Trzeci
Film pt. “Trzeci” to polskie kino drogi z Markiem Kondratem, weteranem ekranu, i parą młodych aktorów. Kino drogi, bez przygody za to z niby-przesłaniem. Na polskim morzu pływa sobie odlotową łódką małżeństwo - on i ona, już się chyba niezbyt dobrze rozumieją, ale związek trwa. On pracuje, dobrze zarabia, ale musi być wierny firmie i przerwać urlop w najpiękniejsze dni. Ona… cóż ma do powiedzenia. Żyje w cieniu jego osoby, jego pracy, jego kasy…
Przy nieuważnym i w pośpiechu wchodzeniu do portu przewracają małą łódeczkę z Kondratem na pokładzie. Wyciągają go z wody - ot taki dziwny staruszek, który sadzi teksty oderwane od rzeczywistości - ich rzeczywistości. Później tak się układa, że Konrat towarzyszy im w drodze znad morza do Krakowa (chwile się to jedzie). Jakby nie było - przejażdżka samochodem przez całą Polskę…

13. dzielnica
Trzynasta dzielnica to zrealizowane na kanwie pomysłu Luca Bessona kino sensacyjne z odrobina science-fiction. Sci-fi stanowi jedynie drobny fragment całości. Ot w niedalekiej przyszłości 2010 roku w Paryżu trzynasta dzielnica została ogrodzona murem. W środku zamknięto gangi, walczące o narkotykowa dominacje jak i sporo ludzi uczciwych, którzy mieli pecha mieszkać akurat w tej części miasta. W sumie 2 mln obywateli (niezła dzielnica - w PL to miasta tyle nie mają). Jednak zamkniecie okazało sie uciążliwe i kosztowne. A tu dodatkowo rząd gubi coś, co nie powinno trafić w niewłaściwe ręce (a oczywiście trafia). Akcja się zaczyna…

Miasto Gniewu (Crash)
Crash to kolejny film, ktory obejrzalem z przyjemnością i który pragnę polecić. Choc nie jest to kino ambitne, a i juz kilka razy widzielismy filmy, gdzie losy wielu przypadkowych ludzi splatane sa w spojna calosc, i wydawaloby sie, ze nie mozna nic nowego zrobic w tej materii to jednak mozna to pokazac na inny sposob. I to sie widzom spodoba.
Miasto Gniewu - tytulowe LA - przesycone jest gniewem, a wlasciwie to zloscia. agresja, brakiem zaufania, brakiem czlowieczenstwa. Ludzie zamiast sobie pomagac w pierwszym odruchu walcza ze soba, warcza na siebie. Takie zycie - powiecie. Ale jesli my, oni, ludzie tego nie zaczna zmienaic to tak zostanie i juz nikomu nie bedzie sie mozna pozalic, ze nie jest tak fajnie i kolorowo jak w bajce.

Pan i Pani Smith (Mrs and Mr Smith)
No prosze. I jak nie lubie zbytnio Angeliny Jolie to tutaj mi sie podobala. Wraz z Bratem Pita tworzą uroczą parę i występują w uroczej komedii. Tak, film mi się podobał. Specyficzny humor - bo nie jest to komedia gagów pełna. To raczej coś w klimatach “Depresji gangstera”. Może nei do końca, ale nie bardzo mogę znaleść jakieś porównanie.
Uwaga spoilery.
Mrs i Mr Smith to urocza para. Małżeństwo z pięcioletnim (czy sześcioletnim) stażem. Poznali się pewnego gorącego popołudnia, po goracej nocy postanowili pobrac się. Gorące jednak wystygło i po pięciu (czy sześciu) latach przeżywają kryzys małżeński. Przyczyną jego być może jest ich podwójne życie - życie płatnych zabójców. JEdnak to co ich ma podzielić - połączy ich znowu i scementuje związek.

Sin City - Miasto Grzechu
Sin City - Miasto Grzechu.I co ja mam o tym filmie napisać? Po części mi się podobał. Po części zaś nie. To może napisze co mi się najbardziej podobało, a potem co mniej…
Klimat filmu jest niesamowity. Taki właśnie odrealniony. Jednocześnie indywidualny – to chyba najlepiej oddaje klimat. Indywidualny. Wszechotaczająca atmosfera zepsucia moralnego, grzechu, zła czającego się gdzieś na progu widzialności, smrodu rozkładu, dymu, alkoholu… Biała broń. Broń palna. I deszcz.
Bohaterowie są jakby żywcem wyjęci z komiksów. Czarni. Biali. Jak i szare postacie. Więcej o ich motywacjach i o nich dowiadujemy się z narracji, jaką prowadzą. Opowiadają o swoim życiu. O tym co zrobili i co oraz jak zrobią w przyszłości.
