Maczeta (Machette, 2010)
Tępą maczetą głowy nie odrąbiesz.
Maczeta (Machette) to kolejny film Rodrigueza z doborową obsadą. A jednocześnie film, który muszę z całego serca odradzać. I to nie dlatego, że jest niesmaczny (lub za taki może być odebrany). Po prostu to kolejna produkcja “w stylu Rodrigueza”, która niestety jest odcinaniem kolejnych kuponów od nazwiska. Kolejny “odcinek” to po prostu przesyt. Ten sam klimat, te same gagi, ci sami aktorzy (no prawie). Ogólnie filmy, bazujące na klasie B filmów akcji z przesadną przemocą i te pe bledną z czasem. Za pierwszym, drugim, trzecim razem są rozrywką, śmieszą, w kolejnych odsłonach gdy widz dostaje ciągle to samo - po prostu nudzą.
I właśnie za tą nudę, za zmarnowany potencjał - ocena 2/10.
Wyszperane na pl.rec.film

Istota (Splice, 2009)
W sumie, cóż złego się może zdarzyć?
Niełatwo być bogiem, twórcą. Istota to wariacja na temat Frankensteina. Współczesny film, połączenie dramatu i horroru z domieszką fantastyki naukowej. Dwójka ambitnych naukowców zaczyna swoją zabawę w boga. Tworzą kolejne istoty, nowe gatunki, mieszając i eksperymentując z różnymi fragmentami DNA zwierząt. Kieruje nimi pasja odkrywcy połączona z poszukiwaniem uwielbienia i sławy, która na nich spadnie gdy dokonają czegoś przełomowego.
Ich praca, choć satysfakcjonująca, to za mało. Są pionierami więc starają się wytyczać nowe ścieżki w nauce. Kolejna istota otrzymuje ludzkie DNA - i pojawia się jako największe ich dzieło. Stworzyli istotę najdoskonalszą z wszystkich poprzednich. Inteligentną. Ludzką.
I właśnie to człowieczeństwo istoty to największy problem. Szybko się okazuje, że to nie kolejny królik doświadczalny, że posiada uczucia, które można zranić, oraz wszystkie ludzkie cechy - zarówno te dobre jak i te słe złe. A skoro mamy horror, to jak się domyślacie, problemem będzie to co w ludziach jest złe, a co może być wyzwolone przez zabawę w boga.

Chloe (USA, 2009)
Nie sposób mi się nie zgodzić z poniżej prezentowaną opinią.
Nawet moja subiektywna ocena jest identyczna 7/10.
Dlatego przeczytajcie… choć film możecie w “ciemno” obejrzeć - warto!
Hitosfera:
Obsesja, namiętność, pożądanie – słowa klucze do najnowszego filmu Atoma Egoyana pt.”Chloe”. Słowa na których opiera się większość dramatów światowego kina. Słowa bez których zazdrość i zdrada byłyby tylko pustymi wyrazami. I w końcu słowa których podwyższona temperatura może doprowadzić do rozkładu wszystkiego co znajduje się w ich zasięgu. W tym wypadku na celowniku tych pojęć znaleźli się Catherine (Julianne Moore),David (Liam Neeson) oraz tytułowa Chloe (Amanda Seyfried).

Homecoming (USA, 200)
Mogło być lepiej. Ale i tak jest nieźle. Thriller/horror/dramat w jednym, w reżyserii Morgana Freemana może nie powala na kolana, ale jest całkiem sprawnie zrealizowanym filmem. Mnie osobiście brakowało tylko tego, być może najważniejszego co jest w tego typu filmach - mocnego dreszczyka. Bo mimo wszystko - właśnie tego brakuje w filmie najbardziej. Wydaje mi się, że Freeman chciał zbyt bardzo stworzyć thriller psychologiczny. A to już się nie udało. A gdyby tak wyeliminować trochę głupotę bohaterów i inne mniejsze lub większe absurdy - byłby całkiem mocny film…


Trójkąt (Triangle, USA 2005)
Trójkąt to zadziwiająco dobry miniserial. Trzy godzinne odcinki dostarczają odpowiednią dawkę rozrywki - tajemnicy, akcji, zagadek. Można powiedzieć, że twórcom tak udało się dobrać wszystkie elementy serialu i jego długość, że stworzyli widowisko, które kończy się zanim zacznie nudzić. Zwłaszcza, że rozłożyli to na trzy części. Całość jest zamkniętą produkcją, więc jeśli kiedyś jednak pojawi się “sezon 2″ to będzie odrębną całością.



