Roznosiciel (Rosewood Lane, 2011)
Klasyczny pełen dreszczy amerykański horror.
Jeśli lubicie horrory (takie bez wyskakujących potworów) to jest to właśnie taki dobry, klasyczny horror a może bardziej thriller z elementami horroru. Film w swojej kategorii nie wyróżnia się niczym na plus ani na minus. To po prostu doskonałe kino na pochmurny albo deszczowy wieczór. Wystarczy odrobinę się zdystansować i film sprawi to, czego się po nim należy oczekiwać - dostarczy dreszczyk emocji. Po czym w miarę szybko ucieknie w zapomnienie. Ważne, że nie jest żal czasu spędzonego przed ekranem.
Opis Dystrybutora: Psycholog z radiowego talk show Sonny Blake (Rose McGowan), powraca do rodzinnego domu po tym, jak umiera jej ojciec.

Szpieg (2011)
Gdyby nie Gary Oldman to bym chyba usnął.
Nie, film nie jest zły, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie jest też nudny. Jednakże jest na tyle powolny, że trzeba uzbroić się w moc silnej woli, aby nie pomyśleć „to teraz czas na drzemkę”.
Klimat mroczny spowity kłębami papierosowego dymu. Tajemnice i gry. Zabawa w kotka i myszkę. To bez wątpienia nie jest efekciarski James Bond, ani młody i dynamiczny film z agentem Bournem. To zagadka, śmierć czająca się na tych, co wiedza zbyt wiele. Ogląda się dobrze (mimo wszystko).

Anatomia Strachu (Trespass, 2011)
Film o tym, jak mając gwiazdorską obsadę zrobić marny film.
Motyw kradzieży diamentów w kinie sensacyjnym jest eksploatowany raz za razem. Miało być więc inaczej – i było. Jednak w zapowiedzi było też, że miał być thriller i dramat. A jest sobie takie coś, co nie bardzo wiadomo jak potraktować. Śmiać się, czy płakać?
W filmie zabrakło „tego czegoś” co sprawia, że film ogląda się dobrze i/lub zapamiętuje na dłużej. Wszystko pozostałe jest. Czyli – produkcja solidna, tak jak się robi filmy, z gwiazdami nawet, ale berz tego ulotnego czegoś. Szkoda czasu.

Resident Evil: Degeneracja (2009)
Leon i Claire powrócili do akacji w pełnometrażowym filmie.
Capcom stworzył serię gier Resident Evil (Biohazard), która od wielu lat towarzyszy graczom na całym świecie). Seria Resident Evil zyskała uznanie u wielu z nich i stała się grą kultową. Kilka generacji konsol, potem także dostępna na komputerach PC to nieustanna walka z kreaturami w jakie przekształcają się zarażeniu wirusem T ludzie - najogólniej ujmując: zombiaki. Stworzony świat z korporacją Umbrella i Racoon City musiał wyjść na kinowe ekrany. Mieliśmy filmy z Millą Jovovich, pełne akcji i klimatu z gry. Ale także wirtualni bohaterowie - Leon i Claire - znani graczom z kolejnych części gry pojawili się w filmie - ponad 90 minutowej komputerowej animacji 3D.
Fabularnie film umieszczono po dramatycznych wydarzeniach w Racoon City. Tam ostatecznie rozwiązano problem nie dającej się powstrzymać infekcji atakiem nuklearnym i całkowitym zniszczeniem miasta. Unicestwiono wirusa T i główną siedzibę - laboratoria Umbrella Corporation. Przy tej okazji zginęło wielu niezakażonych ludzi. Co nie bez znaczenia będzie w Resident Evil - Degeneracja.

The Ledge (2011, USA)
Jak to jest, że dobre filmy, w najgorszym przypadku warte obejrzenia trafiają do nas z takim opóźnieniem. Tymczasem szmira pojawia się u nas niczym pędzący struś? Może to wina tego, że film The Ledge jest dramatem a do tego wszystkiego szczęśliwego zakończenia właściwie brak. A polska widownia nie lubią nieszczęśliwych zakończeń. Przecież życie i miłość ma być jak w komedii. Nawet gdy komuś na głowę spadnie fortepian, to otrząśnie się i z owiniętą bandażem głową na końcu będą śmiechy i buziaki.
The Ledge to dramat, bez dwóch zdań, z domieszką thrillera. The Ledge to film, gdzie niewielką liczbę bohaterów poznajemy bardzo dokładnie. Wręcz czujemy ich wewnętrzne emocje i rozterki. Wyrabiamy sobie - często nietrafne opinie o ludziach, aby później móc je zweryfikować i zmienić zdanie. Bo w filmie ciężko znaleźć komiksowe ujęcie czarno-białe. Tutaj jest cała gama szarości.

