Salt (USA, 2010)
Lekkie kino akcji.
Miałem ochotę na ten film po obejrzeniu zapowiedzi. Wiedziałem już wtedy, że będzie to kolejne kino akcji, kolejny film, który szybko sie ogląda i równie szybko zapomina. A jednak zdziwiłem się bardzo sam sobie - Salt wciąga na tyle, na ile to jest możliwe w filmie akcji z domieszką akcentów szpiegowskich. Dynamiczna fabuła i sporo (nieoczekiwanych) zwrotów akcji,modne niegdyś akcenty szpiegowskie związane z Rosją. Film też nie od razu zdradza kto jest kim,kto jest złym (obcym, czyli z Rosji) a kto dobrym (naszym, znaczy z USA). I całość ogląda się wyśmienicie. Na tyle dobrze, że aż chce się wrócić do tego filmu ponownie.
Ocena: 8/10
Salt wg Hitosfera:
Może zdziwi Was moją ocena, ale z przekonaniem mogę stwierdzić że podobał mi się film “Salt”. Czytałam wiele recenzji zanim udałam się na ten film do kina. Większość była negatywna lecz chęć ujrzenia Daniela Olbryskigo u boku Angeliny Jolie była silniejsza niż krytyczne oceny. Nie będę pisała o słabych stronach tego filmu, gdyż jest ich wiele poprzez kaskaderskie wyczyny naszej głównej bohaterki po niewyobrażalną siłę w walce z przeciwnikami a kończąc na “spidermenowskiej” zwinności. Skupiłam się na pozytywnych stronach, których może jest niewiele, ale które przykuły moją uwagę.

Resident Evil Afterlife (USA, 2010)
Resident Evil Afterlife to kolejne kino z cyklu “albo się to kocha, albo nienawidzi”. Resident Evil Afterlife to czwarty w kolejności film z Milla Jovovich walczącą z korporacją Umbrella i wirusem zmieniającym żywych ludzi w ludzi nieumarłych, czyli pospolite zombie. W Resident Evil Afterlife nastawcie się na akcję, dużo dużo akcji, oraz na efekty. Fabuła gdzieś tam w tle jest, bo jakże by było inaczej. Od 4 części wszystko kręci się wokół intrygi związanej z T-wirusem. Podobnie, jak w świecie gier komputerowych, gdzie seria Resident Evil stała się kultowa, tak w kinie mamy podobnie - istnieje rzesza fanów, którzy czekają i domagają się kolejnych filmów Resident Evil. Bo to fajna rozrywka. Świat z korporacją Umbrella jest już dobrze poznany. No i Milla… zawsze jest na czym oko zawiesić - bo to ładna, gibka i zabójcza kobieta-dynamit :)
Tutaj mógłbym streścić w trzech zdaniach całą fabułę filmu. Ale tego nie zrobię. Resident Evil Afterlife to film, który jak i poprzednie części ogląda się z miłości do “gatunku”. Zgodnie z zasadą - każda potwora znajdzie swojego amatora. Tak i tutaj, widzowie podzielą się na dwie grupy. JA należę do tej, która zafascynowana jest światem z wirusem T. Dlatego będę polecał Resident Evil Afterlife, choć może nie każdemu…
Ocena: 8/10

