Inception (Incepcja, 2010 USA)

05/08/2010 By: Truposz Kategoria: 09/10, Akcja, Efekty specjalne, Fantastyka, Film, Kino

inception-sf-kino-film-2010-incepcja.jpgInception (pozwolicie, że nei bedę używał polskiego tytułu Incepcja - bo nei znalazłem go w słowniku języka polskiego, czyli jest to radosna twórczość pozbawionego inwencji dystrybutora, który postanowił spolszczyć tytuł za wszelką cenę…)

Wracając do filmu Inception - kolejne kino SF na poziomie. Mało mamy dobrych filmów SF ostatnimi czasy. Szczęśliwie Inception nie zalicza się do tych gdy “na bezrybiu i rak ryba”. Bo film ten jest dobry. Powiem więcej rewelacyjny. Doskonale wyważony pod kątem rozrywki i fantastyki, a do tego na tyle przystępny i zrozumiały dla zwykłego widza, który niekoniecznie lubi SF (ale lubi dobre pomysły i akcje w kinie), aby można było pisać na jego temat peany. A także, abym mógł wystawić na końcu jedną ocenę zarówno dla fanów SF jak i anty-fanów.

W Inception dostajemy wędrówkę przez sny. To ciekawy pomysł wedrówek, choć nie jakiś specjalnie innowacyjny (przypomnę tutaj niedawno wydaną w Polsce książkę Tanatonauci). Jednak realizacja filmu pod każdym kątem sprawia dobre wrażenie. Pominę tutaj perfekcyjną realizację od strony technicznej. To kino klasy wysokiej. Efekty specjalne, udźwiękowienie, zdjęcia - to bezwarunkowy, acz nie główny atut filmu. Bo to nie film na który się idzie dla efektów. Tutaj wszystko to stanowi otoczkę dla fabuły i akcji.

A fabułą jest ciekawa. Sny w snach i ludzie, któzy wprowadzają innych w specjalnie przygotowane sny aby… no cóż, aby zrobić coś, co nie jest tak do końca legalne. Sny - kolejny sposób na wykradanie tajnych informacji wprost z umysłów śniących osób. A do tego możliwość manipulowania podświadomością. Cała ta “bajka” jest tak przekonywująca, że na mniejsze czy większe nieścisłości nie warto zwracać uwagi.

Inception uderza w widza niczym Matrix kiedyś. To tego typu film. Doskonały do oglądania a jednocześnie sprawiający, że w głowach widzów w trakcie czy po seansie rodzi się mnóstwo przemyśleń. A te z kolei dają podstawę do dyskusji w mniejszym lub wiekszym gronie.

Nie zdradzając za wiele - czekam na druga część. Otwarte zakończenie oraz sukces kinowy tego filmu gwarantuje, że pojawi się ciąg dalszy…

Ocena: 9/10

Opis dystrybutora:

Światowej sławy filmowiec Christopher Nolan wyreżyserował film z gwiazdorską obsadą, który zabiera widzów w podróż dookoła ziemskiego globu oraz wgłąb intymnego i nieskończonego świata snów. Dom Cobb (Leonardo DiCaprio) jest niezwykle sprawnym złodziejem, mistrzem w wydobywaniu wartościowych sekretów ukrytych głęboko w świadomości podczas fazy snu, kiedy umysł jest najbardziej wrażliwy. Wyjątkowe umiejętności Cobba uczyniły z niego ważnego gracza w świecie szpiegostwa przemysłowego, ale i najbardziej poszukiwanego zbiega, a za swoją pozycję zapłacił utratą wszystkiego, co kocha. Teraz Cobb otrzymuje szansę na odkupienie. Za sprawą jednego, ostatniego zadania może odzyskać stracone życie. Musi tylko wraz ze swym zespołem dokonać rzeczy niemożliwej: zamiast skraść myśl, zaszczepić ją w śpiącym umyśle. Jeśli im się to uda, dokonają zbrodni doskonałej. Jednak nawet najbardziej precyzyjne planowanie nie jest w stanie przygotować ich na spotkanie z niezwykłym przeciwnikiem, który potrafi przewidzieć każdy ich ruch. Wróg, którego tylko Cobb mógł się spodziewać.

Zobacz nowa wersje
Komentarze: 2 »
  1. Tekst z pl.rec.film - by Seoman:

    Tekst z wrażeniami bardziej dla ludzi, którzy już obejrzeli film. Końcówki nie zdradzam, a o faktach z filmu piszę bardzo ogólnie.

