Safe House (2012)
Dobry thriller nie jest zły!
Dobry, czyli jednak taki na poważnie, trzymający w napięciu, z pewną szczyptą tajemnicy oraz klasycznej (choć do bólu) intrygi. Jest też i akcja, ścigają się, strzelają, okładają pięściami. Męskie kino! Mocna rzecz! Krótko i rzeczowo - jako akcja/thriller - gorąco polecam!
Ocena 8/10 w kategorii thriller/akcja/szpiegowski
Opis dystrybutora:
Denzel Washington wciela się w jednego z najniebezpieczniejszych wrogów CIA, byłego oficera operacyjnego Tobina Frosta, który niespodziewanie pojawia się w jednym z miast Afryki Południowej i stawia na nogi cały wywiad. Przejęty przez agentów zostaje odesłany do kryjówki prowadzonej przez Matta Westona - w tej roli Ryan Reynolds.

Lockout (SF, Luc Besson, 2012)
Przyszłość. Kosmos. Akcja.
Luc Besson zaserwował przyjemnie odmóżdżający odlot. Więc jeśli razi Cię wciskanie kitu, miałka fabuła i ogólnie miernota intelektualna w kinie – to nie oglądaj! Lockout jest lekkim, efektownym kinem akcji, akcji przeniesionej w kosmos. Myślenia może za wiele nie ma może, ale za to jaka rozpierducha! W tej kategorii całkiem wysoki poziom. Absurdalne sceny walki, schematyczne do bólu postacie, humor zwykle towarzyszący takim produkcjom, który maskuje różne niedoróbki i oto taki jest Lockout.
Scenariusz pełny Luk (Luc?), co zapewne przeciętnemu Amerykaninowi, jak i ostatnimi czasy przeciętnemu Polakowi, różnicy nie robi. Płaskie kalki pomysłów Luc Besson przerabia na swoje i ciekaw jestem, czy zamierzony to był cel i Luc chciał się pośmiać sam z siebie. Czy też tak na poważnie ukradł pomysł latającego więzienia i mrożenia więźniów – najgorszych kryminalistów – na lata w orbitalnej lodówce. Bo jakby nie było już dość dawno niejaki Nikopol trafił do takiego astro-pierdla, zmrożony zasądzoną karą jako jeden z tych, co powinni trafić do miejsca o dość zaostrzonym rygorze.

Jutro. Jak wybuchnie wojna.
Pamiętam jak jakiś czas temu zwróciłem uwagę na książkę wydawaną nakładem wydawnictwa Zysk. To była powieść Jutro. Pierwsza myśl – fajny byłby film na podstawie tej książki – okazała się prorocza. No może mniej prorocza, bo film, o czym nie wiedziałem, już za wielką wodą powstał. Na wielkiej wyspie. Australii.
Sam film to jakby nie patrzeć kino młodzieżowe. Ale dość inne niż zwykle. Dramat i thriller.
Choć sam początek może stworzyć złudne wrażenie sielanki, to w miarę rozwoju akcji dotrzemy do sedna filmu – końca sielanki, początku wojny.
A było to tak.

Sobowtór diabła (Devil’s Double, 2011)
Muszę powiedzieć… Rewelacja!
Czasem zdarza się tak, że choć wiemy jak historia się potoczy, jaki będzie jej finał, to film wciąga. Rozbudza uśpione emocje bardziej niż „nieprzewidywalny” horror. A po plecach od czasu do czasu przebiegają ciarki niczym w dreszczowcu. Po tym można poznać dobre kino.
Sobowtór diabła to właśnie taki bardzo, bardzo dobry film. Bo choć na faktach i można śmiało powiedzieć, że to obraz autobiograficzny, to sposób narracji i przedstawienia postaci i wydarzeń sprawia, że poddajemy się emocjom.

Teksas pola śmierci (Texas Killing Fields, 2011)
Makabryczny thriller sensacyjny z nie taką małą odrobiną dramatu.
To co mi się podobało w tym filmie, to sposób prowadzenia narracji. Doskonale udaje nam się poznać śledczych oraz to, jak zmagają się z przeciwnikiem - seryjnym mordercą. Doskonale ich poznajemy - więc nie są papierowymi postaciami ganiającymi ze spluwami po okolicy. Przy okazji mamy możliwość oglądać amerykańska prowincję, jakże inna od tego, co w filmach koncentrujących się na życiu w wielkich metropoliach widać. To brutalny świat prowincji. A film zainspirowany został prawdziwymi wydarzeniami i prawdziwymi polami śmierci w Teksasie.
Całości dopełnia doskonały klimat lat 70-tych. Choć ostatecznie można by powiedzieć, że ten film to taki obecny CSI tylko dawniej. Mniej rozterek, więcej akcji. Choć „więcej” ma tutaj całkiem inne znaczenie niż w przypadku CSI.

