Wezwani (No-Do, 2009)

29/08/2009 By: Truposz Kategoria: Horror, Kino europejskie, To chcę zobaczyć...

no-do-wezwani-2009-horror.jpgInni o filmie (FilmWeb):

Najnowszy hiszpański horror “Wezwani” to gratka dla tych, którzy lubują się w spiskowych teoriach dziejów. Elio Quiroga, łącząc dwa popularne wątki, stworzył historię, która, choć ciekawa, tak naprawdę zaostrza jedynie apetyt widzów na więcej.

Z jednej strony jest to tradycyjna opowieść o nawiedzonym domu. Oto rodzina wprowadza się do idealnego, zdawałoby się, domostwa, które co prawda obarczone jest przeszłością, ale nowym właścicielom to nie przeszkadza. Oczywiście, to się szybko zmieni, kiedy w domu zaczną dziać się coraz dziwniejsze rzeczy. Początkowo ich świadkiem jest tylko żona, co budzi w mężu obawy o jej stan psychiczny. Z drugiej strony mamy historię pewnego księdza i tajemnej organizacji wewnątrz Kościoła, zajmującej się ocenianiem zjawisk paranormalnych pod względem ich cudowności. Zjawiska te rejestrowane są na taśmie filmowej. Jedna ze szpul będzie kluczem do odkrycia zagadki nawiedzonego domu.

(więcej…)

Zobacz nowa wersje

Jagodowa miłość aka Jagodowe noce (My blueberry nights, 2007)

21/02/2009 By: Truposz Kategoria: 09/10, Kino drogi, Obyczajowy

Jagodowe noce (My blueberry nights, 2007)Wong Kar-wai w wersji na amerykański rynek

Wielu reżyserów europejskich i azjatyckich próbowało podbić Hollywood, ale sztuka ta udała się niewielu. Przypadek “Jagodowej miłości” (polscy dystrybutorzy w tłumaczeniu tytułów są mistrzami świata!) wydaje się nieco inny. Bo choć film ten rozgrywa się w USA i występuje w nim plejada hollywoodzkich gwiazd, to Amerykanie pieniędzy na jego produkcję nie wyłożyli. Ale niewiele to zmienia, wszak po autorskim pokazie filmu na festiwalu w Cannes, a jeszcze przed jego amerykańską premierą, został on gruntownie przemontowany i skrócony aż o 20 minut.

“Jagodową miłość” otwiera scena, w której wzburzona Elizabeth (Norah Jones) wkracza do prowadzonej przez Jeremy’ego (Jude Law) kawiarni, by zostawić tam klucze dla faceta, którego właśnie opuściła. Zresztą, takich jak ona jest więcej, jej klucze lądują więc obok innych w szklanym słoju (Jeremy mówi, że bez tej bonusowej usługi jego lokal na pewno by splajtował). Potem Elizabeth, zajadając jagodowe ciasto z lodami, poznaje historię każdego z owych pęków kluczy. Wkrótce sama stanie się powiernicą równie intymnych wyznań.

(więcej…)

Zobacz nowa wersje

Popioły czasu: Powrót (Ashes of time redux, 2008)

18/02/2009 By: Truposz Kategoria: 07/10, Kino, Kino azjatyckie, Obyczajowy

Popioły czasu: Powrót (Ashes of time redux, 2008)Stopklatka.pl

“Popioły czasu: Powrót” były pierwszym filmem zrealizowanym przez firmę produkcyjną Jet Tone Films, założoną przez dwóch reżyserów, Wonga Kar Waia i Jeffa Lau. Warunki z 1994 roku nie pozwoliły na szeroką dystrybucję filmu, który krążył w kilku wersjach, nie miał natomiast tej kanonicznej. Ponadto okazało się, że stworzenie po latach owej ostatecznej wersji filmu będzie wymagało kwerendy w różnych archiwach, bo oryginalny negatyw filmu nie nadawał się do użytku. Odnalezione materiały pozwoliły wreszcie nadać filmowi właściwy kształt.