    Po pierwsze: film mi się podobał. Bardzo rzeczowo opowiedziana historia, trzymająca w napięciu od początku do końca. Spójny scenariusz z dość małymi dziurami i rzemieślnicza sprawność w posuwaniu sprawy coraz dalej. Film dość długi, ale się nie wynudziłem i wyszedłem z kina całkiem usatysfakcjonowany. Dobra obsada, dobra reżyseria, dobra muzyka, dobre efekty.

    Po drugie: po projekcji i przemyśleniu paru spraw jednak zawód. Żeby nie być źle zrozumianym - MIAŁEM frajdę z filmu i nie żałuję tego czasu, ale było w nim po prostu tyle zmarnowanych okazji na coś więcej! Ciąg dalszy to marudzenie przy założeniu, że jednak warto.

    Bohaterowie - zupełnie niewykorzystani. Coś do roboty ma tylko główny bohater i “duch” jego małżonki. Pozostali - w zasadzie statyści ze swoimi “technicznymi” rolami, bez żadnego istotnego wpływu na przebieg akcji. Na przykład - Arthur i Eames. Na początku wydawało się, że jest między nimi jakiś konflikt, a w pewnym momencie Arthur daje plamę, nie przygotowując się do akcji. Chciałoby się, żeby coś z tego wynikało, jakieś dodatkowe zagrożenia, zwroty - i nic. Po prostu robią swoje. Ariadne - zdolniacha, która nadużywa możliwości danych przez rzeczywistość senną. W czasie samej “akcji” służy za gadającą głowę, która kręci się przy głównym bohaterze i w zasadzie tyle. Yusuf, Saito - są bo są, trochę strzelają, trochę gadają, ale nie wnoszą nic istotnego.

    Rzeczywistość senna - kurczę, to nie Matrix, można by się było spodziewać, że nie będzie dokładnym odbiciem rzeczywistości. Pamiętając choćby “The Cell”, czy “Mirrormask”, spodziewałem się czegoś ciut wykręconego. Wiecie, jak jest we śnie - dzieją się absurdalne rzeczy, które wydają się być totalnie realne i uzasadnione. A tu - twarda rzeczywistość, czasem grawitacja zaburzona obrotem ciężarówki o jeden poziom wyżej i schody w pętelkę. Nawet to limbo takie mało szalone, a przecież to jakiś najgłębszy poziom podświadomości.

    Fabuła - sprawna, owszem, ale też prosta jak budowa cepa. Nadrabia bardziej złożonością wykorzystania jednego pomysłu, niż jakością wyobraźni autora. Trochę tak, jakby zminiaturyzować i powielić jeden prosty wzór, zamiast włożyć tu jakąś większą myśl. Dość szybko wszystko staje się dość przewidywalne, nawet puszczenie oka w ostatnim kadrze filmu jest takie… oczywiste. Z filmu o snach, gdzie możnaby się trochę pobabrać w psychologii, dodać trochę niepokoju, zrobił się kolejny Bourne, sprawna zabijanka. Mam wrażenie, że filmowi by wyszło na dobre, gdyby wziął się za niego Guillermo del Toro.

    Na koniec - jedna rzecz, która mi się podobała. Akcja filmu rozgrywa się we współczesności, przy założeniu, że jest możliwość wnikania w sny. Nikt tego nie próbuje tłumaczyć - po prostu jest taka możliwość i należy to przyjąć “na wiarę”. Bardzo dobrze.

    Komentarz od SK — 05/08/2010 @ 02:34

  2. Tekst z pl.rec.fantastyka.sf-f by Michał:

    Incepcja czyli nowy film o rzeczywistości snu i podświadomości oraz nierzeczywistości rzeczywistości. W rolach głównych min. Di Caprio, a na drugim planie pojawia min. Michael Caine.

    Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Równoległa, zmuszająca widza do pewnego wysiłku akcja w wielopoziomowym śnie, w którym każdy poziom posiada własny upływ czasu, bardzo ładny wątek miłosny bez wątku miłosnego, sprawne sceny akcji (z kilkoma możliwymi do uniknięcia absurdami), a całość bez niepotrzebnego efekciarstwa i z umiarkowaną dawką efektów specjalnych, które filmowi jak najbardziej służą, jednocześnie nie przytłaczając.

    Dobre, zalatujące mocno Dickiem i delikatnie Matriksem kino rozrywkowe. Napisane, wyreżyserowane i wyprodukowane przez Nolana, co samo w sobie jest rekomendacją.

    Komentarz od SK — 05/08/2010 @ 02:38

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz