Appleseed: Ex Machina
Appleseed Ex Machina to coś więcej niż zwykły animowany film. Ta animacja to doskonałe połączenie dynamicznego filmu akcji z możliwościami jakie dają współczesne komputery przy kreowaniu niezwykle realistycznego, pełnego szczegółów świata. Ta wybuchowa produkcja uderza w widza ze zdwojoną siłą od czasu ukazania się Appleseed (2004). Można powiedzieć, że duet John Woo i Shinji Aramaki postanowili rozłożyć widza na łopatki. I udało im się to!
Ex Machina ponownie przenosi widza na znany już Olympus. Do naszego duetu Deunan (człowiek) i Briareos (cyborg) dołącza Tereus (bioroid). Tym razem, to ciekawe trio stawi czoło nowym wyzwaniom. Cel to zneutralizować zagrożenie, jakie pojawi się nad Olympusem.

8 części prawdy (Vantage point, USA, 2008)
8 części prawdy (Vantage point) to solidny thriller w amerykańskim stylu. Cechą wyróżniającą go jest niesamowity montaż i pokazanie historii z kilku punktów widzenia. Ten zabieg najwyraźniej tak spodobał się tłumaczowi, że stworzył koszmarny polski tytuł.
Ale wracając do filmu… Montaż i ujęcia oraz przedstawienie całej intrygi to najmocniejszy atut tego filmu, cała reszta niestety jest gorsza. Mamy tutaj epizodyczną rolę Sigourney Weaver. Tak troszkę ni przypiął, ni przyłatał. Nic by się nie stało, gdyby jej rolę odegrałą jakaś mniej znana aktorka. No ale wtedy na plakacie nie możnaby napisać: ” Sigourney Weaver”. Podobnie jest z epizodem w jaki został wpleciony Forest Whitaker. Właściwie nie odgrywa on żadnej znaczącej roli a jak na thriller i film akcji to wplatanie dziwnego wątku rodzinnego w całość jest trochę na siłę. Po za tym przez całe to zamieszanie z Whitakerem zakończenie jest takie, jakby nagle czas minął i należało film w tym momencie uciąć.
Sama fabuła jest fatalna. Zebrano tutaj wszystko co było już w innych filmach, zneutralizowano, wymieszano, zmiksowano i spróbowano ulepić od nowa. No i skutkiem jest całkowita miałkość fabularna. Do tego dodano super-hero w amerykańskim stylu, wiernego ochroniarza, który już raz uratował życie prezydenta i teraz, wróciwszy do służby, dokonuje nadludzkich wyczynów bez mrugnięcia okiem. Ot taki klon niezniszczalnego…
Film ogląda się przyjemnie o tyle, że nie wymaga od widza większego skupienia. Widz nie angażuje się w akcje, ani nie sympatyzuje z postaciami tam występującymi. Ot takie kino przeciętne, lekkie i przyjemne. Dlatego u mnie niska ocena - za brak “tego czegoś nieuchwytnego”.

Jumper (USA, 2007)
Jumper… Hmmm… Wydaje mi się, że więcej oczekiwałem po tym filmie. Taki rewelacyjny pomysł mógł skutkować czymś więcej niż teledyskowymi pościgami (które nawet niespecjalnie fajne były) i dość płaską fabułą. Człowiek z takimi mocami powinien mieć głębsze życie wewnętrzne, które sprowadza się do czegoś więcej niż “Skąd wezmę kasę? Aaaa, ukradnę z banku!!! Jest COOL!!!”
A może mam zbyt wysokie oczekiwania?
W filmie nie podobały mi się głównie dwie rzeczy, a może trzy…
Po pierwsze - niewykorzystany potencjał pomysłu związanego z teleportacją. Scenariusz dość płaski, żadnej głębi, strasznie komiksowo i czarno-biało. Do tego raczej nijaka gra aktorska, powodująca, że pojedynki które się odbywały na ekranie były mdłe i nijakie. Wszystko było jakieś takie wyprane z kolorów.
Po drugie - poruszono motyw kradzieży, który jest jakby nie patrzeć rzeczą naganną. I nic z tym nie zrobiono. Ot od teraz mozżna przyjąć, że ktoś kto kradnie jest dobrym człowiekiem, bo czemu niby miałby złym być? Bo okradł bank? Banki są ubezpieczone więc “What the fuck, who cares” - wezme tyle, ile uniosę.
Po trzecie i ostatnie - jak na kino rozrywkowo-widowiskowe - to troche za mało i rozrywki i widowiska w tym filmie.

I am Omega (USA, 2007)
Trudno nie zauważyć, ze film I am Omega to parodia innego filmowego “hitu”, który niedawno gościł na naszych ekranach, a mianowicie “I am Legend” (Jestem Legendą). Niestety o I am Omega nie mozna dobrego słowa powiedzieć. Jest to pełne kiczu kino, które nawet jako parodia wypada kiepsko. A przynajmniej pierwsza połowa. Drugiej nie dałem rady w siebie wmusić i niech tak pozostanie. Film pozostawiam bez oceny. Kto będzie chciał to się sam przekona…

Obcy kontra Predator 2 (Alien vs Predator 2)
Obcy kontra Predator 2 (AvP2) to jak sama nazwa wskazuje druga część filmu, którego pierwsza część to… tak zgadliście… Obcy kontra Predator. Nic odkrywczego nie napiszę - ale jeśli powstanie trzecia część (a pewnie powstanie) to będzie to Obcy kontra Predator 3… Ale zostawmy pierwszy, jakże koszmarny odcinek kinowego “hitu”, zostawmy też hipotetyczny trzeci odcinek i skupmy się na plusach oraz minusach części drugiej.
Miejscem akcji AvP2 jest zapomniane przez boga miasteczko gdzieś w Ameryce Północnej. Otaczają je lasy, góry, niedaleko stąd do wielkich jezior. Sielanka. Miasteczko ma swojego szeryfa, ma swoje problemy, ma flirtujących nastolatków, drobnych przestępców i ogólnie całą jest tam sympatycznie. Sielsko-małomiasteczkowo.
