Elegia (Elegy, 2008)
Czytałem Konające Zwierze Philipa Rotha, i jak teraz oglądam to… nie tak to sobie wyobrażałem. Ale to chyba odwieczny problem z ekranizacjami powieści. Człowiek czytając tworzy sobię obraz w głowie. A gdy potem widzi czyjąś wizję to porównuje tylko jak blisko (lub daleko) jest ona od własnego wyobrażenia. Czym się różni i w czym jest podobna. Mimo tego, że wystepuje tam Penelope Cruz (co dla niektórych panów będzie plusem - bo slicznie udaje kogos wiele młodszego) i mimo iż film nie jest zły, to jednak dla niektórych może wydać się trochę przynudny. Brak w nim tego elektryzującego napięcia, które powinno z niego promieniować na twarze widzów. Brak napięcia nawet w chwilach sprzeczek. Brak emocji, których film powinien być pełny. Ok, może nie tak całkiem brak, ale jest ich zdecydowanie za mało. Film to nie książka. W filmie musimy mieć pokazane to co czytamy siedząc w głowie bohatera literackiego. I tak oto film bez znajomości powieści traci. Widz traci. A szkoda.

American Nightmare
Co my byśmy zrobili gdyby nie płyty DVD z filmami dodawane do czasopism, albo tak jak w przypadkuKina Domowego - wlaściwie bez niby-gazet dodawanych do filmów. W taki sposób można trafić na małoekranowe horrory, które nigdy nie trafiłyby do kina. Noże i Helloween - temat wyeksploatowany, a jednocześnie ciągle arakcyjny aby snuć kolejne, krwiste opowieści. American Nightmare to kolejna, soczysta, klasyczna propozycja filmowa. Ogląda się ją dobrze i widz dostaje dokładnie tego, czego oczekuje - filmu o psychopatce, o morderstwach i o święcie duchów. Jedynie szkoda trochę, że obraz nie jest w tym wydaniu najlepszy, a lektor trochę dziwny (ale lektora można wyłączyć i włączyć napisy).
Z materiałów dystrybutora:
“RAZ, DWA, TRZY - ZGINIESZ TY…

Skazaniec (Felon, 2008)
“Film jest ciekawy, nie nudzi, nie dłuży się i chociaż nie jest oryginalną produkcją, to dobre aktorstwo i umiejętnie napisany scenariusz sprawiają, że jest wart obejrzenia.”
Obejrzałem film i zgadzam się. A skoro zgadzam się w każdym napisanym na FilmWebie słowie, to zamieszczam poniżej cytat całości recenzji:
O tym, jak nie dać się złamać
“Felon” to kolejny film o ciężkim życiu niesłusznie skazanych obywateli USA, osadzonych w osławionych więzieniach. Ric Roman Waugh, scenarzysta i reżyser, za pomocą prostej historii przedstawił nam specyfikę oddziałów o zaostrzonym rygorze. Scharakteryzował skazanych i strażników dzierżących niepodzielną władzę w tym odizolowanym świecie. Podobnych filmów powstało już wiele, do klasyki gatunku należy na pewno “Więzień Brubaker”, a z nowszych produkcji na uwagę zasługuje “Ostatni bastion”, i co ciekawe w obu główną rolę gra Robert Redford.

Niepokój (Disturbia, 2007)
Przedmieścia. Domki z ogrodami. Garaże z podjazdami. Nowi sąsiedzi. Baseny. Sielanka. Dodajmy do tego rodzinne tragedie. Konflikty w szkole. Areszt domowy. Seksowne sąsiadki. I nudę która przekształca się w poszukliwanie seryjnego mordercy wśród sąsiadów. To wspaniała sceneria dla (młodzieżowego jednak) kina w klimacie komedii która przeradza się w (mroczny?) thriller. I jeśli chodzi o tego typu produkcję, jest to zabieg udany. Bo film ogląda sią zaskakująco przyjemnie, nei nudzi się. Jest tak dlatego, że całość nie pretenduje do mega-poważnej historii. Więcej w niej humoru i puszczania do widza oka. Dowcip rozłądowuje sytuację a dobre (mimo wszystko) zakończenie rozwiewa klimat grozy “na poważnie”. A zamiana nastroju z komedii w thriller sprawia także, że gdy zaczyna nas nudzić lekkość i trywialność obtrazu, na którym mało się dzieje, dostajemy dla odmiany thriller, gdzie dzieje się (ciut) więcej. Miła odmiana…
Ocena: 6/10

Transsiberian (2008)
No nie powiem, ale to chyba jeden z lepszych trillerów, jakie w ogóle kiedykolwiek oglądałem, a na pewno jeden z wartych uwagi, który powstał w ostatnich latach. Niesamowity klimat, nieśpiesznie rozwijająca się akcja, narastające napięcie i wędrówka oraz poznawanie mrocznych zakątków umysów bohaterów dramatu. A bohaterowie, wszystkie postacie w filmie, sa doskonale zarysowane, wyraziste, mają głębie. Każda z nich ma swoją historię. Każda z nich wygląda tak, że w życiu byście nei podejjrzewali co siedzi w jej głowie. A do tego potrafią krwawić jak i przelać krew… Dlatego ten film zachwyca. Mnie. Bo ja takie kino lubie. Właśnie takie, mocne, ponure, zagmatwane, bez tryskającego wszędzie optymizmu i jednoznacznie dobrych zakończeń…
PS. Mechanik, który był w kinach jakieś 4 lata wcześniej, tez był wyśmienitym filmem od tego samego reżysera…
O filmie - z serwisu Kinomaniaki.com - długi cytat:
Kolej Transsyberyjska prowadząca z Moskwy do Władywostoku to najdłuższy na świecie szlak stalowy, liczący sobie 9289 km długości. Trasa ta przecina aż osiem stref czasowych, wiedzie przez bezkresne obszary górskie, tajgi, stepy i tereny pustynne. Ponadto spotkać na niej można przedstawicieli dziesiątków zupełnie nieznanych Europejczykom i Amerykanom azjatyckich narodów. Nic więc dziwnego, że przejazd tą linią dla miłośników wszelkiego rodzaju egzotycznych podróży stanowi zawsze niezapomniane przeżycie. I to właśnie na jedno z takich niezapomnianych przeżyć liczyli bohaterowie najnowszego filmu znakomitego reżysera - Brada Andersona. Jednak pomiędzy marzeniami, a rzeczywistością rozciąga się jeszcze dłuższy szlak, potocznie nazywany życiem…
