W sieci kłamstw (Body of Lies, 2008)
Ridley Scott stworzył poprawnie zralizowany thriller polityczny połączony z filmem akcji. Modny temat - daleki wschód, terrorysci, Al Quaida, wywiad, zamachy bombowe. I wszystko by było w porządku, gdyby za ciekawą fabułą, dobrą grą aktorską i wszystkim, co w tym filmie jest jak należy w widza uderzało napięcie. A tego w filmie brak. Film pozbawiony jest tego czegoś, co posiadała np. Tożdsamość Bourne’a. Zaskakujących zwrotów akcji i emocji przelewanych na widza. Więc wyszło dość przeciętne kino pod szyldem dużego znanego nazwiska.
O filmie
W świecie pozbawionym wszelkich wartości, aby złapać winnych należy uczynić winnymi niewinnych. Pokrętna logika, która prowadzi do niekończącej się walki.

Patologia (Pathology, 2008)
Mroczny thriller o igraszkach ze śmiercią. “Jeśli mógłbyś zabić bez konsekwencji, to kto by to był?”. Czy to ważne? Jeśli bez konsekwencji to mógłby to być ktokolwiek. Film nie jest jakimś arcydziełęm, ale ma swój klimat. Oraz ciekawie zarysowane postacie. Ogląda się go przyjemnie, choć obraz nie oszczędza nam makabrycznych widoków rodem niemal z Piły. W innej scenerii i w innych sytuacjach, ale zawsze. Całość ogląda się dobrze, widz się ogólnie nie nudzi. A mroczny obraz i ciężki klimat pozostaje w pamięci przez dłuższą chwilę. A sam film tematyką jak ulał pasuje do Truposz.com :)
O filmie
Dr Ted Grey zaraz po ukończeniu studiów medycznych na Harvardzie dostaje się do jednego z najlepszych programów dla patologów. Już na samym początku programu zostaje dostrzeżony przez elitę internistów i zostaje zaproszony do ich grupy, z czym wiążą się specjalne przywileje. Szefem grupy jest dr Jake Gallo, który pokazuje mu zamknięte niegdyś skrzydło szpitala, gdzie on i czwórka jego kolegów odbywa dodatkowe zajęcia - stara się popełnić morderstwo doskonałe - takie, które nawet jego koledzy nie będą w stanie rozpracować…

Serum (2006)
Horror Serum pojawił się właśnie jako dodatek do magazynu Kino Domowe. Poniżej znadziecie fragment recenzji z sewisu www.kinomaniaki.com:
„Serum”, jest horrorem nowym i jak na takowy przystało, niestety bazuje on na wielu innych starych, sprawdzonych tytułach z nurtu grozy. Już pierwsze ujęcia, których akcja rozgrywa się w ciemnawej kostnicy na myśl przywiodły mi slajdy z kultowego dzieła Stuarta Gordona „Reanimator” z 1985 roku. Szalony doktor pragnący stworzyć lek zapewniający ludziom nieśmiertelność (tudzież przywracający ich do życia), niestety zamiast zamierzonej mikstury tworzy zabójczo niebezpieczny związek chemiczny zamieniający człowieka w zombie. Resztę chyba już każdy dopowie sobie sam…

Lawendowe wzgórze (Ladies in Lavender, 2004)
O filmie:
Kornwalia. Rok 1936. Mimo znamiennych wydarzeń, jakie rozgrywają się w Europie, Kornwalia pozostaje miejscem z rzadka nawiedzanym przez echa zewnętrznego świata. Farmerzy i rybacy żyją tu zgodnie z rytmem natury i prognozami połowów, nie przywiązując wielkiej wagi do wiadomości napływających przez radio. Obcy rzadko się tu pojawiają, a jeśli nawet, to nigdy nie są radośnie witani przez zamkniętą społeczność. Spokojny żywot Janet i Ursuli Widdington oraz mieszkańców tej kornwalijskiej wioski zakłóca pojawienie się rozbitka na plaży nieopodal domu sióstr.
Rzeceznja z film.wp.pl:
Jeśli ktoś zastanawiał się kiedykolwiek, jak wyglądałoby życie rozważnej i romantycznej z powieści Jane Austen gdyby książki (a także filmowej adaptacji) nie zwieńczył happy end, powinien iść na film “Lawendowe wzgórze”.

Eden Lake (2009)
O filmie z horrory.com.pl:
Czytając internetowe polskie portale informacyjne, w których dużo miejsca poświęca się wiadomościom z Anglii i Irlandii (z wiadomych względów), co rusz można się natknąć na wiadomości o kolejnych ofiarach młodocianych nożowników w Londynie. Serwisy internetowe skrupulatnie zliczają liczbę ofiar i nakręcają spiralę strachu. Na Wyspach ta histeria jest mniejsza, choć Daily Mail lubi czasem podgrzać atmosferę. Bo nawet w tamtejszej prasie szeroko i ze zdumieniem opisywane są wybryki rozwydrzonej młodzieży, która potrafi zaatakować policjanta za zwrócenie uwagi, że nie należy śmiecić. Istnieje więc w publicznej świadomości pewien mniej lub bardziej artykułowany strach przed tzw. “hoodies”. W ten klimat doskonale wpisuje się “Eden Lake” Jamesa Watkinsa – mocny i realistyczny survival horror, który potrząsnął mną jak dawno już żaden film.
Jenny i Steve postanawiają wyrwać się na weekend z londyńskiej dżungli i odpocząć na łonie natury. Mężczyzna odkrył prawdziwie urokliwy zakątek nad jeziorem, gdzieś w głębi kraju. Korzystając z sielskiego i romantycznego nastroju Steve ma zamiar się oświadczyć. Spokój wypoczynku burzy jednak grupa nastolatków, którzy wybrali to samo miejsce, by słuchać głośnej muzyki i nie przejmować się niczym. Od drobnej konfrontacji, zwrócenia uwagi, zaczyna się nakręcać spirala przemocy. Idylliczny weekend zamienia się w brutalną walkę o przetrwanie. Z dala od cywilizacji, zdani na łaskę małoletnich oprawców, Jenny i Steve próbują przeżyć…