Zejście 2 (Descent part 2)
Zejście część druga niczym Teksańska masakra piłą mechaniczną spryskuje widza krwistą posoką w ilości mierzonej hektolitrami. I po tym zdaniu każdy już wie, czy to film dla niego, czy nie. Takie kino - krwiste do bólu gore - albo się kocha, albo nienawidzi. Nie ma co specjalnie dorabiać ideologii. Ten film to jatka, dla widzów lubiących jatki. I dla tych widzów to będzie film “fajny, miły i przyjemny”. I ja zaliczam się do tej grupy, dlatego ocena filmu będzie wysoka.
Szczęśliwie nie czekałem na Zejście 2 jakoś specjalnie. Więc wędrówka do jaskiń w Appalachach była dla mnie miłym zaskoczeniem i krwistym przerywnikiem filmowym w prozie życia. Ot około półtorej godziny rozrywki w stylu gore. A w filmie mamy jakąś fabułę, mamy nawet całkiem sympatycznie zbudowany klaustrofobiczny klimat, mamy postacie, które w przeciwieństwie do większości horrorów nie są ani zbyt głupie i naiwne, ani zbyt płaskie. Choć są dość szablonowe. I można się domyślić, kto zginie (a raczej - kiedy zginie, bo trup będzie ścielił się gęsto).
I wszystko jest w porządku - film zrealizowany z rzemieślniczą perfekcją należną twórcom wyróżniających się horrorów. Polecam Zejście 2 fanom gore, jaskiń, złą czającego się w mroku, zła drapieżnego, zwierzęcego. Pozostali widzowie - trzymajcie się od filmu na dystans…
Ocena: 8/10

Inception (Incepcja, 2010 USA)
Inception (pozwolicie, że nei bedę używał polskiego tytułu Incepcja - bo nei znalazłem go w słowniku języka polskiego, czyli jest to radosna twórczość pozbawionego inwencji dystrybutora, który postanowił spolszczyć tytuł za wszelką cenę…)
Wracając do filmu Inception - kolejne kino SF na poziomie. Mało mamy dobrych filmów SF ostatnimi czasy. Szczęśliwie Inception nie zalicza się do tych gdy “na bezrybiu i rak ryba”. Bo film ten jest dobry. Powiem więcej rewelacyjny. Doskonale wyważony pod kątem rozrywki i fantastyki, a do tego na tyle przystępny i zrozumiały dla zwykłego widza, który niekoniecznie lubi SF (ale lubi dobre pomysły i akcje w kinie), aby można było pisać na jego temat peany. A także, abym mógł wystawić na końcu jedną ocenę zarówno dla fanów SF jak i anty-fanów.
W Inception dostajemy wędrówkę przez sny. To ciekawy pomysł wedrówek, choć nie jakiś specjalnie innowacyjny (przypomnę tutaj niedawno wydaną w Polsce książkę Tanatonauci). Jednak realizacja filmu pod każdym kątem sprawia dobre wrażenie. Pominę tutaj perfekcyjną realizację od strony technicznej. To kino klasy wysokiej. Efekty specjalne, udźwiękowienie, zdjęcia - to bezwarunkowy, acz nie główny atut filmu. Bo to nie film na który się idzie dla efektów. Tutaj wszystko to stanowi otoczkę dla fabuły i akcji.

Salt (Thriller szpiegowski, USA, 2010)
Po obejrzeniu zapowiedzi (trailera) człowiek nabiera ochoty na ten film. Zapowiada się (lekkie) kino akcji w konwencji thrillera szpiegowskiego. Czyżby Bourne w spódnicy? Miejmy nadzieję, że tak!.
Premiera już w sierpniu 2010.
Opis z sererwisu Stopklatka (uwaga, zdradza sporo fabuły!):
Współczesny thriller szpiegowski Salt, rozpoczął swój żywot od komentarza Angeliny Jolie sprzed kilku lat. „Spotkałam się kiedyś z Amy Pascal (Sony Pictures), która wspomniała, że przygotowuje się do realizacji nowego filmu o Jamesie Bondzie,” wspomina Jolie. „Zażartowałam wtedy, że chcę być Bondem! Chociaż był to tylko żart, Amy znalazła dla mnie odpowiedni projekt.”
Scenarzysta Kurt Wimmer zakładał początkowo, że rola Salt będzie zagrana przez mężczyznę. Tak jak w przypadku wszystkich scenariuszy, także ten miał kilka wersji. Zasadnicza zmiana nastąpiła jednak wówczas, kiedy filmowcy wpadli na pomysł, że to właśnie nagrodzona Oskarem® Jolie i jedna z niewielu aktorek, które są w stanie udźwignąć film akcji, powinna zagrać tytułową rolę. Bardzo szybko „Edwin Salt” stał się „Evelyn Salt”.
