Bitwa o Ziemię (Battlefield Earth)
Bitwa o Ziemię (Battlefield Earth) - film poniżej przeciętnej, czy wręcz kiepski. Film powstał na podstawie powieści L. Rona Hubarde’a, główne role odtwarzają takie sławy jak Travolta, Whitaker, Pepper. A jednocześnie film jest - według mnie - totalną porażką. I gdyby nie fak, że kupiłem go za 2 czy 3 złote więcej niż kosztowałoby mnie wypozyczenie, to chyba bym się popłakał. W każdym bądź razie - oto przykład jak nie nalezy robić adaptacji - nie nalezy ich robić nieudanie. Na IMDB ocena: 2.4/10. Ja daje mniej.

Egzorcyzmy Emily Rose
Po pierwsze i na początku odradzę film osobom, które mają wybujałą wyobraźnię, które sobie postanowiły obejrzeć film w domowym zaciszu, jak już wyjdzie na DVD, na swoim kinie domowym. Odradzam tym bardziej, jeśli dom, w którym mieszkają znajduje się na uboczu a wypełniają go oprócz domowników zwierzaki wszelakie (zwłaszcza koty). Jeśli gdzieś jeszcze są niedaleko konie i kościół, gdzie odprawiają egzorcyzmy… to lepiej niech od razu nastawi się na oglądanie czegoś mniej strasznego… Tym bardziej, że każdej nocy wybija godzina 3.00 …
Resztę gorąco zachęcam do zapoznania się z historią życia i śmierci Emily Rose - dziewczyny, którą opętały demony…
Film jest klasyczną retrospekcją wydarzeń z sali sądowej w których uczestniczył Ojciec Moore - ksiądz i egzorcysta, znajomy rodziny państwa Rose. Zostaje on oskarżony z urzędu o nieumyślne spowodowanie śmierci Emily. Na tej sali rozgrywa się nie jedna walka, ale dwie - jedna, miniona, walka Emily z demonem, druga - o prawdę - czy demony i całe to “voo-doo” istnieje. Agnostyk kontra wierzący. I Katolik kontra Szatan.

Sin City - Miasto Grzechu
Sin City - Miasto Grzechu.I co ja mam o tym filmie napisać? Po części mi się podobał. Po części zaś nie. To może napisze co mi się najbardziej podobało, a potem co mniej…
Klimat filmu jest niesamowity. Taki właśnie odrealniony. Jednocześnie indywidualny – to chyba najlepiej oddaje klimat. Indywidualny. Wszechotaczająca atmosfera zepsucia moralnego, grzechu, zła czającego się gdzieś na progu widzialności, smrodu rozkładu, dymu, alkoholu… Biała broń. Broń palna. I deszcz.
Bohaterowie są jakby żywcem wyjęci z komiksów. Czarni. Biali. Jak i szare postacie. Więcej o ich motywacjach i o nich dowiadujemy się z narracji, jaką prowadzą. Opowiadają o swoim życiu. O tym co zrobili i co oraz jak zrobią w przyszłości.

Upadek (Der Untergang)
Obejrzałem ten film o upadku trzeciej rzeszy. Obejrzałem ostatnie chwile ojca narodu niemieckiego, Adolfa Hitlera. Jego niemoc, jego wariactwo, jego miotanie się w bezsilności i jego nieskończoną wiarę w naród niemiecki. I jako film ten obraz mi się podobał.
Nie rozstrzygałem jak bardzo jest on zgodny z historią i faktami. Obawiam się, że mało kto wie jak było na prawdę. Pokazanie prawdy po tylu latach, nawet z relacji naocznych świadków, jest niewątpliwie trudne.
Film polecam. Jest to dobre kino i niesie ze sobą pewne informacje historyczne. Więc warto.

Terminator 3: bunt maszyn
Terminator 3, to trzeci już odcinek serialu sci-fi, jaki na przestrzeni ostatnich lat pojawił sie u nas w kinach. A później oczywiście na płytach DVD. Jakoś nie miałem “siły” aby iść (i jeszcze płacić) na ten film do kina. Poczekałem. Oto płyta. Domowe zacisze. Zobaczmy…
Nnnnnoooooooo… Przezabawny film. Komedia pełnym pyskiem. Z Terminatora, części pierwszej to zostało mało co. No ale nic. Film mi się podobał, bo taki rozrywkowy, że aż miło się patrzy. No i nowy model terminatora, czyli Pani Terminator pomyka sobie demolując co się da zdemolować. A i humoru odrobinka. Tu się uśmiechniemy, takm się ze śmiechu popłaczemy. Tak więc dobra formułę przyjęto w części III - jak nie można poziomu trzymac, to trza zrobić coś takiego, i ludzi rozbawić…
No i się udało.
