wygląda bardziej komicznie niż strasznie. Potem już jest tylko gorzej. Piramidogłowy – mało straszny. Sekta… Jaka Sekta?

Do tego jakoś tak strasznie sztucznie i drętwo jest w całym filmie. Gra aktorska w całym tym rozgardiaszu przypomina grę drewnianych kołków. A całość jest niemiłosiernie przegadana. Dialogi niemal zamieniają się w monologi. Gadu gadu gadu gadu kolejne ujęcia po twarzach zgromadzonych i inna persona rozpoczyna swoje gadu gadu. Pierdu pierdu.

Zmielono niestety na bezkształtną miazgę niewyobrażalny potencjał drzemiący w Silent Hill aby w tej postaci sprzedać z nalepką 3D.

Ocena: 2/10

Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz