Co nas kręci, co nas podnieca
Co nas kręci, co nas podnieca długo czekało u nas na premierę, mówiło się nawet, iż tym razem reżyser zawiódł. Bardzo proszę o więcej takich nieudanych filmów! - Polityka/Kultura
“Co nas kręci, co nas podnieca” to drugi po “Vicky Christina Barcelona” film, któy ponownie przekonał mnie do filmów Woody Allena. Wcześniej było tak, że jego produkcje zwyczajnie mi się nie podobały. Ale VCB sprawiła, że na “Co nas kręci…” czekałem wręcz z niecierpliwością. Film utrzymany w podobnych klimatach, znów wszystko kreści się - jak to u Allena - wokół stosunków międzyludzkich i głównie wokół erotyki. Prostymi słowy, prosty temat opowiedziany przez Allena znów sprawia, że widz w czasie jak i po seansie wraca do filmu. Co więcej - pojawiają sie różnego rodzaju refleksje związane z własnym zyciem i ogólną obserwacją świata otaczajacego nas codziennie. Reżyser w przebiegły sposób zmusza nas wręcz do takich refleksji. A jednocześnie doskonale widza zabawia podczas seansu. Idealne połączenie przyjemnego i - tak myślę - pożytecznego…

Człowiek, który gapił się na kozy
“Cała masa żenujących dialogów, które mają wielką szansę przejść do kanonu kina jako wzór grafomanii i blagi.” - Polityka/Kultura
Ufff. Oniemiałem. Takiego filmu, tak złego, nie spodziewałem się po takiej obsadzie. Właściwie to może film nie dla mnie. Po prostu w moich oczach to głupi film.Całkowicie pozbawiony jakiegoś sensu. Przypuszczam też, że znajdzie on, poza twórcami, jakąś grupkę fanów, dla których będzie arcydziełem. Jednak nie dajcie się nabrać. Ten film ani nic nie wnosi, anie nie jest śmieszny, ani nie jest czymś nowym, zaskakującym. Jakimś cudem powstał “cudak”całkowicie nijaki. Nie wart poświęcania swojego czasu… Ech a ja głupi dałem się złapać…
Ocena 0/10
Inni o filmie:
“Newage’owych wojskowych-mnichów, zwanych dla uproszczenia Rycerzami Jedi i ćwiczących się w telekinezie oraz tai chi, grają wyśmienici aktorzy: George Clooney, Jeff Bridges, Kevin Spacey, zaś mało bystrego żurnalistę, odkrywającego szokującą prawdę, Ewan McGregor. Ale nawet oni nie ratują scenariuszowych mielizn, żenujących dialogów, niedowcipnych sytuacji, które mają wielką szansę przejść do kanonu kina jako wzór grafomanii i blagi.” - całość tutaj: Polityka/Kultura

Avatar (USA, 2009)
Batalistyczne kino familijne z przygodą w tle.
Avatar. Film o którym głośno było na długo przed premierą. Postęp w kinie w kierunku 3D. I właściwie tyle. Owszem dostajemy 3D, które nie narzuca się na plan pierwszy. To po prostu kolejny środek wyrazu, udoskonalone obrazy w trzech wymiarach. Naturalna kolej rzeczy - rozwój technologii prezentacji. Szacunek należy się bardziej za wykreowany świat - co udało się wyśmienicie. Pomijając osobiste gusta i guściki świat jest wielki. Obszerny. Bogaty. Żeby stworzyć coś takiego na ekranie, przed oczami widza, a nie w wyobraźni (pisarze mają prościej), dużo musiał sie Cameron ze swoimi ludźmi napracować.
Film cierpi niestety na syndrom “coś za coś”. Aby droga produkcja odbiła się echem musi docierać do każdego i nieść proste przesłanie. I właśnie te uproszczenia najbardziej mnie raziły. Z początku kino familijny, na końcu brutalna walka pełna przemocy. Papierowe jednowymiarowe postacie, uproszczone, wyzute z uczuć. Po obdarciu Avatara z 3D i pierwszego zachwytu światem pozostaje tak na prawdę niewiele. Ot kolejna błyskotka, którą zapomni się po jakimś czasie. No może nie fabułę, bo ta jest prosta. Przekaz ekologiczny aż razi w oczy. Podobnie jak prawdy oczywiste (choć może dla przeciętnego Amerykanina było to odkrycie niesamowicie intelektualne).

The Box. Pułapka (USA, 2009)
Thriller fantastyczny The Box / Pułapka z Cameron Diaz jako całość wychodzi ciut ponad przeciętną. Ciekawy pomysł, wokół którego osadzona jest fabuła mógłby być co prawda lepiej wykorzystany - wtedy film nabrałby głębi i dramatyzmu. Ale nie jest źle. To nie kicz pełen fajerwerków, ale delikatnie filozofujące o naturze ludzkiej, wyborach i dylematach kino fantastyczne. Może mało odkrywcze, ale zawsze ponadprzeciętne.
Ocena: 7/10 (dla osób unikających fantastyki - ocena 5/10)
Recenzja - FilmWeb:
“The Box. Pułapka” to hołd złożony przez Richarda Kelly’ego science fiction spod znaku pulp fiction. Te tanie opowiastki bardzo często prezentowały wysoki poziom, dotykały spraw uniwersalnych, pobudzały masową wyobraźnię fundamentalnymi pytaniami o ludzką naturę. W świecie, w którym przyzwyczajeni jesteśmy, że SF jest symbolem ogłupiającego widowiska, trudno jest sobie wyobrazić czasy, kiedy science fiction wprowadzało filozofię pod strzechy.

Kwiat Pustyni / Desert Flower (2009)
FILMWEB – Powstały w oparciu o bestsellerową powieść “Kwiat pustyni”, film jest autobiografią Waris Dirie. Urodzona w Somalii, w jednej z koczowniczych osad, w wieku 5 lat zostaje poddana rytualnemu obrzezaniu, w wieku 13 lat sprzedana mężczyźnie za żonę, by w końcu zostać amerykańską supermodelką. Obecnie ma 44 lata i pracując jako rzeczniczka Organizacji Narodów Zjednoczonych, przeciwdziała praktykom obrzezania na całym świecie.
No ja nie wiem dla kogo ten film został nakręcony - chyba tylko dla osób znających powieść. Bo jako film sam w sobie to chyba nieporozumienie. Momentami śmieszny, ale za mało, by być komedią. Dramatyczne tło w filmie jest jakby niezbyt przekonywujące w swoim dramatyzmie. A całość sprawia wrażenie jakby polepiono z kawałków w niezbyt spójną całość wszystko co się nawinie.
Ocena: 3/10
