Dorian Gray (2009, UK)
Dorian Gray. Nie pamiętam jak dawno temu czytałem. Więc nie będę się mógł podzielić spostrzeżeniami co do jakości i wierności ekranizacji tej powieści Oscara Wilde’a. Mogę powiedzieć, że oglądałem jak laik nieznający literackiego pierwowzoru. I jako taki laik muszę przyznać, że film mi się podobał niesamowicie.
A co konkretnie? Klimat. Przede wszystkim mroczny klimat filmu. Wspaniały obraz zła niespiesznie wyłaniającego się zza oblicza pięknego, nieskazitelnego anioła. Dorian, który “oddałby wszystko, żeby zachować młodość i urodę jak te uchwycone na płótnie – nawet za cenę duszy” nie zdawał sobie sprawy wypowiadając te słowa, z czym przyjdzie mu się zmierzyć w życiu. Pakt z samym diabłem, łakomym na takie ludzkie słabości oznacza jedno - człowiek wcześniej lub później przegra. Czyniąc zło odda dusze diabłu.

Sophie Scholl - ostatnie dni (2005)
Niemieckie kino zawsze mnie na swój sposób przyciągało. Myślę, ze zaczęło się od “Biegnij Lola, biegnij!” - a potem przygoda z ta kinematografią od czasu do czasu. Obejrzałem Sophie Scholl z pewną dozą “nieśmiałości” - bo ogólnie nie lubię filmów o hitlerowcach i drugiej wojnie światowej. I tutaj wielkie zaskoczenie - film trzyma w napięciu i nie pozwala odejść od ekranu.
Oceniam więc wysoko: 8/10

Metropia
Słuchaj swojego wewnętrznego głosu…
…bo jakbym posłuchał głosów recenzentów, którzy jak widzę wszędzie raczej dość krytycznie ocenili ten film Larsa von Triera to ominełoby mnie jedno z ciekawszych widowisk - Metropia.
Metropia - mroczny, animowany (3D) thriller (?) o bardzo specyficznym klimacie, poruszający dość poważne tematy ludzkiej egzystencji w społeczeństwie pochłoniętym i oddanym konsumpcji. A jednocześnie będący kalejdoskopem dotychczasowego kina od czasów Hitchcocka a może nawet wcześniej. Z jednej strony więc można się w filmie doszukiwać wielu płaszczyzn, przesłania, nawiązań i różnego rodzaju smaczków. Z drugiej strony można się sycić warstwą wizualną, nadającą uroku (i mroku, która otula siną mgłą prezentowaną fabułę. Wszystko jakoś tak karykaturalnie zniekształcone… Przeinaczone. To znów Lars von Trier - postać nietuzinkowa - pokazuje, że można to samo pokazać całkiem inaczej.
Jak dla mnie Metropia to swoiste dzieło sztuki. Prezentacja artystycznej wizji. Coś pięknego! Ocena: 8/10.

Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet / Män som hatar kvinnor (2009, Dania/Szwecja)
Jakoś tak jest, że bestsellerową powieść Stiega Larssona omijam na półkach księgarni. Być może przeraża mnie objętość powieści, która gdyby okazała się być dla mnie tak wciągająca jak dla innych wciągnęłaby mnie i zabrała sporo czasu. Film zaś krótszy więc w „ciągłym niedoczasie” wydaje się być jakąś alternatywą. Ale tu też pojawia się obawa – jak to w przypadku ekranizacji – czy po pierwsze sprosta i czy po drugie – co mnie bardziej interesuje – jako widz, nieznający powieści wciągnę się i zrozumiem i czy mi się spodoba…
Niesamowicie pozytywne zaskoczenie. Ten film odebrałem bardzo pozytywnie. Odrobina dreszczyku. Dobrze zarysowane postacie, każda ze swoją historią, a także przeszłością wpływającą na teraźniejszość ich zachowań. Brak (typowego w przypadku amerykańskich produkcji) heroizmu i „nadczłowieczeństwa” głównych bohaterów. Do tego mroczna historia, zagadka do rozwiązania. Wszystko zrobione z najlepszym smakiem. I dostajemy niezwykle wciągające kino łączące sensację i thriller.

REC 2
Nie da się opisać inaczej - w tego typu “odcinkowych” produkcjach nie sposób pominąć porównania…
Wszyscy zdajemy sobie spraw, że zrobienie kontynuacji hitu kinowego bardzo często kończy się klapą. Przeważnie po takim sukcesie, którego nikt nie przewidywał podejście do drugiej części się zmienia - dzięki zarobionym pieniądzom twórcy chcą zrobić film lepiej, bardziej widowiskowo, z większym rozmachem, czasem dla szerszego grona odbiorców. I zwykle w tym całym ulepszaniu pogarsza się jedno - to co stanowiło o sukcesie części pierwszej. Czasem jest to klimat, czasem coś innego, mniej lub bardziej nieuchwytnego.
Przy produkcji części drugiej pojawia się też problem - nie da się widza zaskoczyć drugi raz tym samym numerem, tym samym trickiem. Gdy się tak robi to zaczyna wiać nudą.
Tymczasem w [*REC]2 poradzono sobie niemal z wszystkim, i otrzymaliśmy równie dobrą część drugą, obrosłego już niemal legendą hiszpańskiego horroru. Ponieważ do ponownym efekcie zaskoczenia z jedynki nie bardzo było jak wrócić zdecydowano, aby nie zaskakiwać tym samym. Teraz doskonale wiemy co się działo. Natomiast akcję wydarzeń oglądamy z innej strony. Ta sama historia - inne ujęcie. I muszę przyznać, że wyszło to doskonale. Dalej mamy ciężki klimat z jedynki. Znamy mniej więcej historię. Ale poznajemy ją z drugiego końca. Pozwala to poczuć strach, emocje, dalej budzić pytania. A przede wszystkim dalej się dobrze bawić…

