Batman - Mroczny rycerz (2008)

09/08/2008 By: Truposz Kategoria: 07/10, Akcja, Christian Bale, Efekty specjalne, Film, Kino, Thriller

Batman – Mroczny rycerzO najnowszym Batmanie z podtytułem Mroczny Rycerz (Dark Knight) nie napisze Wam wiele. Film jest dobry, ale nie powalający. Film jest dobry i na szczęście nie jest   przeciętny czy beznadziejny. Więc oglądając go w kinie na pewno się nie straci pieniędzy. Będą dobrze wydane…

Mroczny Rycerz trwa blisko albo ponad dwie i pół godziny. Przez ten cały czas nie zerkałem na zegarek (pomijając tak gdzieś przy końcówce, gdy zmarzłem od włączonej na przesadne chłodzenie klimatyzacji). I wtedy też wielce się zaskoczyłem, że już dwie godziny za mną. Nie zauważyłem tego upływu czasu a film… ciągle nie było napisów końcowych. Więc pierwszy plus, to to, że film się nie dłuży.

(więcej…)

Zobacz nowa wersje

Wall-e (2008)

Wall-eNiesamowita produkcja Disneya i Studia Pixar. Animowana trójwymiarowa baśń, gdzie pierwsze skrzypce grają emocje, ostrzeżenia i przesłania. Dopracowana fabuła, jakiej nie powstydziłby się żaden dobry film dla dorosłych. Choć właściwie ciężko powiedzieć, czy ten film jest aby tylko kierowany dla dzieci. Uważam, że bardzo dobrze wyważono tutaj rozrywkę i emocje przeznaczone dla młodego widza z warstwą dla tych trochę starszych widzów.

Film dla dzieci czy przestroga przed końcem świata?

Wall-e rozpoczyna się niesamowicie plastyczną wizją świata post apokaliptycznego. Zniszczone miasta, zniszczone budynki, sterty śmieci i brak życia. W tym świecie nawet roboty giną. W ciszy i w samotności kontynuuje działanie wedle programu mały robot sprzątający Wall-e. Niczym samotny Will Smith w opuszczonym Nowym Jorku w I Am Legend, mając za towarzysza karalucha (Will miał psa), mieszkając w kryjówce, chroniącej przed silnymi burzami (Will chronił się przed inną nawałnicą – nawałnicą zombiaków) Wall-e kontynuuje swój żywot, kolekcjonując pozostałości po ludzkiej cywilizacji. Żarówki. Zapalniczki. Plastikowe sztućce. A wieczorem ogląda stare musicale (Will oglądał wiadomości i inne takie). A w okół brud rozpadającego się zaśmieconego świata i gdzieniegdzie jeszcze działające reklamy, obiecujące świetlaną przyszłość w świecie na orbicie (u Willa były to reklamy – a raczej obietnica wiecznego zdrowia dzięki super nowoczesnej szczepionce…). W tym apatycznym, odpychającym świecie rodzi się w Wall-e tęsknota za… właśnie, za kim mógłby tęsknić robot? Może za drugim robotem? To roboty tęsknią?

Szał uczuć przy akompaniamencie wybuchów.

(więcej…)

Zobacz nowa wersje

Hancock (2008)

12/07/2008 By: Truposz Kategoria: 08/10, Akcja, Dramat, Efekty specjalne, Film, Kino, Komedia

HancockNadeszła era nowego superbohatera

Jestem pod dużym wrażeniem – wakacyjna i lekka komedyjka o pijanym superbohaterze przerosła moje oczekiwania. A oczekiwania miałem niewysokich lotów. Ot wakacje, upał, trailer Hancocka obiecywał lekką rozrywkę a jednocześnie rozrywkę po amerykańsku lecz bez pierdzenia czy innych fekalnych dowcipów. Zarośnięty Will Smith z butelką trunku nie byle jakiego jako superbohater przemawiał do mnie z zapowiedzi dużo bardziej niż samotny ostatni człowiek z I Am Legend. Więc nastawiłem się na totalny relaks, przeciętna dawkę humoru. W końcu to nie Shrek czy coś w ten deseń jak Panda Kung Fu (choć o Pandzie słyszałem, że ponad przeciętność się nie wybija, a wręcz ostro przynudza…).

