Bracia (Brothers, 2010)
Nic nie jest pewne w tym życiu
Dramat wojenny, ale inaczej. Może lepiej po prostu dramat, którego korzenie tkwią w wojnie. O tym jako wojna, nawet odległa, zmienia ludzi, zmusza ich do działań wbrew woli. A to z kolei powoduje konsekwencje po powrocie do domu - komplikacje. Zwłaszcza wtedy, gdy już wszyscy pogrzebali bohatera. Nie sadze, żebym zdradzał tutaj zbyt wiele - bo zarówno w zapowiedziach jak i bez nich łatwo się domyślić fabuły. Filmów tego typu było już kilka (dodatkowo ten film jest oparty na duńskim filmie “Bracia” z 2004 roku). Ale Bracia Jima Sheridana to po prostu dobry film. Spokojny, z odpowiednią dawką emocji i doskonałym podkładem muzycznym. To tło buduje niesamowity klimat i sprawia, że film ogląda się niespodziewanie dobrze.
Tyle w skrócie - polecam 8/10

Robin Hood (2010, USA)
Robin Hood Ridleya Scotta to można powiedzieć prequel do tych przygód Robina, które znamy. Poznajemy tutaj historię łucznika, uczestnika wyprawy na Jerozolimę z wojskami Króla Anglii zwanego Lwim Sercem. I taka pierwsza moja refleksja – czy biorąc pod uwagę to, że Ridley nakręcił prequel, to czy naturalną koleją rzeczy (taka maniera w kinach ostatnio) doczekamy się części kolejnej, już o Robinie – Zbójniku.
Sam film o Robinie jest zrobiony sprawnie – w końcu to wielka produkcja, tutaj nie może być żadnej pomyłki. Scenariusz jest dość spójny, z tym co już znamy – z późniejszymi losami i przygodami Robina. Jednak sam film niczym nie zaskakuje ani nie wywołuje emocji. Ale czy ostatnio jakiś film Ridleya był ponadprzeciętny? Jakoś nie potrafię sobie przypomnieć. (więcej…)

Co nas kręci, co nas podnieca
Co nas kręci, co nas podnieca długo czekało u nas na premierę, mówiło się nawet, iż tym razem reżyser zawiódł. Bardzo proszę o więcej takich nieudanych filmów! - Polityka/Kultura
“Co nas kręci, co nas podnieca” to drugi po “Vicky Christina Barcelona” film, któy ponownie przekonał mnie do filmów Woody Allena. Wcześniej było tak, że jego produkcje zwyczajnie mi się nie podobały. Ale VCB sprawiła, że na “Co nas kręci…” czekałem wręcz z niecierpliwością. Film utrzymany w podobnych klimatach, znów wszystko kreści się - jak to u Allena - wokół stosunków międzyludzkich i głównie wokół erotyki. Prostymi słowy, prosty temat opowiedziany przez Allena znów sprawia, że widz w czasie jak i po seansie wraca do filmu. Co więcej - pojawiają sie różnego rodzaju refleksje związane z własnym zyciem i ogólną obserwacją świata otaczajacego nas codziennie. Reżyser w przebiegły sposób zmusza nas wręcz do takich refleksji. A jednocześnie doskonale widza zabawia podczas seansu. Idealne połączenie przyjemnego i - tak myślę - pożytecznego…

Avatar (USA, 2009)
Batalistyczne kino familijne z przygodą w tle.
Avatar. Film o którym głośno było na długo przed premierą. Postęp w kinie w kierunku 3D. I właściwie tyle. Owszem dostajemy 3D, które nie narzuca się na plan pierwszy. To po prostu kolejny środek wyrazu, udoskonalone obrazy w trzech wymiarach. Naturalna kolej rzeczy - rozwój technologii prezentacji. Szacunek należy się bardziej za wykreowany świat - co udało się wyśmienicie. Pomijając osobiste gusta i guściki świat jest wielki. Obszerny. Bogaty. Żeby stworzyć coś takiego na ekranie, przed oczami widza, a nie w wyobraźni (pisarze mają prościej), dużo musiał sie Cameron ze swoimi ludźmi napracować.
Film cierpi niestety na syndrom “coś za coś”. Aby droga produkcja odbiła się echem musi docierać do każdego i nieść proste przesłanie. I właśnie te uproszczenia najbardziej mnie raziły. Z początku kino familijny, na końcu brutalna walka pełna przemocy. Papierowe jednowymiarowe postacie, uproszczone, wyzute z uczuć. Po obdarciu Avatara z 3D i pierwszego zachwytu światem pozostaje tak na prawdę niewiele. Ot kolejna błyskotka, którą zapomni się po jakimś czasie. No może nie fabułę, bo ta jest prosta. Przekaz ekologiczny aż razi w oczy. Podobnie jak prawdy oczywiste (choć może dla przeciętnego Amerykanina było to odkrycie niesamowicie intelektualne).

The Box. Pułapka (USA, 2009)
Thriller fantastyczny The Box / Pułapka z Cameron Diaz jako całość wychodzi ciut ponad przeciętną. Ciekawy pomysł, wokół którego osadzona jest fabuła mógłby być co prawda lepiej wykorzystany - wtedy film nabrałby głębi i dramatyzmu. Ale nie jest źle. To nie kicz pełen fajerwerków, ale delikatnie filozofujące o naturze ludzkiej, wyborach i dylematach kino fantastyczne. Może mało odkrywcze, ale zawsze ponadprzeciętne.
Ocena: 7/10 (dla osób unikających fantastyki - ocena 5/10)
Recenzja - FilmWeb:
“The Box. Pułapka” to hołd złożony przez Richarda Kelly’ego science fiction spod znaku pulp fiction. Te tanie opowiastki bardzo często prezentowały wysoki poziom, dotykały spraw uniwersalnych, pobudzały masową wyobraźnię fundamentalnymi pytaniami o ludzką naturę. W świecie, w którym przyzwyczajeni jesteśmy, że SF jest symbolem ogłupiającego widowiska, trudno jest sobie wyobrazić czasy, kiedy science fiction wprowadzało filozofię pod strzechy.