Film Kar Waia ma formę kilku przeplatających się opowieści, snutych w rytm kolejnych okresów roku, wyszczególnianych w chińskim almanachu astrologicznym. Bohaterem łączącym wątki i postaci, jest Ouyang Feng. Kiedyś dla poszukiwania sławy opuścił ukochaną kobietę, a kiedy powrócił, by wreszcie ją poślubić, ona była zaręczona z jego bratem. Teraz Feng żyje na odludziu będąc kimś w rodzaju pośrednika między ludźmi potrzebującymi obrony czy chcącymi zemsty, a szermierzami, przemierzającymi kraj w poszukiwaniu pojedynków i zarobku. Feng ustala stawki i reklamuje swoich wojowników, dba też o ich image - na przykład gdy jednemu z nich kupuje buty, by otrzymać lepszą stawkę.

(więcej…)

Zobacz nowa wersje

Niebo nad Paryżem (2008)

29/12/2008 By: Truposz Kategoria: 06/10, Kino, Kino europejskie, Obyczajowy

ParisTym razem będzie cytat o filmie Niebo nad Paryżem. Poniżej zamieszczamy fragment tekstu autorstwa Karola Barzowskiego. A zaraz pod tym fragmentem odnośnik do całości.

* * *

Kocham Paryż. Jego wąskie, strome ulice, po których nie da się przejechać samochodem bez uszkodzenia lusterka. Bary i kafejki, z ich klejącymi stolikami. Metro, w niedziele przypominające sceny horroru z pociągiem widmo. Parki oraz ogrody, choćby i ze wszystkimi psimi kupami. No i wreszcie ludzi – w tym, a nawet zwłaszcza, sprzedawców, kelnerów, barmanów… Ich uśmiechy, choćby i były sztuczne, życzliwość, nawet jeśli wyuczona oraz otwartość – mimo że ponoć ją na nich wymuszam. Kiedy przyjeżdża się do tego miasta po raz któryś i nie ma już ciśnienia, by zobaczyć wszystkie zabytki, wejść na wieżę Eiffla, zjeść ślimaki, mule czy naleśniki (co wszystko jak najbardziej warto zrobić!), odkrywa się prawdziwe piękno tego miasta. Można na spokojnie, bez pośpiechu chłonąć klimat, nierzadko różniących się bardzo od siebie, dzwudziestu dzielnic stolicy Francji. Klimat, którego na wylot nie znają nawet rodowici paryżanie, albowiem w tym tętniącym życiem mieście cały czas trzeba się go uczyć na nowo.

(więcej…)

Zobacz nowa wersje

Tony Takitani

22/12/2008 By: Truposz Kategoria: 07/10, DVD, Dramat, Kino azjatyckie

tony-takitani-dvd-2008.jpgPo 4 latach od wydania w Japonii trafił do nas, wydany na DVD, film w reżyserii Jun Ichikawy - ekranizacja opowiadania Haruki Murakamiego pod tym samym tytułem. Niewątpliwie, gdyby nie ostatnia popularność książek Harukiego i regularne wydawanie go w Polsce, to film by do nas nie dotarł, jako zbyt egzotyczna produkcja, która mogłaby się nie przebić a co za tym nie sprzedać. Jednak wypływając na fali popularności Murakamiego film pokazał się u nas w sprzedaży, profesjonalnie udźwiękowiony, z polskim profesjonalnym lektorem dość dobrze dopasowanego do filmu, i jego klimatu. Więc postanowiłem po niego sięgnąć.

Sam film w skrócie można określić jako dziwny. Jest to opowieść, trochę senna, a na pewno spokojna i stonowana, o życiu chłopca, a potem mężczyzny - Takitaniego. Osoby przyzyczajone do amerykańskiego kina, a nawet te przyzyczajone do kina europejskiego na pewno poczują, że ten film jest inny. Sama inność jednak niekoniecznie musi być wyznacznikiem wysokiej jakości. Ja, patrząc przez pryzmat powieści i opowiadań Murakamiego, mogę powiedzieć, że dużo bardziej wolę czytać niż oglądać. Obraz w filmie jest narzuconą wizją reżysera. a to co sam stworzę w głowie czytając niekoniecznie musi się z tym pokrywac. Być może dużo bardziej byłbym zachwycony filmem, gdybym nie czytał. Wtedy jego inność i wizję reżysera wziąłbym bezkrytycznie za dobrą monetę.

(więcej…)

Zobacz nowa wersje