Po dwudziestu minutach filmu byłem już święcie przekonany, że dostane to i tylko to, co było w kinowej zapowiedzi. A więc latającego menela, zarośniętego i wulgarnego murzyna, który potrafi latać jak Superman, ale ubiera się w łachmany i nie należy do białych kołnierzyków (czytaj: inteligentnych pracowników biurowych, którzy mają spokojne, czyste, ułożone życie) po pracy. A z racji nadprzyrodzonych mocy został przypadkowym superbohaterem.

I wtedy, właśnie wtedy zaczęło się dziać!

(więcej…)

Zobacz nowa wersje

Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki (2008)

27/06/2008 By: Truposz Kategoria: 09/10, Akcja, Film, Kino, Kultowy, Przygodowy

Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki (2008)Obejrzałem. Ale zanim obejrzałem zmagałem się niemiłosiernie. Wychodziłem na film już wiele razy. Tyle razy wracałem ze swojej drogi do kina. Bo jak tak bez wahania pójść na kontynuację po latach? Indy się postarzał o lata. Ja się postarzałem tyle samo. Tyle, że tutaj zmiana wieku to i zmiana postrzegania świata. To już wyrobiony przez lata gust, obejrzane tony filmów. Koniec z dziecięcą perspektywą żaby, z której widziałem pierwsze przygody młodego wtedy archeologa. Ba, ojciec Indiany wtedy też był młody. I jak tu bez emocji podejść do nowego filmu Spielberga. To tak jakby wyjąć i odgrzebać ulubionego misia gdzieś ze skrzyni w piwnicy czy na strychu. Przecież dla dorosłego człowieka taki miś to będzie tylko poszarpana zabawka, ubrudzona. A wspomnienie jest inne – że był to największy przyjaciel, obrońca przed niejednym boogie manem czy innymi strachami czającymi się w ciemnych zakątkach.

Zmagałem się więc niczym bóg starożytny czy filozof (czyli ten śmieszny koles co nie pasa owiec, nie ścina żelastwem głów by zabrać komuś ser, oliwę i rakiję). Aż do teraz.

(więcej…)

Zobacz nowa wersje

Alpha dog

15/05/2008 By: Truposz Kategoria: 03/10, Based on true story, Bruce Willis, Dramat, Film, Kino, Sensacja

Alpha dogAlpha dog to film z dość dobrą obsadą a jednocześnie tragicznie kiepski. Nic go nie ratuje przed moją krytyczną oceną, z która pewnie część z Was sie nie zgodzi.

Samą obsada filmu się nie uratuje (inna sprawa, że często się taki film dobrze sprzeda, bo gawiedzi będzie się wydawało, że jak tam Willis gra to och ach…). A w Alpha dog właściwie nie ma nic po za obsada. Jest fabuła - oparta na faktach historia o tym, jak w szemranym towarzystwie dilerów i jednocześnie ćpunów dochodzi do mniejszych lub większych spięć. Ktoś komuś pożyczył kasę, ktoś komuś nie oddał, ktoś komuś coś jest dłużny, a ktoś komuś nie daje drugiej szansy. W potoku wulgaryzmów i imprez poznajemy bohaterskich dilerów i ich problemy. Nuda panie, jak stąd do księżyca. Żeby nie usnąć pojawia się w fabule kupa, śmierdząca i na środku kosztownego dywanu. Sprawa się zaognia. Jedni źli zaczynają źlić się na innych złych w efekcie czego ktoś zginie. No i potem film znów usypia, bo ci źli są przedstawieni jako nie tacy do końca źli, ale w sumie jednak źli i bach-bach, czy raczej ratatututututututtytyttypifpaf. Koniec filmu to jeszcze kto ile dostał latek i kogo kiedy złapano.

Dla kinomana - ten film to ani dokument, ani fabularnie ciekawy film. Ot takie niebałdzowiadomoco. Nudny, nietrzymający w napięciu, nie powodujący smutku ani żadnych innych emocji twór filmopodobny.

Zobacz nowa wersje