Karas (mini seria anime DVD)
Karas to miniserial anime. Ale nie jest to klasyczne anime. Rozumiem przez to fakt, ze budżet mini-serialu był iście kinowy. Do realizacji filmu użyto połączenia technologii 3D i klasycznej 2D. Fabułę skomplikowano, a dodatkowo nie przedstawiono na tacy, jak to ma miejsce w amerykańskich produkcjach. Całość doprawiono klimatem tak doskonale, że całość jest smakowitym kąskiem. Kąskiem na wiele razy - bo obejrzeć Karasa tylko raz to za mało. Dlaczego? Żeby odkryć wszystko co w tym filmie się “pomieściło” potrzeba uważnie obejrzeć serial przynajmniej dwa razy. Bo pierwsze obejrzenie to zachwyt wizualny ale także mętlik fabularny, który rodzi się w głowie. My, europejczycy, nie jesteśmy ogólnie rzecz biorąc przyjąć taki anime i wchłonąć go z marszu. Przyzwyczajono nas do tego, że “kreskówki” są proste, i nawet te trudne są proste dla dorosłego odbiorcy. Tutaj musimy wytężać mózgownicę bardziej niż się spodziewamy. Ogarnąć całość, zwłaszcza gdy strona wizualna dodatkowo rozprasza i zachwyca - jest ciężko.

Bracia (Brothers, 2010)
Nic nie jest pewne w tym życiu
Dramat wojenny, ale inaczej. Może lepiej po prostu dramat, którego korzenie tkwią w wojnie. O tym jako wojna, nawet odległa, zmienia ludzi, zmusza ich do działań wbrew woli. A to z kolei powoduje konsekwencje po powrocie do domu - komplikacje. Zwłaszcza wtedy, gdy już wszyscy pogrzebali bohatera. Nie sadze, żebym zdradzał tutaj zbyt wiele - bo zarówno w zapowiedziach jak i bez nich łatwo się domyślić fabuły. Filmów tego typu było już kilka (dodatkowo ten film jest oparty na duńskim filmie “Bracia” z 2004 roku). Ale Bracia Jima Sheridana to po prostu dobry film. Spokojny, z odpowiednią dawką emocji i doskonałym podkładem muzycznym. To tło buduje niesamowity klimat i sprawia, że film ogląda się niespodziewanie dobrze.
Tyle w skrócie - polecam 8/10

Pandorum (2009, USA/Niemcy)
Pandorum to niewątpliwie film wart uwagi - jeśli ktoś lubi SF i choćby serię o obcych. Mroczny klimat, kosmos, czający się w mroku strach, wyprawa w nieznane, zagadka i tajemnica - najwyzszej klasy kosmiczne kino grozy szczęśliwie nie sprowadzone do absurdu ani obcinania głów. Owszem, jest ostro, ale to wszystko tło wydarzeń. Wydarzeń na statku kosmicznym, który wraz z osadnikami wyruszył zasiedlić nowy swiat. W drodze do tego świata (jak to mawia Riddick z innego universum) - coś poszło nie tak. Przebudzenie z hibernacji nie powinno tak wyglądać. Pamięć wraca i pojawia się coraz więcej pytań. Co się stało z załogą? Co czai się w mroku? Kim są oni? Co się wydarzyło?
Szczęśliwie Pandorum nie kopiuje i nie powiela wzorców z innych filmów SF. Zapożyczenia oczywiście nie są całkowicie niemożliwe - w końcu o kosmosie, wyprawach, zagadkach w kosmosie i terrorze nakręcono już wiele. Jednak Pandorum kreuje spójny świat, ciekawą historię i intrygujące zwroty akcji. Stawia na przegląd psychologiczny bohaterów, prezentując odmienne zachowania i wybrane drogi w kryzysowych sytuacjach. Stawia także na ciekawą stylizację - takiego statku kosmicznego jeszcze nie widzieliście. Uczucie klaustrofobii jest wszechotaczające. Wygląd budzi tyle więcej pytań niż daje odpowiedzi. A to tylko tło dla wydarzeń. Film zaś tworzy spójną całość, doskonale zbalansowaną między szybką akcją a powolnym odkrywaniem tajemnicy.
Ocena: 9/10 (więcej…)

Robin Hood (2010, USA)
Robin Hood Ridleya Scotta to można powiedzieć prequel do tych przygód Robina, które znamy. Poznajemy tutaj historię łucznika, uczestnika wyprawy na Jerozolimę z wojskami Króla Anglii zwanego Lwim Sercem. I taka pierwsza moja refleksja – czy biorąc pod uwagę to, że Ridley nakręcił prequel, to czy naturalną koleją rzeczy (taka maniera w kinach ostatnio) doczekamy się części kolejnej, już o Robinie – Zbójniku.
Sam film o Robinie jest zrobiony sprawnie – w końcu to wielka produkcja, tutaj nie może być żadnej pomyłki. Scenariusz jest dość spójny, z tym co już znamy – z późniejszymi losami i przygodami Robina. Jednak sam film niczym nie zaskakuje ani nie wywołuje emocji. Ale czy ostatnio jakiś film Ridleya był ponadprzeciętny? Jakoś nie potrafię sobie przypomnieć. (więcej…)

Czwarty Stopień (Fourth Kind, 2009)
Milla Jovovich jest zdecydowanie lepsza, gdy jest twarda, gibka i mordercza. W roli pani psycholog ścigającej(?) kosmitów w paradokumencie(?) o uprowadzeniach przez UFO wypada raczej kiepsko. Nie dla niej rola spokojnej kobiety w tych niespokojnych czasach. Nie wiem skąd taka potrzeba? W każdym bądź razie jej udział w tej dziwnej produkcji z pogranicza Science-Fiction i dokumentu nie przypadł mi do gustu.
Sam film to próba stworzenia przekonywującego thrillera o uprowadzeniach. Z jednej strony ma to być thriller. Z drugiej zaś dokument. Cały film przeplata się z autentycznymi nagraniami zrobionymi przez autentyczną panią psycholog. Oczywiście chodzi o “autentyzm”. Wygląda to trochę inaczej niż “autentyczne” filmy typu REC czy Blair Witch Project. I bardzo dobrze. Bo jest w tym jakiś urok. Urok jak u wampira, choć to nie ta bajka…

